Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Witam! Założyłem tu konto ze względu na poszukanie porady, "wsparcia" i tym podobnych. A więc, jestem uczniem 2 klasy LO (od września), rozszerzenia w mojej klasie to biologia-chemia-fizyka. Od dawna myślałem o rozszerzonej matematyce. Ze wszystkich trzech rozszerzeń profilowych na ten moment wybrałem chemię i fizykę. Myślę, że są to najbardziej "przyziemne" przedmioty, niżeli biologia, na której liczy się tylko (niestety) pamięciówka. W kilku słowach: biologii po prostu nie dzierżę.
Matematyka rozszerzona... Mam podręcznik do klasy 2. gdzie występują działy typu ciągi, granice, pochodne, funkcje trygonometryczne i tak dalej (Jako tako już zrobiłem klasę 1. na poziomie rozszerzonym, została mi geometria analityczna, do której wrócę na planimetrii w klasie 2., bo nie widzę sensu znowu zaczynać tego, skoro geometria analityczna z rozszerzenia powieli się z planimetrią z podstawy z klasy 2. W MAŁYM STOPNIU). Na moim profilu realizowana jest matematyka tylko na poziomie podstawowym, z którego w 1. klasie miałem 4/5, ale niestety - zostało 4 . Pytanie brzmi następująco, dam radę przygotować się sam (i może pod okiem nauczyciela matematyki) do matury z tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym? Nie wygląda to tak źle, patrzę na te tematy na zasadzie: skoro inni uczeni na to "wpadli" było to dla nich większym problemem, niż teraz my, kiedy się uczymy tego . Do chemii podejdę "na lajcie", gdyż będę brał udział w olimpiadzie z niej . Fizyka jakoś pójdzie, zawsze dobrze mi szła, więc myślę, że w 2. i 3. klasie większych problemów z nią nie będzie (wejdzie rozszerzenie). Nie chcę iść na korki, nie to, że mnie nie stać, ale cholera... 30/40/50 złotych za jedną lekcje to jednak dużo, mogę za to kupić wiele innych (ciekawszych) rzeczy, chociażby książka do chemii fizycznej czy analitycznej .
Chciałem zaznaczyć, że nie chcę zdawać matmy rozszerzonej tylko dlatego, że na świadectwie maturalnym ciekawie wygląda jedna linijka "matematyka poziom rozszerzony.......[wynik]", tylko dlatego, że zawsze czułem chęć do tego przedmiotu, zawsze go lubiłem. Warto zaznaczyć również, iż jest on punktowany wysoko na niektórych uczelniach. Jako, że wiążę swoją przyszłość z chemią, np. na UJ-ocie matematyka ma rangę 2,5, przed nią jest chemia która ma rangę 3, a po matematyce fizyka, biologia i bodajże informatyka z wagami 2,0. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale już "celuję" w UJ . No i gdyby odwidziało mi się z tym UJ-otem, no to jest jeszcze politechnika, na którą matma jest jednym z najbardziej wymaganych przedmiotów.
Jeszcze jedno, jako że porywam się na rozszerzenie matematyki, będzie to wymagało ode mnie wylewania siódmych potów?
Ps. na forum nie będę się udzielał tylko wtedy, kiedy będę mieć problem z danym zadaniem, ale że moją specjalnością jest chemia (i może nawet fizyka) również zamierzam się udzielać w tych działach i pomagać innym, którzy mają z tymi problemami mniejsze, czy większe problemy .
Ps. 2. jeśli wybrałem zły dział to przepraszam, uważa(łe)m, że ten jest najbardziej adekwatny do całej treści tegoż posta .
Pozdrawiam .
