Jakie studia po matematyce?
Jakie studia po matematyce?
Witam.
Domyślam się, że podobnych tematów było mnóstwo, ale moja sytuacja są dość mocno sprecyzowana, więc zdecydowałem się napisać temat.
Jestem w drugiej klasie liceum. Wiem, wiem - jest jeszcze trochę czasu do matury, ale minie to bardzo szybko, więc małymi kroczkami zastanawiam się nad kierunkiem studiów.
Moje obecne wyniki w nauce są mocno zróżnicowane. Tak jak, z matematyką radze sobie bardzo dobrze, tak z fizyki nie rozumiem absolutnie nic (najlepiej jest zrzucić na słabego nauczyciela, więc nie zrobię wyjątku - nauczyciel do niczego! )
Na maturze mam zamiar zdawać matematykę na poziomie rozszerzonym. Rozumiem ten przedmiot. Ba! Lubię go najbardziej ze wszystkich. Fizyki zaś nienawidzę, nie rozumiem i nie mam zamiaru mieć z nią styczności w przyszłości. Co do innych przedmiotów: polski - uwaga: lubię! wypracowanie, czy interpretacja wiersza nie jest dla mnie problemem angielski - spoko, gadką szmatką się dogadam.
Jednak tych przedmiotów na maturze nie mam zamiaru tykać w większym stopniu niż podstawowy.
I tutaj pytanie z mojej strony: co po samej matematyce z zaznaczeniem, że z fizyką jest cienko?
Ostatnio pisaliśmy matematyce na podstawie - 80% - wynik niezły, ale wiem, że stać mnie na więcej.
Zdawanie geografii, biologii, czy jakiegokolwiek innego przedmiotu na ten moment nie wchodzi w rachubę.
Dziękuję za uwagę, pozdrawiam.
Michał - MaxPower
Domyślam się, że podobnych tematów było mnóstwo, ale moja sytuacja są dość mocno sprecyzowana, więc zdecydowałem się napisać temat.
Jestem w drugiej klasie liceum. Wiem, wiem - jest jeszcze trochę czasu do matury, ale minie to bardzo szybko, więc małymi kroczkami zastanawiam się nad kierunkiem studiów.
Moje obecne wyniki w nauce są mocno zróżnicowane. Tak jak, z matematyką radze sobie bardzo dobrze, tak z fizyki nie rozumiem absolutnie nic (najlepiej jest zrzucić na słabego nauczyciela, więc nie zrobię wyjątku - nauczyciel do niczego! )
Na maturze mam zamiar zdawać matematykę na poziomie rozszerzonym. Rozumiem ten przedmiot. Ba! Lubię go najbardziej ze wszystkich. Fizyki zaś nienawidzę, nie rozumiem i nie mam zamiaru mieć z nią styczności w przyszłości. Co do innych przedmiotów: polski - uwaga: lubię! wypracowanie, czy interpretacja wiersza nie jest dla mnie problemem angielski - spoko, gadką szmatką się dogadam.
Jednak tych przedmiotów na maturze nie mam zamiaru tykać w większym stopniu niż podstawowy.
I tutaj pytanie z mojej strony: co po samej matematyce z zaznaczeniem, że z fizyką jest cienko?
Ostatnio pisaliśmy matematyce na podstawie - 80% - wynik niezły, ale wiem, że stać mnie na więcej.
Zdawanie geografii, biologii, czy jakiegokolwiek innego przedmiotu na ten moment nie wchodzi w rachubę.
Dziękuję za uwagę, pozdrawiam.
Michał - MaxPower
Ostatnio zmieniony 24 lut 2012, o 22:41 przez Jan Kraszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Na tym forum wyrażamy emocje bez użycia wulgaryzmów.
Powód: Na tym forum wyrażamy emocje bez użycia wulgaryzmów.
-
szw1710
Jakie studia po matematyce?
Ponieważ w III kl. LO miałem słabego nauczyciela z matematyki, poszedłem na studia matematyczne. Dokładniej - zacząłem sam rozwiązywać zadania, uczyć się matematyki i stwierdziłem, że sprawia mi ona przyjemność. Ale to sprawa właśnie słabego nauczyciela. Więc nie zrzucaj na swojego.najlepiej jest zrzucić na słabego nauczyciela, więc nie zrobię wyjątku - nauczyciel do niczego!
