Halliday a poziom liceum
-
mariusz2231
- Użytkownik

- Posty: 24
- Rejestracja: 19 lip 2012, o 00:37
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Okolice Białegostoku
- Podziękował: 1 raz
Halliday a poziom liceum
Witam w ramach przygotowań do matura, którą będę zdawał w 2016 roku. Przerabiam Podstawy Fizyki Hallidaya co prawda jestem dopiero na początku pierwszego tomu ale już zauważyłem tam pochodne, całki i takie tam rzeczy których w liceum tego podstawa nie obejmuje. I teraz mam takie pytanie czy opłaca mi się w tej chwili marnować czas na zagłębaniu co to są całki jak się je liczy i tak dalej. Czy po prostu omijać te rzeczy i przerabiać dalej ten podręcznik. A może zamiast przerabiania tego 5 tomowego podręcznika do matury wziąć się za inny?
-
Bataax
- Użytkownik

- Posty: 31
- Rejestracja: 12 maja 2014, o 18:00
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Pilawa
- Podziękował: 4 razy
Halliday a poziom liceum
Polecam 3-tomowy cykl podręczników Zamkor. W liceum fizyki nie uczyłem się w ogóle, nie potrafiłem kompletnie nic. Przez pół roku przerobiłem te 3 podręczniki + zbiór zadań maturalnych Omega i zdałem maturę na 52%, nie jest to rewelacyjny wynik ale zrobiłem masę drobnych błędów i czasu było "na styk". Polecam taki zestaw, przerób sobie wszystko powoli i następny dział zaczynaj dopiero wtedy kiedy w całości zrozumiesz poprzedni. Powodzenia!
-
mariusz2231
- Użytkownik

- Posty: 24
- Rejestracja: 19 lip 2012, o 00:37
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Okolice Białegostoku
- Podziękował: 1 raz
Halliday a poziom liceum
Podręcznik Zamkoru to w szkole przerabiam a chciałbym się przygotować z jeszcze innego.
-
kalwi
- Użytkownik

- Posty: 1912
- Rejestracja: 29 maja 2009, o 11:58
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 145 razy
- Pomógł: 320 razy
Halliday a poziom liceum
ja bym raczej celował z zbiór zadań (polecam Kruczka, jest naprawdę świetny), aniżeli jakoś specjalnie w teorię. Zrozumienie jak działają całki w fizyce - to nie idzie tak od razu, nawet jak się umie zwykłe całki na matematyce. A potem dojdą takie cuda: \(\displaystyle{ \oint_D}\), lub rotacja czy dywergencja, które jestem całkiem przekonany są w Hallidayu. Jak dla mnie nie ma co, chyba, że jakieś konkretne działy, które Cię bardziej interesują.
-
Bataax
- Użytkownik

- Posty: 31
- Rejestracja: 12 maja 2014, o 18:00
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Pilawa
- Podziękował: 4 razy
Halliday a poziom liceum
TO jest dobry podręcznik do przygotowania się, wszystko co potrzebne do rozszerzenia jest zawarte w trzech częściach. Dobrze przygotujesz się jeżeli będziesz tłukł co dzień zadania ze zrozumieniem ich oczywiście. Popatrz sobie na zbiór: <b>Wydawnictwo OMEGA, Alfred Ortyl, Fizyka 2014</b>.
Jest tam 500 zadań z fizyki z ostatnich matur, zadania teoretyczne + później do liczenia. To bardzo ułatwia sprawę, wszystko jest ładnie posegregowane. Co do całek i pochodnych to na maturze są średnio przydatne, wszystko da się wyliczyć i zapisać z podstawowych wzorów i z rozumienia zadania. Na tym polega matura rozszerzona, rozumiesz to co zapisujesz i korzystasz z koniecznych rzeczy, na maturach nikt Ci nie da zadania które będziesz rozwiązywał na 2 strony bo na to nie ma miejsca. Musisz sam robić rózne arkusze maturalne i wtedy będziesz wiedział na ile możesz liczyć na maturze Czyli jeszcze raz ZADANIA ZADANIA ZADANIA
Jest tam 500 zadań z fizyki z ostatnich matur, zadania teoretyczne + później do liczenia. To bardzo ułatwia sprawę, wszystko jest ładnie posegregowane. Co do całek i pochodnych to na maturze są średnio przydatne, wszystko da się wyliczyć i zapisać z podstawowych wzorów i z rozumienia zadania. Na tym polega matura rozszerzona, rozumiesz to co zapisujesz i korzystasz z koniecznych rzeczy, na maturach nikt Ci nie da zadania które będziesz rozwiązywał na 2 strony bo na to nie ma miejsca. Musisz sam robić rózne arkusze maturalne i wtedy będziesz wiedział na ile możesz liczyć na maturze Czyli jeszcze raz ZADANIA ZADANIA ZADANIA
- Igor V
- Użytkownik