Matematyka rozszerzona... Mam podręcznik do klasy 2. gdzie występują działy typu ciągi, granice, pochodne, funkcje trygonometryczne i tak dalej (Jako tako już zrobiłem klasę 1. na poziomie rozszerzonym, została mi geometria analityczna, do której wrócę na planimetrii w klasie 2., bo nie widzę sensu znowu zaczynać tego, skoro geometria analityczna z rozszerzenia powieli się z planimetrią z podstawy z klasy 2. W MAŁYM STOPNIU). Na moim profilu realizowana jest matematyka tylko na poziomie podstawowym, z którego w 1. klasie miałem 4/5, ale niestety - zostało 4 . Pytanie brzmi następująco, dam radę przygotować się sam (i może pod okiem nauczyciela matematyki) do matury z tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym? Nie wygląda to tak źle, patrzę na te tematy na zasadzie: skoro inni uczeni na to "wpadli" było to dla nich większym problemem, niż teraz my, kiedy się uczymy tego . Do chemii podejdę "na lajcie", gdyż będę brał udział w olimpiadzie z niej . Fizyka jakoś pójdzie, zawsze dobrze mi szła, więc myślę, że w 2. i 3. klasie większych problemów z nią nie będzie (wejdzie rozszerzenie). Nie chcę iść na korki, nie to, że mnie nie stać, ale cholera... 30/40/50 złotych za jedną lekcje to jednak dużo, mogę za to kupić wiele innych (ciekawszych) rzeczy, chociażby książka do chemii fizycznej czy analitycznej .
Chciałem zaznaczyć, że nie chcę zdawać matmy rozszerzonej tylko dlatego, że na świadectwie maturalnym ciekawie wygląda jedna linijka "matematyka poziom rozszerzony.......[wynik]", tylko dlatego, że zawsze czułem chęć do tego przedmiotu, zawsze go lubiłem. Warto zaznaczyć również, iż jest on punktowany wysoko na niektórych uczelniach. Jako, że wiążę swoją przyszłość z chemią, np. na UJ-ocie matematyka ma rangę 2,5, przed nią jest chemia która ma rangę 3, a po matematyce fizyka, biologia i bodajże informatyka z wagami 2,0. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale już "celuję" w UJ . No i gdyby odwidziało mi się z tym UJ-otem, no to jest jeszcze politechnika, na którą matma jest jednym z najbardziej wymaganych przedmiotów.
Jeszcze jedno, jako że porywam się na rozszerzenie matematyki, będzie to wymagało ode mnie wylewania siódmych potów?
Ps. na forum nie będę się udzielał tylko wtedy, kiedy będę mieć problem z danym zadaniem, ale że moją specjalnością jest chemia (i może nawet fizyka) również zamierzam się udzielać w tych działach i pomagać innym, którzy mają z tymi problemami mniejsze, czy większe problemy .
Ps. 2. jeśli wybrałem zły dział to przepraszam, uważa(łe)m, że ten jest najbardziej adekwatny do całej treści tegoż posta .
Pozdrawiam .
-
Burkat
- Użytkownik

- Posty: 22
- Rejestracja: 9 maja 2014, o 14:44
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Myślenice
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 3 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Z całym szacunkiem, ale masz trochę dziecinne podejście. Postaram się trochę wyjaśnić dla Ciebie i innych zainteresowanych jak sprawa wygląda. Otóż nikt nie wie czy dasz radę czy nie, ponieważ nikt nie siedzi w Twojej głowie, nikt Cie nie zna, więc nie oceni obiektywnie predyspozycji do matematyki. Znam za to osoby które potrafiły spiąć się i ogarnąć materiał do matury rozszerzonej w pół roku, jak i takie którym nie wystarczyły 3-letnie przygotowania. Przy czym Ci pierwsi brali sprawy w swoje ręce i trzeźwo oceniali rzeczywistość, a Ci drudzy bazowali na zdaniu innych ludzi, zupełnie jakby im brakowało wiary w siebie. Wnioski same się nasuwają. Poza tym jestem ciekaw czy przy zakładaniu rodziny też będziesz się pytał czy dasz radę ? Zastanów się nad tym, bo sporo osób które znam ze szkoły nie potrafiły podjąć samodzielnych decyzji i potem bardzo tego żałowały.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Co do chemii na UJ- nie musisz się martwić mniejszą wagą biologii Często przyjmują wszystkich kandydatów, w tym roku o ile się nie mylę jest nawet druga rekrutacja (czyli pozostały wolne miejsca). To nie jest oblegany kierunek.