-
chris_f
- Użytkownik

- Posty: 2726
- Rejestracja: 14 paź 2004, o 16:26
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: podkarpacie
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 945 razy
Jakie studia po matematyce?
Cóż, zacznę trochę od końca Twojej wypowiedzi.
Przede wszystkim podpowiedzi z for internetowych nie powinny w żadnym stopniu decydować o Twoich wyborach jak sobie ułożyć życie w przyszłości.
Z drugiej strony skoro pytasz, to może jedynie napiszę co ja o tym myślę, a Ty sam zdecydujesz w którym miejscu piszę z sensem, w którym bredzę jak nawiedzony.
Zdawania na siłę innych przedmiotów (geografia, biologia, chemia nie mówiąc o innych) jest rzeczywiście bez sensu jeżeli nie masz zamiaru w przyszłości wiązać się w jakikolwiek sposób z nimi - jakąś tam elementarną wiedzę trzeba posiadać, ale nie ma co przesadzać.
Jeżeli chodzi o język to tu bym się zastanowił, nieważne czy zostaniesz matematykiem, fizykiem, informatykiem, inżynierem, filmowcem, lekarzem, socjologiem, psychologiem czy muzykiem dobrze opanowany (nie po łebkach, ze ja go rozumiem i on chyba mnie też) język przyda się na pewno.
Matematyka - to świetnie, że akurat ją lubisz i dobrze się w niej czujesz, tyle tylko, że sama matematyka w pewnym stopniu ukierunkowuje Cię jeżeli chodzi o dalszą drogę nauki - zostaje Ci studiowanie matematyki teoretycznej, stosowanej, finansowej, ubezpieczeniowej itp., a jeśli jednak przełamiesz swoją niechęć do fizyki to otwiera się przed Tobą cała gama kierunków technicznych.
Nie próbuj tu zrzucać winy na nauczyciela fizyki, fizyka w szkole średniej jest na tak elementarnym poziomie, że używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego można sobie poradzić prawie z każdym problemem i zadaniem (nie żebym w tym miejscu uwłaczał jakoś fizykom, prawdziwa fizyka zaczyna się bardzo, ale to bardzo późno na studiach, a i tak jest w 90% oparta na mniej lub bardziej zaawansowanej matematyce) - dobry fizyk poradzi sobie z łatwością z większością mniej teoretycznych zadań z matematyki - odwrotnie już nie zawsze.
To, że dobrze Ci idzie z polskiego, to akurat nie dziwi jeżeli rzeczywiście dajesz sobie radę z matematyką, umiejętność logicznego rozumowania, czytanie ze zrozumieniem plus ścisłe formułowanie swoich wypowiedzi i trochę ogólnych wiadomości z historii i sztuki pozwala uzyskać dobry wynik na każdym teście czy interpretacji przedstawionego tekstu. Na szczęście (lub nieszczęście) nikt teraz nie wymaga umiejętności napisania dłuższego wypracowania, eseju czy nawet krótkiej rozprawki - te 200 słów (czy może 500 - sam nie wiem, bo to nie moje czasy) to mniej więcej krótka wiadomość reklamowa (tak na marginesie - w tej chwili przekroczyłem 400 słów). Tu akurat chciałbym Ci powiedzieć, że umiejętność posługiwania się językiem polskim przyda Ci się w każdym zawodzie i na każdych studiach. Nawet w kierunkach ścisłych umiejętność precyzyjnego i krótkiego formułowania swoich myśli jest nieocenioną zaletą, czasami lepsze pomysły przegrywają tylko dlatego, że zostały przedstawione w nudny, przeintelektualizowany sposób (sam takiego języka teraz użyłem ).
