O odrzucaniu studentów

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o studiowaniu: co wybrać? jakie są warunki przyjęć? życie studenckie? Zajrzyjcie tutaj!
szw1710

O odrzucaniu studentów

Post autor: szw1710 »

Do napisania tego tekstu skłonił mnie post 287386.htm#p4885102 . To naturalne pytanie studenta czy przyszłego studenta. Proszę przeczytać opinię z drugiej strony biurka.

Niezmiernie ważnym jest pozytywne nastawienie się do studenta. Traktowanie go po partnersku, przyjacielsku. W końcu to Wy, obecni studenci, kiedyś nas zastąpicie Nigdy w życiu, a mam już 21 lat praktyki w nauczaniu matematyki, nie powiedziałem sobie, że tę konkretną osobę należy oblać, a tę przepuścić. Nie ma żadnych limitów. Przepustką do otrzymania pozytywnej oceny jest wiedza, na pewnym akceptowalnym poziomie. Oczywiście, że zawsze można zadać takie pytanie, na które student nie odpowie, dać na kolokwium zadanie, którego nie rozwiąże. Nie zniżę i nie zniżyłem się do tego. Wymagania trzeba stawiać realne. Jeśli wiem, że rozwiązuję zadanie w czasie \(\displaystyle{ t}\), to student potrzebuje na to \(\displaystyle{ 9t.}\) A więc zadania nie mogą np. być zbyt skomplikowane rachunkowo, a pytania powinny być tak zadane, aby sprawdzić wiedzę, ale niekoniecznie znajomość najdrobniejszego szczegółu dowodowego.

Wracając do pozytywnego nastawienia, zawsze zakładam, że dana osoba zda. W pracach pisemnych staram się doszukać choćby najdrobniejszego pozytywu. Bo prace można sprawdzać na dwa sposoby: szukając rzeczy negatywnych lub szukając rzeczy pozytywnych. Niestety często się zdarza, że student nie daje szansy znalezienia czegoś dobrego w pracy. Np. oddaje pustą kartkę. Albo pisze nie na temat odpowiadając nie na to pytanie, które zadałem, a na to, na które nauczył się odpowiedzi.

Sesja się zakończyła (no, będą jeszcze poprawki). Życzę wszystkim udanego semestru letniego i oczywiście samych piątek w indeksach.
Awatar użytkownika
silversurfer
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 6 maja 2010, o 18:36
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 15 razy
Pomógł: 2 razy

O odrzucaniu studentów

Post autor: silversurfer »

Przyjemnie jest przeczytać wypowiedź z 'drugiej strony biurka'. Jestem na studiach ekonomicznych także moja matematyka jest mało zaawansowana (chociaż miałem 2 poprawki). Sprawa wygląda tak, że młodsi wykładowcy/ćwiczeniowcy przeważnie są uprzejmi i pomocni, ponieważ mają ciągle ten wigor, a prof. 55+ często (ALE NIE ZAWSZE) jest rozgoryczony tym, że studenci potrafią mniej niż w 'jego czasach' oraz, że wymagania są coraz to mniejsze. Poza tym odklepują swoje i nie przejmują się losem studentów.

Zakładam, że jest pan naprawdę sympatycznym wykładowcą, lecz zapewne wymagającym pragmatycznej wiedzy a nie lania wody ;)
miodzio1988

O odrzucaniu studentów

Post autor: miodzio1988 »

szw1710, to Twoje podejście jest. Zdarzają się wykładowcy co uwalają, bo chcą uwalić. I mogą uwalić. To, że Ty nie uwalasz to miłe, ale jednak trzeba obiektywnie zerkać na rzeczywistość.
szw1710

O odrzucaniu studentów

Post autor: szw1710 »

Wiem że są. I na wyższych poziomach też. Potrafią habilitację (dobrą) człowiekowi uwalić z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu. Odrzucenie pracy habilitacyjnej (przez całą komisję) równa się w praktyce złamaniu człowiekowi kariery naukowej, a kto wie czy i nie życia.

Ja nie daję pozytywnych ocen za byle co. Ale też nie oblewam bez powodu. I o tym właśnie pisałem. Trzeba szukać pozytywów. A z mojego doświadczenia? Zdawałem na II roku algebrę. Niespecjalnie się z wykładowcą lubiliśmy. Wiecie, co mi powiedział po egzaminie? Nie znajduję w pańskiej odpowiedzi niczego negatywnego, muszę panu postawić piątkę. I wydaje mi się, że o tych negatywach mówił poważnie. Ja bym chciał powiedzieć pańska odpowiedź nie była za dobra, ale to i to było w porządku, więc mogę panu postawić dostateczny.
ODPOWIEDZ