Ale rzeczywiście, jeśli celujesz w politechnikę, matma R bardzo się przyda.
Ale rzeczywiście, jeśli celujesz w politechnikę, matma R bardzo się przyda.
- Cosinus01
- Użytkownik

- Posty: 225
- Rejestracja: 18 lut 2014, o 14:32
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 34 razy
- Pomógł: 17 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
shamisen, można powiedzieć, że jesteś w takiej samej sytuacji jak ja. Też jestem na biol-chem-fizie, ale od września już w klasie maturalnej. Twój przypadek jest bardzo podobny do mojego, więc postaram ci się jak najbardziej pomóc tą wypowiedzią.
Jeszcze jedno - jeśli nie czujesz wyjątkowo pilnej potrzeby uczęszczania na korki, to się wstrzymaj. U mnie w szkole dużo się wymaga, zresztą jak w każdej, ale ja jakoś nigdy na korki nie chodziłem. Przeżyłem dwa lata, choć sporo moich znajomych z klasy chodzi na różne korki, np. z biologii, chemii, fizyki, matematyki (podstawowej!). Jeśli jesteś silny, to poradzisz sobie bez korków.
Dla mnie biologia też była pamięciówą, ale po prostu trzeba znaleźć w niej coś ciekawego, żeby człowieka wciągnęła. Poza tym nauka biologii na pamięć nic nie daje, bo jej zrozumienie jest niezbędne. Ja celuję w medycynę, ale skoro ciebie bardziej ciągnie do chemii, to możesz spokojnie sobie olać biologię, aczkolwiek warto cokolwiek z niej umieć (np. anatomia i fizjologia człowieka - każdemu to się przyda kiedyś w życiu).shamisen pisze:Myślę, że są to najbardziej "przyziemne" przedmioty, niżeli biologia, na której liczy się tylko (niestety) pamięciówka. W kilku słowach: biologii po prostu nie dzierżę. [...] Jako, że wiążę swoją przyszłość z chemią, np. na UJ-ocie matematyka ma rangę 2,5, przed nią jest chemia która ma rangę 3, a po matematyce fizyka, biologia i bodajże informatyka z wagami 2,0. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale już "celuję" w UJ . No i gdyby odwidziało mi się z tym UJ-otem, no to jest jeszcze politechnika, na którą matma jest jednym z najbardziej wymaganych przedmiotów.
Skoro będziesz dopiero w drugiej klasie, to nie masz się czego obawiać. Moja metoda - trochę poczytaj teorii, a potem rozwalaj zadanka. Mnóstwo zadanek! W klasie maturalnej to tygodniowo jakoś 100 przykładów co najmniej. Może to się wydawać szalone, ale rozwiązywanie zadań trzeba ćwiczyć - nikt się z tym nie rodzi, tak samo jak ze skalpelem w dłoni.shamisen pisze:Pytanie brzmi następująco, dam radę przygotować się sam (i może pod okiem nauczyciela matematyki) do matury z tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym? Nie wygląda to tak źle, patrzę na te tematy na zasadzie: skoro inni uczeni na to "wpadli" było to dla nich większym problemem, niż teraz my, kiedy się uczymy tego .
