Witam, jestem pierwszy raz na tym forum i bardzo zależy mi na pomocy lub radach. Otóż jestem uczniem szkoły średniej (profil chemiczny), jestem umysłem ścisłym...ale mam ogromne problemy z matematyką i ogromne braki. Napomnę, że wszystkie rachunki chemiczne i fizyczne nie sprawiają dla mnie najmniejszych problemów, w chemii lubię i umiem liczyć. Dyskalkulii nie mam. Problem w tym, że odkąd pamiętam mam ogromne problemy z matematyką...zawsze jest ledwo (dop) na koniec. Matematyka mnie rujnuje... nie mam pojęcia co zrobić. Konkretnie na lekcjach mam straszny stres, leżę w podstawach, tzn popełniam wyjątkowo głupie błędy...nie wiem jak to powiedzieć...coś tam z teorii wiem i to nawet tej wyższej, jak się matematyki z kimś naucze to umiem chwilę i potem już nic. Bardzo szybko to zapomninam, nie umiem. Np. po korkach zrobię z kimś temat i robię w domu zadania i wgl normalnie ...potem w szkole sprawdzian, kartkówka , cokolwiek..ja już nic nie wiem. Mam same jedynki. Nic nie ogarniam. Szczerze moje podejście jest bardzo negatywne do tego, choć czasem mam ochotę zacząć od nowa z matematką, ale tracę siłę patrząc na moje zaległości. Nie radzę sobie z tym kompletnie. Problemy były od początku : potegi, pierwiasktki, ułamki ;( , logarytmy i inne głupoty...nie wspomnę o dalszym materiale. BArdzo z tego powodu jest mi ciężko...chciałby umieć matematykę i potrafić liczyć zadania ALE nie potrafię sobie poradzić. Jest to wyjątkowy przypadek, bo nikt nie wie o co chodzi. Chemia i fiz, OK...to leżę ze wszystkim Kompletnie nie wiem co mam poradzić? Jak temu zaradzić? Jak zmienić podejście..co robić, bo juz tracę siły i chęci do wszystkiego JEst to dla mnie ogormny życiowy problem i chciałbym bardzo to zmienić.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc czy jakieś kolwiek rady. Załamy
Ps. Dodam jeszcze , że mam jakby wewnętrzną blokadę, nie wiem co to jest. Coś mnie blokuje, podejście mam fatalne. Juz kompletnie nie wiem co z tym zrobic.
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
-
mateusz2212
- Użytkownik

- Posty: 4
- Rejestracja: 21 gru 2012, o 18:32
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Krk
- Podziękował: 3 razy
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
Ostatnio zmieniony 21 gru 2012, o 19:24 przez Jan Kraszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Nie używaj Caps Locka.
Powód: Nie używaj Caps Locka.
-
lukasz1804
- Użytkownik

- Posty: 4432
- Rejestracja: 17 kwie 2007, o 13:44
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Łódź
- Podziękował: 12 razy
- Pomógł: 1313 razy
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
Bardzo mnie dotknęła i zasmuciła Twoja wypowiedź.
Skoro nie masz problemów z nauką fizyki, to nie powinny stanowić dla Ciebie problemu przekształcenia algebraiczne, z którymi wielu uczniów sobie nie radzi.
Problem może tkwić w sposobie prowadzenia zajęć - być może lepiej przyswajasz wiedzę przez działanie, np. obserwowanie i wykonywanie doświadczeń. Jeśli tak, spróbuj wykonywać dużo rysunków (zwłaszcza w geometrii), mogą być Ci pomocne programy do szkicowania wykresów funkcji (oczywiście tylko w przygotowaniu się do zajęć), na podstawie których zauważysz pewne własności funkcji i dopiero spróbujesz je uzasadnić analitycznie/algebraicznie.
Możesz oczywiście poprosić nauczyciela o to, by w oparciu o własne doświadczenie dobierał dla Ciebie odpowiednie zadania, tam gdzie to możliwe.
Skoro nie masz problemów z nauką fizyki, to nie powinny stanowić dla Ciebie problemu przekształcenia algebraiczne, z którymi wielu uczniów sobie nie radzi.
Problem może tkwić w sposobie prowadzenia zajęć - być może lepiej przyswajasz wiedzę przez działanie, np. obserwowanie i wykonywanie doświadczeń. Jeśli tak, spróbuj wykonywać dużo rysunków (zwłaszcza w geometrii), mogą być Ci pomocne programy do szkicowania wykresów funkcji (oczywiście tylko w przygotowaniu się do zajęć), na podstawie których zauważysz pewne własności funkcji i dopiero spróbujesz je uzasadnić analitycznie/algebraicznie.
Możesz oczywiście poprosić nauczyciela o to, by w oparciu o własne doświadczenie dobierał dla Ciebie odpowiednie zadania, tam gdzie to możliwe.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36051
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5341 razy
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
No i nie obejdzie się bez wyrównania zaległości - nie da się budować domu od pierwszego piętra.
JK
JK
-
mateusz2212
- Użytkownik