- Posty: 1592
- Rejestracja: 16 lut 2011, o 16:48
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 18 razy
- Pomógł: 604 razy
Halliday a poziom liceum
Wg mnie Kruczek bardzo dobry ,ale nie nadaje się do matury (dużo prędzej do OF-a).Resnick w sumie podobnie.W sumie żeby bardzo dobrze zdać maturę nie potrzebujesz ani jednego ani drugiego.Jednak faktycznie Halliday jest bardzo godny polecenia ,nawet jak pod maturę ,mimo iż jest tam o wiele ,wiele więcej niż się wymaga.A granice i pochodne masz w nowej podstawie programowej na matmie,więc i tak będziesz musiał to umieć.A od tego do całek już tylko krok (zwłaszcza że w Resnicku są zazwyczaj bardzo proste,nawet jak są powierzchniowe czy krzywoliniowe i nie masz tej czysto matematycznej otoczki).
-
kalwi
- Użytkownik

- Posty: 1912
- Rejestracja: 29 maja 2009, o 11:58
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 145 razy
- Pomógł: 320 razy
Halliday a poziom liceum
Ja po Kruczku miałem 85% z fizyki, także bardzo sobie chwalę. Akurat masz też rację, że co niektóre zadania są za trudne - nawet sam autor nie wiedział jak je zrobić parędziesiąt lat po napisaniu tego zbioru, hehe (tak, chodziłem do Kruczka na korki z fizyki. Świetny człowiek).Igor V pisze:Wg mnie Kruczek bardzo dobry ,ale nie nadaje się do matury (dużo prędzej do OF-a)
- Mathix
- Użytkownik

- Posty: 359
- Rejestracja: 18 mar 2012, o 13:00
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 73 razy
Halliday a poziom liceum
Niezłe są nowe podręczniki z Operonu, ja niewiele z nich korzystałem, bo głównie przerobiłem zadania kontrolne i doczytałem parę tematów, ale przeglądałem i wydały mi się ciekawe. Warto uczyć się z różnych źródeł, bo w każdym można znaleźć coś innego. Wspomniane książki ZamKoru według mnie nie są złe, ale z ich rewelacyjnością bym nie przesadzał. Część druga jest dosyć dobra, pierwszą i trzecią warto przejrzeć. Dobry natomiast jest zbiór ZamKoru, zawiera zadania posiadające wiele podpunktów (czyli takie jak na maturze). Ze zbiorów jeszcze oczywiście zbiory panów Mendel, wybrane zadania z Chyli (ten zbiór ma zadania, które można rozwiązywać na samym początku nauki jakiegoś działu, gdyż są dosyć łatwe), bo tylko kilkanaście zawiera jakieś ciekawe problemy.
-
mariusz2231
- Użytkownik

