teoria-liczb-f26/zbieznosc-szeregu-odwr ... 56811.html
w którym obwieszczałem, że suma odwrotności liczb pierwszych jest zbieżna do liczby Eulera
Opitolono mnie jak burą sukę, cóż, nie będę udawał, że pada deszcz...
U Wolframa zobaczyłem wykres tej wartości (sumy odwrotności) rosnący w miarę jak posuwamy się w górę, i sumujemy te odwrotności z coraz większego zakresu. Wykres wpierw idzie dość stromo do góry, a potem przegina się zdecydowanie, i biegnie już bardziej płasko.
https://www.wolframalpha.com/input?i=sum%281%2Fprime%28n%29%2C1%2C50000%29
Tak płasko, że niemal równolegle do osi \(\displaystyle{ n}\)Aż trudno uwierzyć widząc ten wycinek, że jednak rośnie w niekończoność...
Uznałem, że jest zbieżny: cóż, błąd, ale jeśli nie zbiega do stałej, to niewątpliwie asymptotycznie zbiega do jakiejś prostej, która ma pewne nachylenie, oraz (co już ma znaczenie mniejsze, ale wspomnieć trzeba dla porządku) jakieś miejsce zerowe.
Mógłby ktoś spytać:
— panie kolego
no i co z tego?
Ha! Pojęcia mi brak...
Ale pozgadujmy...
Wyznaczając parametry tej asymptoty, możemy osiągnąć 2 rzeczy:
Uzyskać faktor / mnożnik, czy też równanie, które ową asymptotę pnącą się w nieskończoność, przekształcają w inną prostą, już do osi n równoległą. Odpowiednie przekształcenie dawało by nam możność określenia, o ile nazbyt częste jest występowanie liczb pierwszych do tego, aby jednak suma ich odwrotności była zbieżna.
A mając ten parametr (nazwę go współczynnikiem nad-gęstości) możemy tak manipulować zbiorem p-liczb, odrzucając ich nadmiar, że w końcu zbieżność otrzymamy
No dobrze (ktoś powie), ale jakie zastosujemy kryterium tego od-sieve'u?
Aaa, to ważny temat. Omówię we wpisie osobnym.


