Shaq93 pisze:
Logika - słyszałem, że wystarczy powtórzyć podstawy LO z poziomu R. ( jestem po poziomie P. ), czy to wystarczy?
Wystarczy przerobić zbiór zadań (poza trzema-czterema rozdziałami):
Wiktor Marek, Janusz Onyszkiewicz. Zbiór zadań z rozwiązaniami z elementów logiki i teorii mnogości.
Nie ma tego aż tak dużo jak może się wydawać.
Dziękuje.
Podejrzewam, że "Algebra liniowa w zadaniach" Rutkowskiego posiada ten zakres, ale nie wiem na ile samodzielnie można z tej książki korzystać, a nie jedynie wspierać się nią.
Hmm, w takim razie może odpuszczę - generalnie przerobienie macierzy i liczb zespolonych, powinno mi w zupełności wystarczyć, aby gładko przejść przez tą algebrę liniową?
Też mam pytanie o matmę na studiach, więc może się podepnę.
Rozważam studiowanie dwóch kierunków - w tym ekonomii na UW (specjalizacji jeszcze nie wybrałem, póki co najbardziej interesująco brzmi dla mnie "informatyka i ekonometria"), ale generalnie jestem humanistą i nie wiem, czy podołam tamtejszej matematyce. Zawsze szła mi ona gładziutko, ale bądźmy szczerzy - to był poziom podstawowy. Jaka jest szansa, że osoba kumata, ale z wiedzą na poziomie matury podstawowej (94%) da radę ogarnąć te zagadnienia:
... -PP1AMI%29
... 0-PP1AL%29
Zakładamy, że nie będę miał całych dni na naukę tego - chcę trochę życia, a ogarniać będę musiał jeszcze jeden program - choć pójdzie mi on łatwiej, bo jest znacznie bliższy temu, na czym skupiałem się w liceum.
Możecie polecić mi jakąś książkę, w której zawarte będą te zagadnienia? Najlepiej taką w miarę ogólnodostępną, żebym już teraz mógł sprawdzić, czy mnie to nie przerośnie. Na ile brak rozszerzonej matematyki wpływa na zrozumienie tych rzeczy? Bo z tego co wiem, to znajomi z klas typu mat-inf czy mat-fiz nie mieli niczego podobnego do rzeczy z powyższych linków.
Z ciekawości obejrzałem też pierwsze cztery wykłady tutaj:
https://www.khanacademy.org/math/linear ... and_spaces (swoją drogą - świetna strona, polecam) - treści na tych filmikach wydały mi się dość banalne. Tego samego mam się spodziewać na studiach, czy też może to tylko podstawy podstaw, a dalej jest sto razy trudniej?
Firnomir pisze:ale generalnie jestem humanistą i nie wiem, czy podołam tamtejszej matematyce.
Zdefiniuj humanistę... Co mają szerokie zainteresowania w takich dziedzinach jak sztuka, literatura czy historia do braku znajomości matematyki na poziomie licealnym?
W przypadku zagadnień z analizy, w dużej mierze powinno Ci wystarczyć przerobienie większości zadań z
Krysicki, Włodarski, Analiza matematyczna w zadaniach cz. I
oraz tego z cześci II co jest wymagane w ECTSach. Jeżeli zaś mowa o algebrze liniowej (macierze), wystarczy, że przerobisz łatwiejsze zadania
Matematykę na poziomie licealnym znam. A nazwałem się humanistą, ponieważ zagadnienia z literatury czy filozofii opanowałem na poziomie znacznie przewyższającym wymagania licealne - w tym się specjalizuję. Powiedzmy, że wyróżniam "ścisłowców" i "humanistów" - ci pierwsi skupiają się na naukach matematycznych i przyrodniczych, ci drudzy na całej reszcie, głównie na kulturze.
Powinienem to przerobić już teraz, bo to podstawy wymagane do zrozumienia tego, co będzie na tamtych zajęciach, czy też zadania z tych zbiorów (niekoniecznie dosłownie te same, ale wymagające tej samej wiedzy i umiejętności) będę przerabiał na studiach?
Btw, widzę, że w zalinkowanym pdfie jest cytat z Sapkowskiego - hura, jestem w domu! ;P
Firnomir pisze:Powiedzmy, że wyróżniam "ścisłowców" i "humanistów" - ci pierwsi skupiają się na naukach matematycznych i przyrodniczych, ci drudzy na całej reszcie, głównie na kulturze. ;P
Ser Cubus pisze:huh, z tego co ja wiem, humanista oznacza człowieka wszechstronnie wykształconego, nie ma tutaj rozróżnienia na strumienie wiedzy
Dość przestarzała, renesansowa koncepcja, która była adekwatna w czasach, w których jednostka mogła jeszcze ogarnąć zakres całej bądź niemal całej wiedzy swojego kręgu kulturowego. Obecnie jest to zwyczajnie niemożliwe - zwłaszcza, że nauka się zglobalizowała, a tempo przyrostu wiedzy ciągle rośnie. Od XIX wieku istnieje inna definicja humanistyki - w obronie przed pozytywistycznym negowaniem wszelkich nauk nie opartych ściśle na matematyce bądź empirii Dilthey wyróżnił nauki humanistyczne. Wklepanie w Google tego hasła powinno rozjaśnić kwestię tego, czym one są, przepisywanie encyklopedii tutaj nie ma chyba sensu.
Anyway, chęć zgłębienia przeze mnie bardziej zaawansowanej matematyki czyni mnie humanistą chyba także w Twoim pojęciu.
@Kacperdev - chodzi Ci o to, że wprowadzam sztuczne podziały czy o co?
Firnomir, prawda jest taka, że tak jak masz tam napisane, z matmą zawsze jest tak, że wszystko jest wykładane od początku. Więc wielkiej spiny nie powinieneś mieć z tym.
Gdybyś poszedł na matmę teoretyczną, to nawet by Cię uczyli, co to jest dodawanie...
A czy dasz sobie radę? Tego nikt Ci nie powie. Jeden ma problemy w szkole średniej z matmą a świeci na studiach, a drugi był orłem w LO, a na studiach tłucze się od poprawki do poprawki.
U mnie na roku jest wielu "humanistów" po klasach dziennikarskich czy polonistycznych i dają radę, więc chyba aż takiego kosmosu nie ma