- Posty: 24
- Rejestracja: 19 lip 2012, o 00:37
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Okolice Białegostoku
- Podziękował: 1 raz
Halliday a poziom liceum
Dzięki za rady To jaką literaturę a najlepiej stronę polecicie do nauczenia się granic i pochodnych?
- Igor V
- Użytkownik

- Posty: 1592
- Rejestracja: 16 lut 2011, o 16:48
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 18 razy
- Pomógł: 604 razy
Halliday a poziom liceum
mariusz2231, na matmie będziesz miał ,więc może od podręcznika zacznij.
Mathix, ja natomiast mam awersję do Mendla ,nie wiem czemu,żeby nie było że coś komuś sugeruję
kalwi, to ja widzę że się wśród samej śmietanki obracasz Ja myślałem że on już nie żyje a tu proszę (i niechaj żyje 100 lat !).Gdzie w ogóle mieszka ?
Mathix, ja natomiast mam awersję do Mendla ,nie wiem czemu,żeby nie było że coś komuś sugeruję
kalwi, to ja widzę że się wśród samej śmietanki obracasz Ja myślałem że on już nie żyje a tu proszę (i niechaj żyje 100 lat !).Gdzie w ogóle mieszka ?
-
Siegrain
- Użytkownik

- Posty: 5
- Rejestracja: 10 cze 2014, o 10:11
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Ciechanów/Warszawa
Halliday a poziom liceum
Ja polecam robić po prostu dużo zadań. Rób zadania z ładnym opisem tekstowym z którego musisz coś wywnioskować. Naucz się dobrze rysować wykresy i uzupełniać tabelki(Za to jest dużo punktów), rób trochę zadań nieschematycznych i sporo abcd (Polecam tzw. Medyka). Matura z fizyki jest ogólnie prosta i trzeba się nauczyć robić krótkie, proste zadania. Jeżeli kogoś to interesuje miałem 90% w tym roku.
-
mariusz2231
- Użytkownik

- Posty: 24
- Rejestracja: 19 lip 2012, o 00:37
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Okolice Białegostoku
- Podziękował: 1 raz
Halliday a poziom liceum
A co do podstawy programowej z fizyki to zmieniła się jakoś drastycznie? Nie ma różnicy czy kupie jakiś zbiór do starej podstawy czy nowej?
-
kalwi
- Użytkownik

- Posty: 1912
- Rejestracja: 29 maja 2009, o 11:58
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 145 razy
- Pomógł: 320 razy
Halliday a poziom liceum
Mieszka na Osiedlu Przyjaźni (na Woli) i łatwo znaleźć do niego telefon (oferuje korki na jakichś stronach). Do setki mu niedaleko Ma 94 lata bodajże, ale jak na ten wiek ma bardzo sprawny umysł. No ale jak się wykładało przez 20 lat fizykę na najlepszym wydziale IT w kraju...Igor V pisze:Ja myślałem że on już nie żyje a tu proszę (i niechaj żyje 100 lat !).Gdzie w ogóle mieszka ?
Zresztą tutaj bardzo ciekawy wywiad z nim, głównie na temat Powstania:
Ja jeszcze widziałem pamiątki z jego młodości, typu nazistwoskie prawo jazdy (wtedy takie wydawali, pod okupacją) lub parę rzeczy z wojną związanych. Ciekawa sprawa.
To jeszcze Ci powiem, że u mnie w LO nauczał matematyki Kiełbasa (ten od tych zbiorów zadań)Igor V pisze:kalwi, to ja widzę że się wśród samej śmietanki obracasz
- Cosinus01
- Użytkownik