Z pierwszym zdaniem nie mogę się zgodzić. Dopiero jeśli zostaniesz finalistą, to możesz wypiąć siedzenie do matury z chemii i powiedzieć "mam cię!". Inaczej może być kiepsko. Wiele osób, które poprawia biologię albo chemię będąc już na studiach sobie nie radzi z maturą, bo mają opanowany znacznie szerszy zakres materiału niż mieli w liceum. Np. będąc na analityce medycznej, nie możesz być pewny, że matura dobrze ci pójdzie. Zaplecze chemii, jakie znasz na studiach lub do olimpiady może ci w większości utrudnić uzyskanie dobrego wyniku, bo zaczniesz kombinować przy najprostszych zadaniach.shamisen pisze:Do chemii podejdę "na lajcie", gdyż będę brał udział w olimpiadzie z niej . Fizyka jakoś pójdzie, zawsze dobrze mi szła, więc myślę, że w 2. i 3. klasie większych problemów z nią nie będzie (wejdzie rozszerzenie). Nie chcę iść na korki, nie to, że mnie nie stać, ale cholera... 30/40/50 złotych za jedną lekcje to jednak dużo, mogę za to kupić wiele innych (ciekawszych) rzeczy, chociażby książka do chemii fizycznej czy analitycznej .
Jeszcze jedno - jeśli nie czujesz wyjątkowo pilnej potrzeby uczęszczania na korki, to się wstrzymaj. U mnie w szkole dużo się wymaga, zresztą jak w każdej, ale ja jakoś nigdy na korki nie chodziłem. Przeżyłem dwa lata, choć sporo moich znajomych z klasy chodzi na różne korki, np. z biologii, chemii, fizyki, matematyki (podstawowej!). Jeśli jesteś silny, to poradzisz sobie bez korków.
Zielonego pojęcia nie mam. Nie znam cię, nie wiem, jak pracujesz, z jaką wydajnością, jak szybko etc. Dla mnie matematyka czy język polski to pstryknięcie palcami, ale już biologia wymaga co najmniej tygodnia (o ile w ogóle się nie spóźnię z nauką, bo zawsze wychodzi, że spędzam nad nią jeden wieczór i oceny są okropne).shamisen pisze:Jeszcze jedno, jako że porywam się na rozszerzenie matematyki, będzie to wymagało ode mnie wylewania siódmych potów?
-
Wysublimowany_Nick
- Użytkownik

- Posty: 15
- Rejestracja: 19 lut 2012, o 12:13
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Pomógł: 3 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Tak jak inni napisali, na to pytanie wprost Ci nikt nie odpowie, jednym się udaje innym nie, nawet jeśli jedni i drudzy się starają.
Ale piszesz, że jesteś już po jakim takim nauczeniu się klasy pierwszej oprócz analitycznej. Być może w takim razie sensownym jest, abyś zamiast wyrywać się do materiału z klasy drugiej, postawił sobie teraz za cel nauczenie się nie "jako tako", lecz dobrze jakiegoś działu z klasy pierwszej. Wiadomo że na początku są jakieś tam logiki, teorie mnogości, ale potem znaczna część działów jest na tyle zamknięta w sobie, że dość dobrze uda Ci się wybrać z matur zadania konkretnie z tego, co już powinieneś umieć (jak źle ocenisz, no to po prostu się pomęczysz a z rozwiązania zobaczysz, że to nie było dla Ciebie, też nic okrutnego).
