Co oznacza, że jestem w przedziale 80-92%. Co oznacza kompletną porażkę.
A przestań! Ja w domu robiąc rozszerzenia 2010 i 2011 zrobiłem je na 100%, w ogóle wszystko szło mi świetnie, uczyłem się i było super - wszystko mi wychodziło.
Dzisiaj na maturze czułem się świetnie - wszystko wychodziło, nie zrobiłem jednego zadania. Zadowolony wyszedłem myśląc "mam 94%, jest super!". Wracam do domu i zaraz ktoś wrzuca arkusz. Czytam sobie zadanka i co? W trzech zadaniach nie przeczytałem dokładnie treści, będzie ledwo 70%.
Do czego zmierzam? Wynik z matury nie jest równoznaczny z posiadaną wiedzą, w domu bez problemu zrobiłem te zadania i porównałem sobie z wynikami, które są prawdopodobnie poprawne(wrzucane przez wielu maturzystów) i oczywiście wyszło mi poprawnie.
Ciekawa historia, moja była podobna, z tym, że ja miałem tylko parę miesięcy na przygotowania i w sumie mi wystarczyło, czułem się bardzo pewnie na maturze; aż za pewnie i tylko szybki rzut oka na polecenie i za zadanko.
Ja uważam, mimo spartaczonej matury, że warto było się uczyć; chcę pójść zaocznie na SGH, pracować jeszcze sumienniej, być jednym z najlepszych na roku i przenieść się na drugi rok na stacjonarne, będzie łatwiej mając już jakieś podstawy.
Masz bardzo dobry wynik, mój kolega liczy na ~70%, a matematykę ma naprawdę świetnie opanowaną - wygrywał kiedyś kangury i inne konkursy, WYNIK Z MATURY NIE ODZWIERCIEDLA WIEDZY, ja jestem bardzo zawiedziony.