- Posty: 225
- Rejestracja: 18 lut 2014, o 14:32
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 34 razy
- Pomógł: 17 razy
Halliday a poziom liceum
Witaj, mariusz2231! Ja również zdaję maturę z fizyki, ale już w 2015 roku, więc jestem "królikiem doświadczalnym". Udzielę ci kilku rad.
1. Halliday - nie pod maturę. Ten pięciotomowy cykl nadaje się bardziej pod podbudowę na OF-a. Widziałem go kilka razy i wielu zagadnień na maturze nie ma (chyba że w pytaniach z preambułą).
Jeśli coś cię interesuje, to możesz sobie poczytać od czasu do czasu z nudów, np. wieczorem przed pójściem spać. Jeśli się wybierasz na politechnikę, to może warto pomyśleć o OF-ie lub OM-ie? Masz w końcu aż dwa lata, ja tylko już niestety jeden (niecały). W takim wypadku Halliday jest odpowiedni.
2. Granice, pochodne i całki. Granie i pochodne wróciły jako fragment, z resztą obowiązkowy, na rozszerzeniu z matematyki. W liceum oczywiście będą to tylko podstawowe granice i pochodne, ale do Hallidaya takie wystarczają. Co do całek - rzeczywiście, tak jak Igor V pisze, do nich bardzo blisko od pochodnych. Jak się czai podstawowe pochodne, to z podstawowymi całkami sobie człowiek poradzi. Ale na maturze całek nie ma, więc nie radziłbym na razie ryzykować.
3. Zadania - oj, dużo trzeba zadań robić. Polecam zbiory Medyka, Jenike, Mendla, Chyli. Kruczek jest bardziej pod OF-a, jest tam np. strumień świetlny oraz światłość, a takich rzeczy z optyki na maturze nie ma.
Mam nadzieję, że pomogłem.
1. Halliday - nie pod maturę. Ten pięciotomowy cykl nadaje się bardziej pod podbudowę na OF-a. Widziałem go kilka razy i wielu zagadnień na maturze nie ma (chyba że w pytaniach z preambułą).
Jeśli coś cię interesuje, to możesz sobie poczytać od czasu do czasu z nudów, np. wieczorem przed pójściem spać. Jeśli się wybierasz na politechnikę, to może warto pomyśleć o OF-ie lub OM-ie? Masz w końcu aż dwa lata, ja tylko już niestety jeden (niecały). W takim wypadku Halliday jest odpowiedni.
2. Granice, pochodne i całki. Granie i pochodne wróciły jako fragment, z resztą obowiązkowy, na rozszerzeniu z matematyki. W liceum oczywiście będą to tylko podstawowe granice i pochodne, ale do Hallidaya takie wystarczają. Co do całek - rzeczywiście, tak jak Igor V pisze, do nich bardzo blisko od pochodnych. Jak się czai podstawowe pochodne, to z podstawowymi całkami sobie człowiek poradzi. Ale na maturze całek nie ma, więc nie radziłbym na razie ryzykować.
3. Zadania - oj, dużo trzeba zadań robić. Polecam zbiory Medyka, Jenike, Mendla, Chyli. Kruczek jest bardziej pod OF-a, jest tam np. strumień świetlny oraz światłość, a takich rzeczy z optyki na maturze nie ma.
Mam nadzieję, że pomogłem.
-
CoTuZrobic
- Użytkownik