I tak na koniec troszkę dziegciu: 80% na poziomie podstawowym to nie jest rewelacyjny wynik. To samo 80% na rozszerzonym przy 100% z podstaw to już było by coś. Taki wynik oznacza, że gubisz punkty na banalnych rzeczach (bo takie są na podstawach), a to w prawdziwej matematyce jest niedopuszczalne (nieważne czy to była nieuwaga, roztrzepanie czy coś podobnego) - można zrozumieć, że nie potrafi się rozwiązać trudnego zadania, ale nie to, że ma się problem z zadaniem skomplikowanym. To tak jak w wyczynowym sporcie, to że zawodnik nie trafi w bardzo trudnej sytuacji (ale próbował) to jest do wybaczenia, ale to, że nie trafił 100% (i to powiedzmy nie jeden raz!) to już jest niewybaczalne.
Ale, tak jak pisałem na początku, nie traktuj tego wszystkiego poważnie, ja już ten etap edukacji (i życia) mam dawno za sobą, a zatem mogę sobie pozwolić na pisanie takich dyrdymałów, a w Twoim przypadku to jest Twoja przyszłość i nie zmarnuj jej.
Przede wszystkim podpowiedzi z for internetowych nie powinny w żadnym stopniu decydować o Twoich wyborach jak sobie ułożyć życie w przyszłości.
Z drugiej strony skoro pytasz, to może jedynie napiszę co ja o tym myślę, a Ty sam zdecydujesz w którym miejscu piszę z sensem, w którym bredzę jak nawiedzony.
Zdawania na siłę innych przedmiotów (geografia, biologia, chemia nie mówiąc o innych) jest rzeczywiście bez sensu jeżeli nie masz zamiaru w przyszłości wiązać się w jakikolwiek sposób z nimi - jakąś tam elementarną wiedzę trzeba posiadać, ale nie ma co przesadzać.
Jeżeli chodzi o język to tu bym się zastanowił, nieważne czy zostaniesz matematykiem, fizykiem, informatykiem, inżynierem, filmowcem, lekarzem, socjologiem, psychologiem czy muzykiem dobrze opanowany (nie po łebkach, ze ja go rozumiem i on chyba mnie też) język przyda się na pewno.
Matematyka - to świetnie, że akurat ją lubisz i dobrze się w niej czujesz, tyle tylko, że sama matematyka w pewnym stopniu ukierunkowuje Cię jeżeli chodzi o dalszą drogę nauki - zostaje Ci studiowanie matematyki teoretycznej, stosowanej, finansowej, ubezpieczeniowej itp., a jeśli jednak przełamiesz swoją niechęć do fizyki to otwiera się przed Tobą cała gama kierunków technicznych.
Nie próbuj tu zrzucać winy na nauczyciela fizyki, fizyka w szkole średniej jest na tak elementarnym poziomie, że używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego można sobie poradzić prawie z każdym problemem i zadaniem (nie żebym w tym miejscu uwłaczał jakoś fizykom, prawdziwa fizyka zaczyna się bardzo, ale to bardzo późno na studiach, a i tak jest w 90% oparta na mniej lub bardziej zaawansowanej matematyce) - dobry fizyk poradzi sobie z łatwością z większością mniej teoretycznych zadań z matematyki - odwrotnie już nie zawsze.
To, że dobrze Ci idzie z polskiego, to akurat nie dziwi jeżeli rzeczywiście dajesz sobie radę z matematyką, umiejętność logicznego rozumowania, czytanie ze zrozumieniem plus ścisłe formułowanie swoich wypowiedzi i trochę ogólnych wiadomości z historii i sztuki pozwala uzyskać dobry wynik na każdym teście czy interpretacji przedstawionego tekstu. Na szczęście (lub nieszczęście) nikt teraz nie wymaga umiejętności napisania dłuższego wypracowania, eseju czy nawet krótkiej rozprawki - te 200 słów (czy może 500 - sam nie wiem, bo to nie moje czasy) to mniej więcej krótka wiadomość reklamowa (tak na marginesie - w tej chwili przekroczyłem 400 słów). Tu akurat chciałbym Ci powiedzieć, że umiejętność posługiwania się językiem polskim przyda Ci się w każdym zawodzie i na każdych studiach. Nawet w kierunkach ścisłych umiejętność precyzyjnego i krótkiego formułowania swoich myśli jest nieocenioną zaletą, czasami lepsze pomysły przegrywają tylko dlatego, że zostały przedstawione w nudny, przeintelektualizowany sposób (sam takiego języka teraz użyłem ).