- Posty: 4
- Rejestracja: 21 gru 2012, o 18:32
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Krk
- Podziękował: 3 razy
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
Hmmm...właśnie zaległości są ogromne...nawet pewnie z wyżej nadmienionymi przekształceniami algebraicznymi. Mam jakąś blokade, nie potrafię się odnaleźć w tym! Nie potrafię się uczyć i w konsekwencji nauczyć tej matematyki. Nie wiem jak to naprwić, nadrobić. Przed lekcjami zawsze cuję obawę , strach..wiem, zę mi sie nie uda dana kartkówka, sprawdzian...jestem kompletnie bezradny, nie wiem co robić... Pozdrawiam
-
KaerbEmEvig
- Użytkownik

- Posty: 22
- Rejestracja: 11 mar 2010, o 22:19
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 1 raz
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
Niech Pan tę ekspertyzę prześlę do Ministerstwa, bo chyba przespali tę lekcję.Jan Kraszewski pisze:No i nie obejdzie się bez wyrównania zaległości - nie da się budować domu od pierwszego piętra.
JK
- mlody3k
- Użytkownik

- Posty: 79
- Rejestracja: 1 mar 2012, o 01:33
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: 3city
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 24 razy
Ogromne problemy z matematyką! Dlaczego i co poradzić?
Wypowiedź wyjątkowo poruszająca.
Ja zawsze mówię - matematyka jest piękna, jest nauką ku której chylę czoła. I wiesz co mi się wydaje? Żeby spróbować sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami musisz uświadomić sobie jej piękno. Brzmi to trochę głupio, ale takie jest moje zdanie. Wtedy ciekawość rośnie sama.
Matematyka jest nauką dość źle przekazywaną, szczególnie, że w liceum w programie jest tylko pakiet narzędzi służący do stosowania jej później, niektórym wydaje się ona kompletnym abstraktem i czymś zmyślonym. Szkoda, że program jej nauczania jest strasznie ubogi w rzeczy które mogą zafascynować, obudzić w ludziach chęć poznania, wewnętrzną chęć rozkminiania dalej, głębiej, lepiej.
Kolejnym problemem liceum jest właśnie to, jak łatwo o braki. Udzielam korepetycji dziewczynie z drugiej liceum, pierwszy raz się spotkaliśmy jak zaczęli omawiać wielomiany. Rzeczy elementarne - dodawanie, mnożenie, rozkład na czynniki. Wtedy sobie uświadomiłem - ludzie dostają laczki z tych klasówek, nauczyciel ich nie ciśnie, przepuszcza ledwo na 2-, a potem, w trzeciej liceum, gdzie te operacje są tylko i wyłącznie narzędziami do wykonywania innych rzeczy, ludzie popadają w doły i w nienawiść do matematyki. Inny chłopak który się do mnie zgłosił miał straszne braki. "Ja spałem przez pierwsze 3 lata matematyki" - widać, że spał. Zdał, miał liczyć dziedziny wyrażeń z logarytmem, a nie był w stanie rozwiązać nierówności \(\displaystyle{ x^2-1\geq 0}\). Szybko zrezygnował - tak myślałem. Bo ja próbowałem nadgonić z tymi wszystkimi głupimi brakami które gdzieś tam były a on po prostu był zbyt tym przytłoczony.
Nie masz problemu z żadnymi rachunkami na chemii czy na fizyce. Czytaj: nie miałbyś żadnego problemu z pojęciem matematyki. Ona jest językiem tych dziedzin, znajduje się nad nimi wszystkimi. Umiesz stosować poznane rzeczy, myślę, że potrzebujesz tylko znaku mówiącego do czego to się może przydać - nie tyle co w życiu, co również w nauce. Ludzie są uczuleni na liczenie całek, ale kiedy się im powie, że w taki sposób policzą dokładnie ile wynosi pole powierzchni zrobionej z dowolnych krzywych - już jakoś prędzej im do tego. Powtarzam: możesz się tym zainteresować, jestem tego pewien. Dyskalkulii nie masz, jesteś umysłem ścisłym. Czyli tym, bez obrazy dla innych, lepszym umysłem, czyli też umysłem który może pojąć to czym jest ta matematyka i zdobyć chęć, albo co najmniej uświadomić sobie to, że nie jest ona trudna do pojęcia i zlikwidować te całkowicie psychiczne przeszkody, ten odrzut związany z tym, że przytłaczają cię twoje braki.