- Posty: 21
- Rejestracja: 9 maja 2014, o 20:33
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wioski
- Pomógł: 1 raz
Halliday a poziom liceum
W tym roku zdałem maturę rozszerzoną. Pozwolę sobie wtrącić swoje 5 groszy...
Zadupie, szkoła ledwo co załapała się do najlepszych 500 w Polsce (wg. rankingu "Perspektywy"), poziom baaaardzo średni. Przez pierwszą i drugą klasę uczyłem się jedynie nieco do sprawdzianów (zawsze wpadały piątki/czwórki), zaś w trzeciej już całkowicie odpuściłem fizykę. Koniec odrabiania prac domowych, trzymanie się z dala od arkuszy maturalnych i jakichkolwiek dodatkowych książek/materiałów, żadnych domowych powtórek z fizyki mimo zapowiedzi "pytania" przez nauczyciela na lekcji itd (sam teraz nie wiem dlaczego NIC nie robiłem).
Nigdy nie cierpiałem ogarniać zadań od początku do końca. Uwielbiam prosty schemat - przeczytać, pomyśleć (opracować metodę/algorytm), a po chwili sprawdzić rozwiązanie i... zadanie momentalnie "zjedzone"
Trzy tygodnie do matury - coś tam niby pamiętam, karta wzorów i kalkulator zresztą są, na "inteligencję i farta" z 40+% powinno wpaść - ale taki wynik mnie przecież nie satysfakcjonował (chciałem 2x tyle), trzeba było brać się do roboty... Tak wiem, strasznie późno się ogarnąłem, ale cóż poradzić - czasu już nie cofnę.
Przed zakończeniem roku szkolnego maturzystów poszedłem do biblioteki i babka wyszperała mi łącznie PIĘĆ czerwonych książek Persony - vademecum oraz 2x książka z zadaniami + 2x książka z PEŁNYMI ROZWIĄZANIAMI do KAŻDEGO zadania.
TAK! To było coś dla mnie
Do matury w te równe trzy tygodnie zrobiłem nieco ponad 2/3 z w/w całości (ŚREDNIM tempem - dziewczyna, znajomi i inne tego typu "pochłaniacze" czasu, można było lepiej się spiąć i przerobić nawet całość, ale i tak wyszło chyba przyzwoicie).
Najpierw chronologicznie studiowałem dany dział z vademecum, zaś potem leciałem każde zadanie z ogarniętego uprzednio "teoretycznie" działu. Jednak jak już wspomniałem - zadania robiłem tylko "algorytmicznie". Chwila namysłu, sprawdzenie rozwiązania i chop do następnego. Tempo potrafiło być momentami bardzo zawrotne (szczególnie przy prostych zadaniach utrwalających teorię). Oczywiście klepałem całość deska w deskę, nic nie omijałem.
Efekt - 78% z roz. przy równo straconych 10% na błędach... a jakże inaczej - obliczeniowych etc, ogólnie "bardzo głupich i banalnych" błędach. Jak widać - zabrakło nawyku "rozwiązywania", były przecież tylko "algorytmy". A co z pozostałymi 12%? Ano złożyła się na nie fizyka jądrowa, której nie zdążyłem przerobić i z której siadło całe 0%, gdyż prawie nic z tego nie kumałem (co prawda popatrzyłem nieco wieczór i ranek przed maturą, ale bardzo niewiele).
Śmiem twierdzić, iż to, co przerobicie w szkole + persona + rozszerzanie wiedzy poprzez szukanie wybranych zagadnień w google wystarczy (o tak, zawsze miałem odpalony komputer przy nauce i jak tylko trafiło się coś ciekawszego bądź trudniejszego - brałem się za szperanie w google'u i studiowałem różne źródła, różne formułki i jakoś łatwiej było mi przyswajać wtedy wiedzę).
Poza vademecum i zbiorkami, gwoli uściślenia teorii/znalezienia ciekawszych zadań, przeglądałem troszeczkę eszkola.pl, fizyka.biz, filoma.pl, fizyka.pisz.pl, fizyczny.net oraz fizykon.org.