Możesz albo postawić sobie za cel zrobienie na tyle wielu zadań, by dział ten mieć opanowany do takiego stopnia w jakim chcesz go umieć do matury (oczywiście przed maturą mnóstwo powtórek czeka Cię niezależnie od tego co zrobisz, wiadomo). Albo możesz postawić na opanowanie obecnego materiału "raczej dobrze", zakładając, że chcesz na tyle szybko przerobić całość materiału, by potem mieć jeszcze czas na przejście wszystkiego jeszcze raz i "doszkalanie się" (a potem powtórki, wiadomo ). W obu przypadkach jednak widząc, jak dużo czasu zajęło Ci dojście do założonego poziomu, będziesz mógł jako tako ocenić ile czasu potrzebujesz na całą naukę i czy tyle jesteś w stanie poświęcić, zobaczysz jak łatwo Ci to wchodzi itd. Oczywiście, w starszych klasach materiał bywa trudniejszy, ale też, oczywiście, najtrudniejsze są z reguły początki, więc mniej lub bardziej, jakąś tam wiedzę o swoich umiejętnościach ten jeden dział Ci da. A potem kolejny i kolejny i kolejny
Inny aspekt jest raczej jasna taki, że nawet jeśli uznasz, że nie dasz rady nauczyć się do matury tak, by wynik pomnożony przez 2.5 był lepszy niż inny przez 2.0, to i tak ile się nauczysz to Twoje. Matematyka na studiach to rzecz zupełnie inna (w większości znacznie ciekawsza) niż ta w szkole i zakładając jako cel przyuczanie się tylko do niej mógłbyś ominąć sporo nudnych rzeczy licealnych, ale ogólnie rzecz biorąc idąc dalej z wyrobionymi umiejętnościami raczej nie pożałujesz.
Ale piszesz, że jesteś już po jakim takim nauczeniu się klasy pierwszej oprócz analitycznej. Być może w takim razie sensownym jest, abyś zamiast wyrywać się do materiału z klasy drugiej, postawił sobie teraz za cel nauczenie się nie "jako tako", lecz dobrze jakiegoś działu z klasy pierwszej. Wiadomo że na początku są jakieś tam logiki, teorie mnogości, ale potem znaczna część działów jest na tyle zamknięta w sobie, że dość dobrze uda Ci się wybrać z matur zadania konkretnie z tego, co już powinieneś umieć (jak źle ocenisz, no to po prostu się pomęczysz a z rozwiązania zobaczysz, że to nie było dla Ciebie, też nic okrutnego).
Możesz albo postawić sobie za cel zrobienie na tyle wielu zadań, by dział ten mieć opanowany do takiego stopnia w jakim chcesz go umieć do matury (oczywiście przed maturą mnóstwo powtórek czeka Cię niezależnie od tego co zrobisz, wiadomo). Albo możesz postawić na opanowanie obecnego materiału "raczej dobrze", zakładając, że chcesz na tyle szybko przerobić całość materiału, by potem mieć jeszcze czas na przejście wszystkiego jeszcze raz i "doszkalanie się" (a potem powtórki, wiadomo ). W obu przypadkach jednak widząc, jak dużo czasu zajęło Ci dojście do założonego poziomu, będziesz mógł jako tako ocenić ile czasu potrzebujesz na całą naukę i czy tyle jesteś w stanie poświęcić, zobaczysz jak łatwo Ci to wchodzi itd. Oczywiście, w starszych klasach materiał bywa trudniejszy, ale też, oczywiście, najtrudniejsze są z reguły początki, więc mniej lub bardziej, jakąś tam wiedzę o swoich umiejętnościach ten jeden dział Ci da. A potem kolejny i kolejny i kolejny
Inny aspekt jest raczej jasna taki, że nawet jeśli uznasz, że nie dasz rady nauczyć się do matury tak, by wynik pomnożony przez 2.5 był lepszy niż inny przez 2.0, to i tak ile się nauczysz to Twoje. Matematyka na studiach to rzecz zupełnie inna (w większości znacznie ciekawsza) niż ta w szkole i zakładając jako cel przyuczanie się tylko do niej mógłbyś ominąć sporo nudnych rzeczy licealnych, ale ogólnie rzecz biorąc idąc dalej z wyrobionymi umiejętnościami raczej nie pożałujesz.
