zdecydowałem się ostatecznie na zdawanie rozszerzonej fizyki na maturze. Po 2 miesiącach wakacji i rozwiązaniu blisko 200 zadań oraz uzbrojeniu w teorię stwierdziłem, że dam radę.
Od września chcę zwiększyć intensywność pracy (do tej pory robiłem tylko zadania z fizyki, teraz dojdzie mi jeszcze matematyka) i w związku z tym mam pewną wątpliwość: czy mniej więcej 10-15 zadań z obu tych przedmiotów (+ oczywiście teoria z fizyki) dziennie wystarczy, żeby się przygotować na ~85%? Zadania rozwiązuję przede wszystkim ze zbiorów Kiełbasy (tzn. na razie niewiele rozwiązałem z powodu fizyki), zbiory Mendla (Nowa Era) + wybiórczo (co ciekawsze zadania) z H&R&W 'Podstawy fizyki'.
Zapewne wyda się Wam, że to śmiesznie mało ale na każde zadanie poświęcam trochę czasu żeby upewnić się czy wszystko gra i buczy więc nie wyrabiam z większą ilością. Niestety część dnia będę marnował w szkole (chociaż jak już postanowiłem będę oblegał bibliotekę, żeby w spokoju się uczyć
Od razu mówię, że uparłem się już w pod koniec czerwca i raczej nie ma szans że coś mnie odwiedzie od zamierzonych planów.
Ciekawi mnie też ile Wy męczyliście zadań dziennie
Pozdrawiam serdecznie,
arst