Napisałbym więcej, ale muszę wyjść koniecznie a nie chcę zostawiać odpowiedzi na później. Jakbyś miał pytania - pisz do mnie. Wiem co czujesz, miałem masakryczny odrzut do fizyki, jakoś go pokonałem. Wierzę w ciebie i jest dla ciebie nadzieja. I wierzę, że jesteś w stanie poradzić sobie z matematyką lepiej niż niejeden ogarnięty.
Pozdrawiam.
Ja zawsze mówię - matematyka jest piękna, jest nauką ku której chylę czoła. I wiesz co mi się wydaje? Żeby spróbować sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami musisz uświadomić sobie jej piękno. Brzmi to trochę głupio, ale takie jest moje zdanie. Wtedy ciekawość rośnie sama.
Matematyka jest nauką dość źle przekazywaną, szczególnie, że w liceum w programie jest tylko pakiet narzędzi służący do stosowania jej później, niektórym wydaje się ona kompletnym abstraktem i czymś zmyślonym. Szkoda, że program jej nauczania jest strasznie ubogi w rzeczy które mogą zafascynować, obudzić w ludziach chęć poznania, wewnętrzną chęć rozkminiania dalej, głębiej, lepiej.
Kolejnym problemem liceum jest właśnie to, jak łatwo o braki. Udzielam korepetycji dziewczynie z drugiej liceum, pierwszy raz się spotkaliśmy jak zaczęli omawiać wielomiany. Rzeczy elementarne - dodawanie, mnożenie, rozkład na czynniki. Wtedy sobie uświadomiłem - ludzie dostają laczki z tych klasówek, nauczyciel ich nie ciśnie, przepuszcza ledwo na 2-, a potem, w trzeciej liceum, gdzie te operacje są tylko i wyłącznie narzędziami do wykonywania innych rzeczy, ludzie popadają w doły i w nienawiść do matematyki. Inny chłopak który się do mnie zgłosił miał straszne braki. "Ja spałem przez pierwsze 3 lata matematyki" - widać, że spał. Zdał, miał liczyć dziedziny wyrażeń z logarytmem, a nie był w stanie rozwiązać nierówności \(\displaystyle{ x^2-1\geq 0}\). Szybko zrezygnował - tak myślałem. Bo ja próbowałem nadgonić z tymi wszystkimi głupimi brakami które gdzieś tam były a on po prostu był zbyt tym przytłoczony.
Nie masz problemu z żadnymi rachunkami na chemii czy na fizyce. Czytaj: nie miałbyś żadnego problemu z pojęciem matematyki. Ona jest językiem tych dziedzin, znajduje się nad nimi wszystkimi. Umiesz stosować poznane rzeczy, myślę, że potrzebujesz tylko znaku mówiącego do czego to się może przydać - nie tyle co w życiu, co również w nauce. Ludzie są uczuleni na liczenie całek, ale kiedy się im powie, że w taki sposób policzą dokładnie ile wynosi pole powierzchni zrobionej z dowolnych krzywych - już jakoś prędzej im do tego. Powtarzam: możesz się tym zainteresować, jestem tego pewien. Dyskalkulii nie masz, jesteś umysłem ścisłym. Czyli tym, bez obrazy dla innych, lepszym umysłem, czyli też umysłem który może pojąć to czym jest ta matematyka i zdobyć chęć, albo co najmniej uświadomić sobie to, że nie jest ona trudna do pojęcia i zlikwidować te całkowicie psychiczne przeszkody, ten odrzut związany z tym, że przytłaczają cię twoje braki.
Napisałbym więcej, ale muszę wyjść koniecznie a nie chcę zostawiać odpowiedzi na później. Jakbyś miał pytania - pisz do mnie. Wiem co czujesz, miałem masakryczny odrzut do fizyki, jakoś go pokonałem. Wierzę w ciebie i jest dla ciebie nadzieja. I wierzę, że jesteś w stanie poradzić sobie z matematyką lepiej niż niejeden ogarnięty.
Pozdrawiam.