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Masz racje, ale szczerze mówiąc uczenie się o rozmnażaniu się protistów zwierzęcych nie jest dla mnie super ciekawe, tzn. myślę, że to nudne, ale podziwiam osoby, które interesują się tym . Co do anatomii, fizjologii to masz rację, ale dojadę do niej w 2. klasie, może wtedy spodoba mi się biolca, ale tak czy siak skreśliłem już ją jeśli idzie o przedmioty, które chcę zdawać w 3. klasie ^^.Cosinus01 pisze:Dla mnie biologia też była pamięciówą, ale po prostu trzeba znaleźć w niej coś ciekawego, żeby człowieka wciągnęła. Poza tym nauka biologii na pamięć nic nie daje, bo jej zrozumienie jest niezbędne. Ja celuję w medycynę, ale skoro ciebie bardziej ciągnie do chemii, to możesz spokojnie sobie olać biologię, aczkolwiek warto cokolwiek z niej umieć (np. anatomia i fizjologia człowieka - każdemu to się przyda kiedyś w życiu).
Miałem na myśli to, że chemia jest jak gdyby moim konikiem, więc ten przedmiot myślę, że pójdzie mi dosyć dobrze, tym bardziej, że idąc na olimpiadę będę rozszerzał (jakby nie patrzeć) wszystkie wiadomości. Ale masz rację, często zdarza mi się machnąć nawet w najprostszych zadaniach, bo myślę, że można skorzystać z danego prawa/definicji/wzoru ale jednak się mylę . Zobaczymy co będzie 2. klasie z matmą, ale tak tragicznie to to nie wygląda, więc będę dobrej myśli, że po prostu uda mi się to .Cosinus01 pisze:Z pierwszym zdaniem nie mogę się zgodzić. Dopiero jeśli zostaniesz finalistą, to możesz wypiąć siedzenie do matury z chemii i powiedzieć "mam cię!". Inaczej może być kiepsko. Wiele osób, które poprawia biologię albo chemię będąc już na studiach sobie nie radzi z maturą, bo mają opanowany znacznie szerszy zakres materiału niż mieli w liceum. Np. będąc na analityce medycznej, nie możesz być pewny, że matura dobrze ci pójdzie. Zaplecze chemii, jakie znasz na studiach lub do olimpiady może ci w większości utrudnić uzyskanie dobrego wyniku, bo zaczniesz kombinować przy najprostszych zadaniach.
Jeszcze jedno - jeśli nie czujesz wyjątkowo pilnej potrzeby uczęszczania na korki, to się wstrzymaj. U mnie w szkole dużo się wymaga, zresztą jak w każdej, ale ja jakoś nigdy na korki nie chodziłem. Przeżyłem dwa lata, choć sporo moich znajomych z klasy chodzi na różne korki, np. z biologii, chemii, fizyki, matematyki (podstawowej!). Jeśli jesteś silny, to poradzisz sobie bez korków.
----
Dzisiaj wziąłem się akurat za funkcję liniową (od nowa), później wezmę się za kolejne działy. Drugą zacznę jak będę robił równolegle ze szkołą dany dział i będę to tylko rozszerzał, bo nie widzę sensu uczenia się wielomianów, które sam będę robił od września w szkole, a takie twierdzenie Bezouta (rozszerzenie) ogarnę, jak już będę "obyty" w tym dziale ;p.Wysublimowany_Nick pisze:Ale piszesz, że jesteś już po jakim takim nauczeniu się klasy pierwszej oprócz analitycznej. Być może w takim razie sensownym jest, abyś zamiast wyrywać się do materiału z klasy drugiej, postawił sobie teraz za cel nauczenie się nie "jako tako", lecz dobrze jakiegoś działu z klasy pierwszej. Wiadomo że na początku są jakieś tam logiki, teorie mnogości, ale potem znaczna część działów jest na tyle zamknięta w sobie, że dość dobrze uda Ci się wybrać z matur zadania konkretnie z tego, co już powinieneś umieć (jak źle ocenisz, no to po prostu się pomęczysz a z rozwiązania zobaczysz, że to nie było dla Ciebie, też nic okrutnego).