Jednak muszę zaznaczyć - przez te trzy tygodnie nawet na chwilę nie zerknąłem do matmy/angielskiego/polskiego. O ile matmy byłem pewien (wyszło 100 z podst. i 94 z roz.), o tyle potem miałem kilka trudnych nocy w oczekiwaniu na "zdanie z polaka" (bałem się kardynała
).
Podobno jeszcze zbiory Falandysza mają dużo rozwiązanych od początku do końca zadań (nie korzystałem, bo arsenał Persony mi wystarczył, ale kolega miał i chwalił).
Kruczek zdecydowanie za wysoki poziom (na co komu armaty na wróble?), zaś Resnick za drogi i zbyt obszerny (zresztą co za dużo to nie zdrowo - ile można?). Co do arkuszy operonu - kilku znajomych miało, ale nic więcej na ten temat nie powiem (bo nic nie wiem). Zaś vademecum operonu - czasem po nie sięgałem, jednak dopiero na sam koniec działu, po przerobieniu zadań/teorii, z nadzieją utrwalenia wiedzy i być może znalezienia czegoś ciekawego.
To, co wyżej przywołałem, w zupełności wystarczy (szkoła + cały arsenał persony + "trochę" netu + vademecum operonu). Nie zaskoczył mnie ANI JEDEN podpunkt z tegorocznej matury (oczywiście poza fizyką jądrową, której nie zdążyłem przerobić), wręcz przeciwnie - momentami był to banał.
Polecić od siebie mogę jedynie nieco samodzielności w zadaniach, gdyż szkoda potem tracić 10% na obliczeniach i głupotach, a to wyeliminować idzie tylko treningiem, treningiem i jeszcze raz treningiem. No i polecam ogarnąć się na minimum 6 tygodni do matury, a nie na 3...
EDIT:
Miałem jeszcze łącznie kilkanaście białych kartek A4, na których zapisywałem sobie nieco ciekawsze/trudniejsze rzeczy/rozwiązania zadań, ogólnie - schematy (ale nie te oczywiste, błahe, lub te, które są jak wół w vademecach). Owe kartki przejrzałem na godzinę przed maturą i poczułem się o wiele pewniej.
Myślę też, że podstawa to odpowiednie podejście, trzeba mieć nieco wy***ane i nie przejmować się zbytnio wszystkim, nawet gdy zadania nie wychodzą...
Zadupie, szkoła ledwo co załapała się do najlepszych 500 w Polsce (wg. rankingu "Perspektywy"), poziom baaaardzo średni. Przez pierwszą i drugą klasę uczyłem się jedynie nieco do sprawdzianów (zawsze wpadały piątki/czwórki), zaś w trzeciej już całkowicie odpuściłem fizykę. Koniec odrabiania prac domowych, trzymanie się z dala od arkuszy maturalnych i jakichkolwiek dodatkowych książek/materiałów, żadnych domowych powtórek z fizyki mimo zapowiedzi "pytania" przez nauczyciela na lekcji itd (sam teraz nie wiem dlaczego NIC nie robiłem).
Nigdy nie cierpiałem ogarniać zadań od początku do końca. Uwielbiam prosty schemat - przeczytać, pomyśleć (opracować metodę/algorytm), a po chwili sprawdzić rozwiązanie i... zadanie momentalnie "zjedzone"
Trzy tygodnie do matury - coś tam niby pamiętam, karta wzorów i kalkulator zresztą są, na "inteligencję i farta" z 40+% powinno wpaść - ale taki wynik mnie przecież nie satysfakcjonował (chciałem 2x tyle), trzeba było brać się do roboty... Tak wiem, strasznie późno się ogarnąłem, ale cóż poradzić - czasu już nie cofnę.
Przed zakończeniem roku szkolnego maturzystów poszedłem do biblioteki i babka wyszperała mi łącznie PIĘĆ czerwonych książek Persony - vademecum oraz 2x książka z zadaniami + 2x książka z PEŁNYMI ROZWIĄZANIAMI do KAŻDEGO zadania.
TAK! To było coś dla mnie
Do matury w te równe trzy tygodnie zrobiłem nieco ponad 2/3 z w/w całości (ŚREDNIM tempem - dziewczyna, znajomi i inne tego typu "pochłaniacze" czasu, można było lepiej się spiąć i przerobić nawet całość, ale i tak wyszło chyba przyzwoicie).