I tak na koniec troszkę dziegciu: 80% na poziomie podstawowym to nie jest rewelacyjny wynik. To samo 80% na rozszerzonym przy 100% z podstaw to już było by coś. Taki wynik oznacza, że gubisz punkty na banalnych rzeczach (bo takie są na podstawach), a to w prawdziwej matematyce jest niedopuszczalne (nieważne czy to była nieuwaga, roztrzepanie czy coś podobnego) - można zrozumieć, że nie potrafi się rozwiązać trudnego zadania, ale nie to, że ma się problem z zadaniem skomplikowanym. To tak jak w wyczynowym sporcie, to że zawodnik nie trafi w bardzo trudnej sytuacji (ale próbował) to jest do wybaczenia, ale to, że nie trafił 100% (i to powiedzmy nie jeden raz!) to już jest niewybaczalne.
Ale, tak jak pisałem na początku, nie traktuj tego wszystkiego poważnie, ja już ten etap edukacji (i życia) mam dawno za sobą, a zatem mogę sobie pozwolić na pisanie takich dyrdymałów, a w Twoim przypadku to jest Twoja przyszłość i nie zmarnuj jej.
- siabal
- Użytkownik

- Posty: 46
- Rejestracja: 10 paź 2007, o 01:36
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 1 raz
Jakie studia po matematyce?
Czytam kolejny wątek i co ? I pojawia się następny leń! Wymagania: najlepszy kierunek studiów, najlepsza praca - oczywiście w tym momencie najlepiej płatna;p Chyba trzeba powiedzieć sobie wprost, że nie ma nic za darmo. Chcąc coś osiągnąć często trzeba iść po trudniejszej linii oporu, zamiast matury podstawowej wybierać rozszerzoną, zamiast mieć złe nastawienie wypadałoby robić wszystko żeby to zmienić.. itd.. Jeśli teraz się nie chce, to na studiach będzie jeszcze trudniej żeby się mobilizować.
A jeśli się nie chce to nie używając ironii warto zastanowić się nad dobrym zawodem ;p 2 lata dodatkowej szkoły. Biorąc pod uwagę, że jest coraz większe zapotrzebowanie na rzemieślników może się okazać, że gdy popracujesz kilka lat w swoim fachu będziesz brał na rękę wiecej niż nie jeden po studiach. Więcej, będziesz miał gwarancję pracy
Życzę przemyślanych wyborów i wytrwałej pracy w dążeniu do celu!
A jeśli się nie chce to nie używając ironii warto zastanowić się nad dobrym zawodem ;p 2 lata dodatkowej szkoły. Biorąc pod uwagę, że jest coraz większe zapotrzebowanie na rzemieślników może się okazać, że gdy popracujesz kilka lat w swoim fachu będziesz brał na rękę wiecej niż nie jeden po studiach. Więcej, będziesz miał gwarancję pracy
Życzę przemyślanych wyborów i wytrwałej pracy w dążeniu do celu!
Jakie studia po matematyce?
Nie, nie, nie panowie - nie ma... (chciałbym tu zacytować pewnego znanego kulturystę, ale powstrzymam się) obijania się!
Fakt, faktem, nie przykładam się do nauki w maksymalnym rozmiarze, jednak kiedy trzeba się przyłożyć, to jestem w stanie to zrobić z bardzo dobrymi efektami.
Również zdaje sobie sprawę, że droga do celu jest trudna i wyboista i podobnie jak w innych dziedzinach życia trzeba po prostu się przyłożyć do czegoś, by wiele osiągnąć. Sam ostatnio pracuję nad sobą i wiem, że bez przełamania własnego lenistwa i szczerych chęci nic się nie osiągnie.
I w końcu: Nie proszę was tutaj żebyście mnie hejtowali, za to że jestem leniem! Znacie mnie na tyle, żeby tak twierdzić? NIE!
Co do innych przedmiotów. Napisałem - na ten moment. Kto wie, co będzie za rok.
Moje pytanie brzmiało: Jakie sensowne kierunki mogę mieć po samej matematyce rozszerzonej zdanej na przykład na 70 procent? Jakie uczelnie? Politechnika? Uniwersytet?