Tu się zgodzę (chyba). Nie sądzę, by na studiach chemicznych był omawiany rachunek prawdopodobieństwa, który nie jest jakimś ciekawym, przydatnym(?) działemWysublimowany_Nick pisze:Inny aspekt jest raczej jasna taki, że nawet jeśli uznasz, że nie dasz rady nauczyć się do matury tak, by wynik pomnożony przez 2.5 był lepszy niż inny przez 2.0, to i tak ile się nauczysz to Twoje. Matematyka na studiach to rzecz zupełnie inna (w większości znacznie ciekawsza) niż ta w szkole i zakładając jako cel przyuczanie się tylko do niej mógłbyś ominąć sporo nudnych rzeczy licealnych, ale ogólnie rzecz biorąc idąc dalej z wyrobionymi umiejętnościami raczej nie pożałujesz.
- Cosinus01
- Użytkownik

- Posty: 225
- Rejestracja: 18 lut 2014, o 14:32
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 34 razy
- Pomógł: 17 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Jeszcze się zdziwisz, jak bardzo. Ja już od dawna byłem podniecony tym, że będę się uczył szczegółowo o tym, co we mnie się znajduje. Jakoś bliżej mi do tego niż do jakichś Protista.shamisen pisze:Co do anatomii, fizjologii to masz rację, ale dojadę do niej w 2. klasie, może wtedy spodoba mi się biolca
Oj, tu nawet nie ma porównania z poziomem liceum. Cała nieorganiczna, fizyczna, organiczna i potem jeszcze analityczna. Poziom jest bardzo wysoki.shamisen pisze:idąc na olimpiadę będę rozszerzał (jakby nie patrzeć) wszystkie wiadomości
Hm, u mnie w II klasie przerobiliśmy (na podstawie) wielomiany, funkcje wymierne, ciągi, planimetrię, funkcję wykładniczą, logarytmy i większość stereometrii. Okiem rozszerzenia na podstawie jest bardzo mało, ale materiał na rozszerzeniu, mimo że czasem trudny, jest bardzo ciekawy. Ja np. się kompletnie zakochałem w trygonometrii.shamisen pisze:Zobaczymy co będzie 2. klasie z matmą, ale tak tragicznie to to nie wygląda
Nie sądzę, żebyś cokolwiek o nim wiedział, bo w gimnazjum tego praktycznie wcale nie było. Wg mnie jest bardzo ciekawy, chyba najciekawszy dział w liceum. No i trochę się przydaje, np. w kartach.shamisen pisze:rachunek prawdopodobieństwa, który nie jest jakimś ciekawym, przydatnym(?) działem
-
Wysublimowany_Nick
- Użytkownik

- Posty: 15
- Rejestracja: 19 lut 2012, o 12:13
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Pomógł: 3 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Chemię rozszerzałem dość krótko, a na studia poszedłem z nią niezwiązane, więc mogę mieć mylne o niej pojęcie i przydał by się ktoś na chemicznych studiach. Ale ja wyobrażam sobie, że dla chemika dwa najistotniejsze działy matematyki to analiza i rachunek prawdopodobieństwa A czy jest ciekawy? Kwestia indywidualna, w mojej opinii są tam ciekawe rzeczy, ale jest też dużo nudnych (to o tym akademickim, a o licealnym... żebym to ja pamiętał )shamisen pisze:Tu się zgodzę (chyba). Nie sądzę, by na studiach chemicznych był omawiany rachunek prawdopodobieństwa, który nie jest jakimś ciekawym, przydatnym(?) działem
Niemniej dopóki uczysz się do matury, to ta informacja nie jest w sumie istotna, program licealny to rzeczy na tyle podstawowe, że raczej nie ma sensu ani istotnego zysku z uczenia się dokładniej akurat tego działu, który będzie na studiach, liczy się ogólne obycie i wyrobienie umiejętności. W liceum raczej nie wchodzi się głęboko w jakiś dział, lecz wałkuje do perfekcji zwykłe zadanka, taki urok. Myślenie o konkretnych działach, to tak jak mówię, na wypadek rezygnacji z matury, wtedy pewne rzeczy można śmiało odpuścić, ale które konkretnie to musiałby mówić ktoś z chemii, ja osobiście jako ostatnią z nich doradzałbym chemikowi rachunek
- Cosinus01
- Użytkownik

- Posty: 225
- Rejestracja: 18 lut 2014, o 14:32
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 34 razy
- Pomógł: 17 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Wysublimowany_Nick, w chemii często się przydaje analiza i ogólnie wyższa matematyka. Bardzo często. Z rachunkiem przy chemii jeszcze się nie spotkałem.
