Ma to jedną wadę: trzeba zrobić podział na twierdzenia mocne i niemocne.porfirion pisze:Karanie za używanie mocnych twierdzeń, których dowodów uczeń nie zna na 100% jest jak najbardziej uzasadnione i rozsądne.
Sam fakt pojawienia się dowodu to trochę za mało. Dowód powinien być też sprawdzony przez jakąś grupę matematyków.porfirion pisze: Można wyobrazić sobie jeszcze bardziej komiczną sytuację: niech ktoś pokaże, że jakieś zadanie pyka przy założeniu poprawności hipotezy Goldbacha. Obecnie dowód jest nieznany, ale jeśli pojawi się przed końcem terminu składania odwołań to sprawdzający powinni Waszym zdaniem uznać zadanie za rozwiązane poprawnie?
BTW Ciekawi mnie co by się stało, gdyby się okazało, że jakieś znane twierdzenie jest błędne i jaki miałoby to wpływ na ocenianie zadań w zależności od tego, kiedy oceniający zadania się o tym dowiedzieli.