Najpierw chronologicznie studiowałem dany dział z vademecum, zaś potem leciałem każde zadanie z ogarniętego uprzednio "teoretycznie" działu. Jednak jak już wspomniałem - zadania robiłem tylko "algorytmicznie". Chwila namysłu, sprawdzenie rozwiązania i chop do następnego. Tempo potrafiło być momentami bardzo zawrotne (szczególnie przy prostych zadaniach utrwalających teorię). Oczywiście klepałem całość deska w deskę, nic nie omijałem.
Efekt - 78% z roz. przy równo straconych 10% na błędach... a jakże inaczej - obliczeniowych etc, ogólnie "bardzo głupich i banalnych" błędach. Jak widać - zabrakło nawyku "rozwiązywania", były przecież tylko "algorytmy". A co z pozostałymi 12%? Ano złożyła się na nie fizyka jądrowa, której nie zdążyłem przerobić i z której siadło całe 0%, gdyż prawie nic z tego nie kumałem (co prawda popatrzyłem nieco wieczór i ranek przed maturą, ale bardzo niewiele).
Śmiem twierdzić, iż to, co przerobicie w szkole + persona + rozszerzanie wiedzy poprzez szukanie wybranych zagadnień w google wystarczy (o tak, zawsze miałem odpalony komputer przy nauce i jak tylko trafiło się coś ciekawszego bądź trudniejszego - brałem się za szperanie w google'u i studiowałem różne źródła, różne formułki i jakoś łatwiej było mi przyswajać wtedy wiedzę).
Poza vademecum i zbiorkami, gwoli uściślenia teorii/znalezienia ciekawszych zadań, przeglądałem troszeczkę eszkola.pl, fizyka.biz, filoma.pl, fizyka.pisz.pl, fizyczny.net oraz fizykon.org.
Jednak muszę zaznaczyć - przez te trzy tygodnie nawet na chwilę nie zerknąłem do matmy/angielskiego/polskiego. O ile matmy byłem pewien (wyszło 100 z podst. i 94 z roz.), o tyle potem miałem kilka trudnych nocy w oczekiwaniu na "zdanie z polaka" (bałem się kardynała
Podobno jeszcze zbiory Falandysza mają dużo rozwiązanych od początku do końca zadań (nie korzystałem, bo arsenał Persony mi wystarczył, ale kolega miał i chwalił).
Kruczek zdecydowanie za wysoki poziom (na co komu armaty na wróble?), zaś Resnick za drogi i zbyt obszerny (zresztą co za dużo to nie zdrowo - ile można?). Co do arkuszy operonu - kilku znajomych miało, ale nic więcej na ten temat nie powiem (bo nic nie wiem). Zaś vademecum operonu - czasem po nie sięgałem, jednak dopiero na sam koniec działu, po przerobieniu zadań/teorii, z nadzieją utrwalenia wiedzy i być może znalezienia czegoś ciekawego.
To, co wyżej przywołałem, w zupełności wystarczy (szkoła + cały arsenał persony + "trochę" netu + vademecum operonu). Nie zaskoczył mnie ANI JEDEN podpunkt z tegorocznej matury (oczywiście poza fizyką jądrową, której nie zdążyłem przerobić), wręcz przeciwnie - momentami był to banał.
Polecić od siebie mogę jedynie nieco samodzielności w zadaniach, gdyż szkoda potem tracić 10% na obliczeniach i głupotach, a to wyeliminować idzie tylko treningiem, treningiem i jeszcze raz treningiem. No i polecam ogarnąć się na minimum 6 tygodni do matury, a nie na 3...
EDIT:
Miałem jeszcze łącznie kilkanaście białych kartek A4, na których zapisywałem sobie nieco ciekawsze/trudniejsze rzeczy/rozwiązania zadań, ogólnie - schematy (ale nie te oczywiste, błahe, lub te, które są jak wół w vademecach). Owe kartki przejrzałem na godzinę przed maturą i poczułem się o wiele pewniej.
Myślę też, że podstawa to odpowiednie podejście, trzeba mieć nieco wy***ane i nie przejmować się zbytnio wszystkim, nawet gdy zadania nie wychodzą...