Lubię matematykę, ale mam słabe oceny

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Lynxie
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 15 lis 2017, o 23:52
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Polska

Lubię matematykę, ale mam słabe oceny

Post autor: Lynxie »

Witam wszystkich!

Jestem obecnie w 3 klasie gimnazjum. Może zanim przejdę do mojego problemu to trochę opowiem jak wyglądała moja dotychczasowa przygoda z matematyką. W podstawówce miałam beznadziejną nauczycielkę, która nic nie potrafiła wytłumaczyć, a jedynie straszyła nie zdaniem do następnej klasy. Nie byłam wtedy zbyt ambitna, więc tę matmę olewałam i jechałam na samych trójkach. Uważałam się za typ 'humanistki' i planowałam iść w tym kierunku. Wszystko zmieniło się w gimnazjum, gdy trafiłam na świetnego nauczyciela, który zaraził mnie swoją pasją do matematyki. Uwielbiam jego lekcje. Jest wymagający, ale przy tym też nie wywiera na nas presji, no i przede wszystkim świetnie tłumaczy wszystkie zagadnienia. Pierwszą i drugą klasę skończyłam z samymi 5 i 6. Wszystko wynosiłam z lekcji i nigdy nie uczyłam się w domu. Pod koniec drugiej klasy podjęłam decyzję, że pójdę na mat-fiza. Byłam zdeterminowana i od początku trzeciej klasy zaczęłam przykładać się do matematyki. Nasz nauczyciel, z racji zbliżających się egzaminów, podwyższył poprzeczkę i zaczął dawać coraz trudniejesze zadania. Na lekcji wszystko rozumiem, zadania rozwiązuję do przodu - poprawnie. Na sprawdzianach za to wszystko się zmienia. Tak jakby cała moja wiedza uleciała wraz z otrzymaniem kartki. Jadę na samych 2. Gdy dostałam pierwszą 3 zaczęłam się uczyć w domu. Rezultat? Z kolejnego sprawdzianu dostałam 1. Mam wrażenie, że im więcej się uczę tym gorsze mam oceny. Jak to jest możliwe? Całkowicie straciłam zapał. Do ostatniego sprawdzianu z funkcji przyłożyłam się wyjątkowo mocno, bo bardzo spodobał mi się ten dział. W domu rozwiązywałam wszystkie zadania dobrze. Po napisaniu sprawdzianu czułam się świetnie i byłam przekonana, że dostanę 6! Dostałam 4. I może wydać się to dziwne, ale po otrzymaniu sprawdzianu się rozpłakałam, mimo że była to jedna z moich lepszych ocen. Poczułam się tak bezsilnie... Robię wszystko i nawet więcej, a i tak zawalam. Kompletnie zwątpiłam w siebie i już nie wiem gdzie iść po gimnazjum. Skoro teraz sobie nie daję sobie rady, to jak sobie poradzę na rozszerzonej matematyce? Najgorsze jest to, że tylko ja tak spadłam z ocenami. Moi znajomi mają same 5 :/
Wie ktoś dlaczego tak się dzieje? Jest na to jakieś psychologiczne wytłumaczenie (zbyt bardzo się staram?) czy może po prostu nie mam zdolności matematycznych? Jak mogę się polepszyć?
Nie pisałabym tego na forum, gdyby nie fakt, że powoli wykańczam się psychicznie i czuję się po prostu głupio. Powiedziałam o tym moim rodzicom, a oni stwierdzili, że nie wszyscy muszą być matematykami, a mi przecież tak świetnie idzie z polskiego. Kompletnie mnie to załamało, płakałam chyba całe popołudnie. Nie chcę być humanistką... Polski i historia kompletnie mnie nie interesują. Zasypiam na tych lekcjach. Wszyscy mówią mi, że umiem pisać, że powinnam iść na dziennikarstwo itd., ale mnie to kompletnie nie interesuje. Czuję się jakbym działała przeciw sobie, bo nawet ja już zauważyłam, że nie jestem ścisłowcem. Zastanawiam się czy powinnam sobie po prostu odpuścić i znaleźć coś innego co by mnie interesowało? Sama już nie wiem, a za 3 miesiące będę wybierać nową szkołę. To mnie przeraża.
michcior
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 32
Rejestracja: 9 mar 2016, o 16:28
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Lubię matematykę, ale mam słabe oceny

Post autor: michcior »

Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby ktoś, np. taki korepetytor, kto miał do czynienia z różnymi przypadkami Cię ocenił. Moja matematyka też wyglądała dziwnie, jechałem w lepszym liceum na 3-4, nie mogłem się nigdy przełamać na więcej mimo że wydawało mi się że umiem materiał. Ostatecznie maturę napisałem na tyle żeby iść na matmę. I chyba nie żałuję . Ale czego się przez ten okres nauczyłem, to że bardzo duże znaczenie mają zadania jakie się dostanie. Taka klasówka/kolokwium to jednak ograniczony czas, stres, i czasem nawet mimo zrobienia większej ilości zadań się nie zaliczało, a czasem prawie nic nie robiąc ma się całkiem dobrą ocenę. A jak widzisz zadanie podobne do jakiegoś, które robiłaś np wczoraj to jakoś od razu idzie To też zależy od materiału, ja np. nigdy nie lubiłem geometrii przestrzennej, ale nikogo to nie obchodzi.
To wszystko oczywiście nie odnosi się do osób lepszych - w moim przekonaniu im wszystko łatwiej wchodzi, często nie robią żadnych zadań tylko doskonale rozumieją teorię i nie ważne jaki dział maksują. No chyba że są zbyt pewni siebie i nie przerobią standardowych zadań. Ale to już inny temat.
Ostatnio zmieniony 12 lut 2018, o 17:54 przez Jan Kraszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawa wiadomości.
Awatar użytkownika
xxDorianxx
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 411
Rejestracja: 1 paź 2016, o 17:06
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Rybnik
Podziękował: 88 razy
Pomógł: 22 razy

Re: Lubię matematykę, ale mam słabe oceny

Post autor: xxDorianxx »

Moim zdaniem stres gra największą rolę
justynka142
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 13 gru 2017, o 18:03
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Polsza

Re: Lubię matematykę, ale mam słabe oceny

Post autor: justynka142 »

Od siebie dodam jedno. Zrobione zadanie jest cokolwiek warte jeśli po kilku dniach zrobisz je bez trudu.
ODPOWIEDZ