Np. w chemii fizycznej jest taki wzór na średnią energię oscylacji w układach jednofazowych:
Np. w chemii fizycznej jest taki wzór na średnią energię oscylacji w układach jednofazowych:
\(\displaystyle{ \overline{\varepsilon}_{osc} = \sum_{i} \left[\frac{k\theta_{osc,i}}{2}+k\theta_{osc,i}\frac{\exp(-\theta_{osc,i}/T)}{1 - \exp(-\theta_{osc,i}/T)}\right]}\)
Jest też taki wzór (*):\(\displaystyle{ M_{\upsilon'',\upsilon'} = E_{0} \int \psi^{''}_{osc} \alpha_{e} \psi^{'*}_{osc} \dd Q}\)
oraz "polaryzowalność \(\displaystyle{ \alpha_{e}}\) jest na ogół funkcją \(\displaystyle{ Q}\); można ją rozwinąć w szereg Maclaurina" (**):\(\displaystyle{ \alpha_{e} = \alpha_{0} + \left(\pfrac{\alpha}{Q}\right)_{Q=0} Q + \ldots}\)
"W przybliżeniu harmonicznym ograniczamy rozwinięcie do dwóch składników. Wprowadzając rozwinięcie (**) do wzoru (*) otrzymujemy":\(\displaystyle{ M_{\upsilon'',\upsilon'} = E_{0} \alpha_{0} \int \psi^{''}_{osc} \psi^{'*}_{osc} \dd Q + E_{0} \left(\pfrac{\alpha}{Q}\right)_{Q=0} \int \psi^{''}_{osc} Q \psi^{'*}_{osc} \dd Q}\)
Są też tzw. całki kulombowskie przy elementach teorii wiązania kowalencyjnego i wyglądają tak:
\(\displaystyle{ \begin{cases} \int\varphi_{A}H_{e}\varphi_{A}\dd\tau \equiv H_{AA} \\ \int\varphi_{B}H_{e}\varphi_{B}\dd\tau \equiv H_{BB} \end{cases}}\)
To tylko króciutkie urywki z chemii fizycznej Pigonia. W fizyce też jest sporo "kosmicznie" wyglądających równań. Takie życie. -
stechiometria
- Użytkownik

- Posty: 19
- Rejestracja: 27 maja 2014, o 06:13
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 1 raz
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Hej Też jestem na biol-chemie , jednak jestem zainteresowana matematyką, dlatego zdaję ją rozszerzoną. Od drugiej klasy uczę się jej, mimo, że w szkole mam realizowaną podstawę. Nitrogenium, a hybrydyzacja? To przecież też operacja matematyczna.
-
jackblack
- Użytkownik

- Posty: 175
- Rejestracja: 27 paź 2013, o 20:59
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 5 razy
- Pomógł: 10 razy
Matematyka rozszerzona a biol-chem-fiz.
Ja przez ponad rok byłem na fakultecie humanistycznym, bo z matmy byłem noga, a wręcz jej nie cierpiałam. W grudniu 2013 zacząłem sie uczyć we własnym zakresie matematyki rozszerzonej, a w lutym przepisałam sie na mat fiz. Próbne matury pisałem na ok 90%. Właściwa matura poszła mi troszeczkę gorzej, ale i tak to nic nie zmieniło Wszystkiego da sie nauczyć, ale trzeba chęci i trzeba to lubić. Ja matematykę polubiłem i dzięki temu uczyłem sie jej z przyjemnością.