Fakt, faktem, nie przykładam się do nauki w maksymalnym rozmiarze, jednak kiedy trzeba się przyłożyć, to jestem w stanie to zrobić z bardzo dobrymi efektami.
Również zdaje sobie sprawę, że droga do celu jest trudna i wyboista i podobnie jak w innych dziedzinach życia trzeba po prostu się przyłożyć do czegoś, by wiele osiągnąć. Sam ostatnio pracuję nad sobą i wiem, że bez przełamania własnego lenistwa i szczerych chęci nic się nie osiągnie.
I w końcu: Nie proszę was tutaj żebyście mnie hejtowali, za to że jestem leniem! Znacie mnie na tyle, żeby tak twierdzić? NIE!
Co do innych przedmiotów. Napisałem - na ten moment. Kto wie, co będzie za rok.
Moje pytanie brzmiało: Jakie sensowne kierunki mogę mieć po samej matematyce rozszerzonej zdanej na przykład na 70 procent? Jakie uczelnie? Politechnika? Uniwersytet?
-
szw1710
Jakie studia po matematyce?
To nie jest tak:
\(\displaystyle{ 50\%\implies\text{pomarańczowa kamizelka}\\
60\%\implies\text{matura i koniec}\\
70\%\implies\text{politechnika}\\
80\%\implies\text{uniwersytet przymiotnikowy}\\
90\%\implies\text{uniwersytet}\\
100\%\implies\text{Harvard}}\)
Wynik uzyskany na maturze nie świadczy o człowieku i jego zdolnościach. Ja kończyłem w LO klasę biologiczno-chemiczną i według obiegowych opinii powinienem skończyć na medycynie, biologii, chemii czy czymś podobnym. Tymczasem w matematyce zaszedłem dość daleko. Ważne jest samozaparcie. Ja sobie powiedziałem kiedyś tak: skoro kolega dostał się 2 lata wcześniej na matematykę, a za jakiegoś orła go nie uważałem, to i ja się dostanę.
\(\displaystyle{ 50\%\implies\text{pomarańczowa kamizelka}\\
60\%\implies\text{matura i koniec}\\
70\%\implies\text{politechnika}\\
80\%\implies\text{uniwersytet przymiotnikowy}\\
90\%\implies\text{uniwersytet}\\
100\%\implies\text{Harvard}}\)
Wynik uzyskany na maturze nie świadczy o człowieku i jego zdolnościach. Ja kończyłem w LO klasę biologiczno-chemiczną i według obiegowych opinii powinienem skończyć na medycynie, biologii, chemii czy czymś podobnym. Tymczasem w matematyce zaszedłem dość daleko. Ważne jest samozaparcie. Ja sobie powiedziałem kiedyś tak: skoro kolega dostał się 2 lata wcześniej na matematykę, a za jakiegoś orła go nie uważałem, to i ja się dostanę.
- _karolina_
- Użytkownik

- Posty: 21
- Rejestracja: 25 lut 2012, o 12:17
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
- Pomógł: 1 raz
Jakie studia po matematyce?
Taaa (zgadzam się), jednakże w tym momencie bez szkoły muzycznej jest już trochę za późnochris_f pisze:czy muzykiem dobrze opanowany (nie po łebkach, ze ja go rozumiem i on chyba mnie też) język przyda się na pewno.
no chciałabym to zobaczyćchris_f pisze: fizyka w szkole średniej jest na tak elementarnym poziomie, że używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego można sobie poradzić prawie z każdym problemem i zadaniem
MaxPower przydałoby Ci się jeszcze jakieś drugie ala matematyczne rozszerzenie||dobrze zdana podstawa
- ares41
- Użytkownik

- Posty: 6491
- Rejestracja: 19 sie 2010, o 08:07
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 142 razy
- Pomógł: 922 razy
Jakie studia po matematyce?
Niestety potwierdzam. Szczególnie ta na poziomie podstawowym to tylko nieznaczne poszerzenie materiału z gimnazjum._karolina_ pisze:no chciałabym to zobaczyćchris_f pisze: fizyka w szkole średniej jest na tak elementarnym poziomie, że używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego można sobie poradzić prawie z każdym problemem i zadaniem
- _karolina_
- Użytkownik

- Posty: 21
- Rejestracja: 25 lut 2012, o 12:17
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
- Pomógł: 1 raz
Jakie studia po matematyce?
