Studia
: 4 lip 2009, o 14:40
Mnie ten UAM ciągle intryguje (chociaż i tak tam nie pójdę)... Dlaczego go odrzucasz?
To bardzo ciekawy i zupełnie nieprawdziwy punkt widzenia, niestety. Nie dziwi mnie to zresztą, bo wygłoszony przez osobę, która nie ma o tym większego pojęcia...KittySc pisze:więc.. na studiach matematycznych - owszem będzie dużo matmy, a większość niestety to będzie tej matmy 'nielogicznej'... a Ty kochasz logikę, więc tu dużo rzeczy będziesz musiał uczyć się mimo wszystko na pamięć... poza tym perspektywy zawodowe też są niezbyt ciekawe po tym kierunku (niestety).
Przy czym bardzo wątpliwe jest to, że ktoś tę część wypowiedzi potraktował poważnie. Mnie się wydaje, że to żart po prostu.Jan Kraszewski pisze:To bardzo ciekawy i zupełnie nieprawdziwy punkt widzenia, niestety. Nie dziwi mnie to zresztą, bo wygłoszony przez osobę, która nie ma o tym większego pojęcia...KittySc pisze:więc.. na studiach matematycznych - owszem będzie dużo matmy, a większość niestety to będzie tej matmy 'nielogicznej'... a Ty kochasz logikę, więc tu dużo rzeczy będziesz musiał uczyć się mimo wszystko na pamięć... poza tym perspektywy zawodowe też są niezbyt ciekawe po tym kierunku (niestety).
JK
xiikzodz pisze:Przy czym bardzo wątpliwe jest to, że ktoś tę część wypowiedzi potraktował poważnie. Mnie się wydaje, że to żart po prostu.Jan Kraszewski pisze:To bardzo ciekawy i zupełnie nieprawdziwy punkt widzenia, niestety. Nie dziwi mnie to zresztą, bo wygłoszony przez osobę, która nie ma o tym większego pojęcia...KittySc pisze:więc.. na studiach matematycznych - owszem będzie dużo matmy, a większość niestety to będzie tej matmy 'nielogicznej'... a Ty kochasz logikę, więc tu dużo rzeczy będziesz musiał uczyć się mimo wszystko na pamięć... poza tym perspektywy zawodowe też są niezbyt ciekawe po tym kierunku (niestety).
JK
Że się różni, to "szczera prawda".KittySc pisze:Mam kilku znajomych na/po matematyce, i po prostu to oni mi powiedzieli, że matematyka na studiach całkowicie się różni od tej w szkole średniej, "że często uczy się tam czegoś, co czasami jest niemozliwe do zrozumienia", że nie da sie SZYBKO logicznie dojść do jakiegoś wzoru, trzeba go po prostu umieć...
oczywiście masz rację. niestety opinie matematyka=kucie twierdzeń podziela większość społeczeństwa, IMO z dwóch powodów:SchmudeJanusz pisze:Jak można twierdzic ze matematyka to pamieciowka... Nie zaczalem nawet liceum a jestem pewien ze matma=spostrzegawczosc+inwencja+"to coś"+duuzo pracy
Moim zdaniem w pewnym momencie każdy matematyk powinien chwycić motykę i porwać się na duży problem. I to najlepiej zanim osiądzie na jakiejś miłej posadzie. Ryzyko jest duże, bo po wielu latach badań można skończyć z niczym. Ale to właśnie tak powstaje wielka nauka. Krańcowym przypadkiem takiej strategii jest rzucenie się na duzy problem w trakcie studiowania. Nawet genialny, wówczas 20-letni, Connes "zmarnował" (jego słowa) jeden rok na takich poszukiwaniach. Dla ludzi mniej genialnych ryzyko jest jeszcze większe - może nie starczyć sił i motywacji do skończenia studiów. Ale to dotyczy naprawdę trudnych problemów o prostych sformułowaniach na ogół. Przy nieco głębszej wiedzy otwiera się droga do wielu dostępniejszych problemów (na ogół dotyczą one różnych podejść do tych dużych), których rozwiązania można już na studiach publikować, a potem częstokroć rozwijać do solidnych wyników. Krótko mówiąc im więcej wiedzy pochłoniemy zawczasu, tym większa szansa, że pobujamy w naprawdę wysokich obłokach jeszcze przed wkręceniem się w tryby polityki akademickiej, papierów, grantów i innych bzdur bardziej czasochłonnych (i co gorsza ogłupiających) od studiowania. Warto też dodać, że uczestnicy seminarium Cartana poddawani byli obciążeniom wielokrotnie przewyższającym polski program studiów (wielokrotnie w dosłownym sensie tego słowa) a mało kto tak dobrze jak oni bujał w obłokach...Z drugiej strony, trochę szkoda, że natłok informacji ma zastępować czas spędzony na przemyśleniach nad problemami, nawet tymi nieowocnych.
Przed podjęciem decyzji o wyborze kierunku dowiadywałem się trochę na temat obu studiów (matematycznych i ekonomicznych) u ludzi, którzy mogą coś powiedzieć z własnego doświadczenia. Jak chcesz, to możesz sobie poczytać: .KittySc pisze:Masz ten sam problem, co ja kiedyś i pewnie grono innych osób...
więc.. na studiach matematycznych - owszem będzie dużo matmy, a większość niestety to będzie tej matmy 'nielogicznej'... a Ty kochasz logikę, więc tu dużo rzeczy będziesz musiał uczyć się mimo wszystko na pamięć... poza tym perspektywy zawodowe też są niezbyt ciekawe po tym kierunku (niestety)..
Poza tym, mówisz, że podoba Ci się również informatyka... na samej informatyce - jest niestety również fizyka (m.in. właśnie dlatego ja np zrezygnowałam z tego kierunku)...
Hmm i ekonomia...
Na własnym doświadczeniu powiem tak: są na kierunkach ekonomicznych swietne działki, które nie dość, że są ciekawe, to kreują świetne perpektywy zawodowe.. np informatyka i ekonometria; cała finansówka (analityk finansowy itp) - naprawdę rewelacjai niezwykle praktyczne studia..
Owszem, tutaj najdalej zagłębisz się tylko w całki, ale tak naprawdę, to ten koniec matematyki praktycznej..
Miałąm identyczny dylemat i IDENTYCZNE zaintereswania... wybrałam akademie ekonomiczną)) i w życiu bym jej nie zamieniła...
xiikzodz pisze: Krótko mówiąc im więcej wiedzy pochłoniemy zawczasu, tym większa szansa, że pobujamy w naprawdę wysokich obłokach jeszcze przed wkręceniem się w tryby polityki akademickiej, papierów, grantów i innych bzdur bardziej czasochłonnych (i co gorsza ogłupiających) od studiowania.
Porównywanie legendarnego seminarium Cartana do polskiego programu studiów (a nawet: do jakiegokolwiek programu undergraduate) mija się z celem. Seminarium gromadziło najlepsze osoby z Paryża, od doktorantów wzwyż. Jean-Pierre Serre czy Alexander Grothendieck - z nimi chcesz porównywac polski program studiów?Warto też dodać, że uczestnicy seminarium Cartana poddawani byli obciążeniom wielokrotnie przewyższającym polski program studiów (wielokrotnie w dosłownym sensie tego słowa) a mało kto tak dobrze jak oni bujał w obłokach...