Myślałam o rozszerzeniu a i nawet przy podstawie, gdyby ktoś poszedł i używając odrobiny logicznego myślenia && podejścia matematycznego rozwiązał prawie każde zadanie (bez karty wzorów itd..) byłabym pod wrażeniem.
- ares41
- Użytkownik

- Posty: 6491
- Rejestracja: 19 sie 2010, o 08:07
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 142 razy
- Pomógł: 922 razy
Jakie studia po matematyce?
I właśnie tego nie lubię. Sprowadzania nauki fizyki do wykucia wzorów, a niestety bardzo często jest ona traktowana w ten sposób ...._karolina_ pisze: gdyby ktoś poszedł i używając odrobiny logicznego myślenia && podejścia matematycznego rozwiązał prawie każde zadanie (bez karty wzorów itd..)
Co do wykonalności zadań - da się, wystarczy znajomość podstawowych praw i umiejętność logicznego myślenie. Co do użytego aparatu matematycznego, to tak jak pisał chris_f dopiero na studiach używany jest jakiś bardziej zaawansowany. W szkole średniej wystarczą Ci na poziomie podst. wiadomości z gimnazjum + trygonometria, a na rozszerzeniu dojdą jeszcze własności iloczynu skalarnego i wektorowego, ew. jakieś równania wielomianowe, wymierne i to w zasadzie tyle.
Nie ma co przejmować się, że nie umie się wiele z fizyki w szkole średniej. Na studiach i tak zaczyna się wszystko od początku i co więcej możliwe już będzie użycie pojęć potrzebnych do rozwiązania problemu i jego dogłębniejszego zrozumienia, które w szkołach omija się szerokim łukiem, a jedyne wyjaśnienie sprowadza się do "Bo tak jest i to wam na razie musi wystarczyć ".
- _karolina_
- Użytkownik

- Posty: 21
- Rejestracja: 25 lut 2012, o 12:17
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
- Pomógł: 1 raz
Jakie studia po matematyce?
Nie sprowadzam fizyki tylko do wykucia wzorów. Wymieniłam ten czynnik, by było widać, że fizyka nawet w podstawie bez znajomości wzorów jest trudna; mocny to kolo, który wyłącznie używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego poradzi sobie z prawie każdym zadaniem w szkole średniej.ares41 pisze: I właśnie tego nie lubię. Sprowadzania nauki fizyki do wykucia wzorów, a niestety bardzo często jest ona traktowana w ten sposób ....
- ares41
- Użytkownik

- Posty: 6491
- Rejestracja: 19 sie 2010, o 08:07
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 142 razy
- Pomógł: 922 razy
Jakie studia po matematyce?
Wyprowadzenie tych wzorów samemu nie jest żadnym problemem, wystarczy znać podstawowe prawa i logicznie myśleć._karolina_ pisze:Wymieniłam ten czynnik, by było widać, że fizyka nawet w podstawie bez znajomości wzorów jest trudna;
- _karolina_
- Użytkownik

- Posty: 21
- Rejestracja: 25 lut 2012, o 12:17
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
- Pomógł: 1 raz
Jakie studia po matematyce?
+używając odrobiny logicznego myślenia i podejścia matematycznego
ares41 pisze:wystarczy znać podstawowe prawa
no teraz w wypadku podstawy się zgodzę. dobra EOT, bo podpada to pod czepialstwo z mojej stronyares41 pisze:wystarczy znajomość podstawowych praw
-
chris_f
- Użytkownik

- Posty: 2726
- Rejestracja: 14 paź 2004, o 16:26
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: podkarpacie
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 945 razy
Jakie studia po matematyce?
@_karolina_ Pisząc wcześniej, że fizyka w szkole średniej jest bardzo elementarna miałem na myśli to, że naprawdę do rozwiązania większości zadań wystarczy znajomość podstawowych wzorów i pojęć.
Może trochę przesadziłem, bo dla ucznia, który dopiero poznaje podstawy matematyki wiele zadań z fizyki wydaje się bardzo trudnych, trzeba znać dużo wzorów, praw, zależności, do tego dochodzi coś, co w szkole uznawane jest za trudne - umiejętność biegłego przekształcania wzorów, dostrzegania zależności i związków w różnych równaniach i zależnościach - tak zwana sprawność rachunkowa.
Co więcej, zauważyłem, że uczniowie (i nie tylko) nie potrafią oderwać się od fizycznej interpretacji danego zadania czy problemu, dla nich literki w tych równaniach zawsze "coś konkretnego" oznaczają, nie potrafią w pewnym momencie zapomnieć, że to jest zadanie o prędkościach, pędzie, cieple, prądzie itp. i popatrzeć na problem w stylu: przecież to jest prosty układ równań !!!, tyle, ze dużo dziwnych literek tu wprowadzono i trudno to czasami zauważyć.
Żeby zilustrować to, co tak mętnie próbuję wyjaśnić, pozwolę sobie przytoczyć starą historię z czasów gdy jeszcze byłem studentem.
Na koniec drugiego roku mieliśmy egzamin z analizy (jeden z wielu z tego przedmiotu, analiza - ta zwykła - była przez trzy lata ) i nagle dostajemy zadanie - jedno z pięciu - (heh, do dziś go pamiętam, tak jak pewnie większość z tych studentów) - podam go tu, może ktoś z forumowiczów zechce go rozwiązać - tak dla siebie.
Oczywiście konsternacja, co to ma być, przecież my jesteśmy na matematyce itd., odpowiedź krótka - minęło pięć minut z Państwa czasu, jeżeli Państwo chcą to możemy dalej dyskutować.
Jak się potem okazało, to większość poradziła sobie z tym zadaniem (wystarczy znać druga zasadę dynamiki), a najlepsze było, to, że zadanie dostaliśmy w wyniku zakładu pomiędzy fizykiem a matematykiem (naszym wykładowcą), to samo zadanie na fizyce położyło grupę wykładową i fizyk twierdził, ze matematycy nie mają szans - bardzo się zdziwił.
To jest przykład, że dysponując pewnym aparatem matematycznym i umiejętnością zastosowania go w konkretnym przykładzie można bardzo dużo zadań i problemów z innych dziedzin nauki rozwiązać, wystarczy jedynie "przetłumaczyć" dany problem na język matematyki.
Problemem jest to, że bardzo dużo osób dobrych z matematyki nie potrafi zastosować tego potężnego arsenału w konkretnej sytuacji, i na odwrót, przedstawiciele nauk bardziej "realnych" nie mogą oderwać się od przyjętych oznaczeń, konwencji, sposobów zapisu i przetłumaczyć swój problem na język matematyki.
Najczęściej spotykana sytuacja: w jakiejś sytuacji wprowadzam literkę \(\displaystyle{ t}\) jako pomocniczą zmienną (robi się to przecież w tysiącach przykładów) a fizyk od razu pyta - a co w tym równaniu robi czas? I nie daje się przekonać, że ta literka to nie jest żaden czas i tak naprawdę nie ma realnego znaczenia. I na odwrót, pokazuje mi potworne równanie z setkami literek, z indeksami, kreseczkami, daszkami i pytanie jak to rozwiązać? Po serii długich pytań okazuje się, że 99% z tych literek to różne stałe (współczynniki tego, siamtego, z tablic, pomiarowe itp.) i jak się to wszystko zastąpi jedną literką jako stałą (co powoduje wielki sprzeciw) to wychodzi bardzo ładne równanie.
Dlatego ideałem byłoby, gdyby przedstawiciele innych nauk potrafili formułować swoje problemy w "języku matematyki", i na odwrót, żeby matematycy potrafili przedstawić wyniki swojej pracy w sposób zrozumiały dla innych - ale to chyba niemożliwe, dlatego tego typu dyskusję jak się toczyły, to się i będą toczyć pewnie w nieskończoność.
A to co namieszaliśmy w głowie autora tematu to już inna historia - o ile się nie zniechęcił i to wszystko przeczytał.
Może trochę przesadziłem, bo dla ucznia, który dopiero poznaje podstawy matematyki wiele zadań z fizyki wydaje się bardzo trudnych, trzeba znać dużo wzorów, praw, zależności, do tego dochodzi coś, co w szkole uznawane jest za trudne - umiejętność biegłego przekształcania wzorów, dostrzegania zależności i związków w różnych równaniach i zależnościach - tak zwana sprawność rachunkowa.
Co więcej, zauważyłem, że uczniowie (i nie tylko) nie potrafią oderwać się od fizycznej interpretacji danego zadania czy problemu, dla nich literki w tych równaniach zawsze "coś konkretnego" oznaczają, nie potrafią w pewnym momencie zapomnieć, że to jest zadanie o prędkościach, pędzie, cieple, prądzie itp. i popatrzeć na problem w stylu: przecież to jest prosty układ równań !!!, tyle, ze dużo dziwnych literek tu wprowadzono i trudno to czasami zauważyć.
Żeby zilustrować to, co tak mętnie próbuję wyjaśnić, pozwolę sobie przytoczyć starą historię z czasów gdy jeszcze byłem studentem.
Na koniec drugiego roku mieliśmy egzamin z analizy (jeden z wielu z tego przedmiotu, analiza - ta zwykła - była przez trzy lata ) i nagle dostajemy zadanie - jedno z pięciu - (heh, do dziś go pamiętam, tak jak pewnie większość z tych studentów) - podam go tu, może ktoś z forumowiczów zechce go rozwiązać - tak dla siebie.
Kod: Zaznacz cały
Pocisk lecący z prędkością 200 m/s uderza w deskę o grubości 12 cm, przebija ją i wylatuje z prędkością 80 m/s. Obliczyć czas przelotu pocisku przez deskę wiedząc, że opory ruchu w desce są wprost proporcjonalne do kwadratu prędkości.
Jak się potem okazało, to większość poradziła sobie z tym zadaniem (wystarczy znać druga zasadę dynamiki), a najlepsze było, to, że zadanie dostaliśmy w wyniku zakładu pomiędzy fizykiem a matematykiem (naszym wykładowcą), to samo zadanie na fizyce położyło grupę wykładową i fizyk twierdził, ze matematycy nie mają szans - bardzo się zdziwił.
To jest przykład, że dysponując pewnym aparatem matematycznym i umiejętnością zastosowania go w konkretnym przykładzie można bardzo dużo zadań i problemów z innych dziedzin nauki rozwiązać, wystarczy jedynie "przetłumaczyć" dany problem na język matematyki.
Problemem jest to, że bardzo dużo osób dobrych z matematyki nie potrafi zastosować tego potężnego arsenału w konkretnej sytuacji, i na odwrót, przedstawiciele nauk bardziej "realnych" nie mogą oderwać się od przyjętych oznaczeń, konwencji, sposobów zapisu i przetłumaczyć swój problem na język matematyki.
Najczęściej spotykana sytuacja: w jakiejś sytuacji wprowadzam literkę \(\displaystyle{ t}\) jako pomocniczą zmienną (robi się to przecież w tysiącach przykładów) a fizyk od razu pyta - a co w tym równaniu robi czas? I nie daje się przekonać, że ta literka to nie jest żaden czas i tak naprawdę nie ma realnego znaczenia. I na odwrót, pokazuje mi potworne równanie z setkami literek, z indeksami, kreseczkami, daszkami i pytanie jak to rozwiązać? Po serii długich pytań okazuje się, że 99% z tych literek to różne stałe (współczynniki tego, siamtego, z tablic, pomiarowe itp.) i jak się to wszystko zastąpi jedną literką jako stałą (co powoduje wielki sprzeciw) to wychodzi bardzo ładne równanie.
Dlatego ideałem byłoby, gdyby przedstawiciele innych nauk potrafili formułować swoje problemy w "języku matematyki", i na odwrót, żeby matematycy potrafili przedstawić wyniki swojej pracy w sposób zrozumiały dla innych - ale to chyba niemożliwe, dlatego tego typu dyskusję jak się toczyły, to się i będą toczyć pewnie w nieskończoność.
A to co namieszaliśmy w głowie autora tematu to już inna historia - o ile się nie zniechęcił i to wszystko przeczytał.