Witam. Obecnie jestem uczniem klasy I LO, bardzo dobrego, klasy mat-jęz. Zawsze byłem (w sumie jestem) dobrym uczniem, wygrywałem konkursy, miałem bardzo dobre oceny, świadectwa z wyróżnieniem. Pamięć też mam bardzo dobrą, jak uczę się zwykłej wiedzy (geografia, biologia) to idzie mi to szybko i dobrze.
Wszystko to bez dużego wysiłku.
Z matmą jest inaczej. Ogólnie rozumiem ją, wiem "skąd się to bierze", wiem jak robić zadania. Ćwiczę sporo w domu, ogólnie w domu zrobię prawie każde zadanie ze zbioru zadań (poziom rozszerzony). Niestety, już w gimnazjum (wysoki poziom matmy) zauważyłem, że zadania robię dość wolno. Bardzo często nie zdążam zrobić całego sprawdzianu. A przez pośpiech robię błędy (co dziwne, na co dzień myślę szybko, jestem osobą ogarnięta i dynamiczną) Nie chodzi tu jedynie o liczenia na liczbach, ale także działania na wyrażeniach algebraicznych czy tożsamościach trygonometrycznych. Jeśli dołożyć do tego stres , to rzadko dostawałem więcej niż 3. A chcę napisać dobrze maturę rozszerzoną.
Czy jest jakiś sposób na poprawienie szybkości i jakości liczenia?
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
-
MarcinSzydlowski
- Użytkownik

- Posty: 151
- Rejestracja: 27 sie 2010, o 22:36
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: tarnów
- Pomógł: 28 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
Osobiste rady.
1. Po rozwiązaniu jakiegoś zadania, rozwiąż je od samego początku do samego końca w pamięci.
2. Najpierw przewiduj wynik w głowie, potem zapisuj.
3. Spróbuj mojej reguły wstęgi tzn. każdy krok sprawdzaj od razu.
Przykład
\(\displaystyle{ 2x-3+7x-9-x^2+3x=}\) teraz liczysz wszystko w głowie = zapisujesz cofając się i sprawdzając licząc od najwyższej potęgi. Masz pewny szybki wynik, który automatycznie zapamiętujesz a podczas sprawdzania układa się już następny krok.
4. Wspominaj zadanie i jego rozwiązanie np. podczas jazdy autobusem lub spaceru czy powrotu ze szkoły.
1. Po rozwiązaniu jakiegoś zadania, rozwiąż je od samego początku do samego końca w pamięci.
2. Najpierw przewiduj wynik w głowie, potem zapisuj.
3. Spróbuj mojej reguły wstęgi tzn. każdy krok sprawdzaj od razu.
Przykład
\(\displaystyle{ 2x-3+7x-9-x^2+3x=}\) teraz liczysz wszystko w głowie = zapisujesz cofając się i sprawdzając licząc od najwyższej potęgi. Masz pewny szybki wynik, który automatycznie zapamiętujesz a podczas sprawdzania układa się już następny krok.
4. Wspominaj zadanie i jego rozwiązanie np. podczas jazdy autobusem lub spaceru czy powrotu ze szkoły.
-
Freddy Eliot
- Użytkownik

- Posty: 402
- Rejestracja: 11 kwie 2011, o 19:51
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Białystok
- Podziękował: 26 razy
- Pomógł: 88 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
Najlepszym sposobem jest rozwiązywanie dużej ilości zadań.
I nie muszą one być wcale trudne. Moga to być zwykłe przykłady, równania.
Oczywiście ważne jest sięganie po trudniejsze zadania, zwłaszcza jesli chcesz dobrze napisać maturę rozszerzoną.
Jednak, aby nabrać biegłości w liczeniu i nie zastanawiać się za długo nad czymś, trzeba dużo ćwiczyć. Polecam rozwiązywanie wszystkich zadań z podręcznika z matmy. Wszystkich, jak leci. Jeśli znajdziesz czas, możesz też sięgnąć po zbiory zadań, ale myślę, że zadania podręcznikowe wystarczą.
Jeśli będziesz ćwiczył sumiennie i konsekwentnie, to dość szybko zauważysz rezultaty.
Właściwie nie poleciłam Ci nic nadzwyczajnego, bo tak jest w wielu innych dziedzinach.
Jedyną wadą takiego systemu jest to, że zajmuje sporo czasu. Żeby osiagnąć rezultaty trzeba ćwiczyć jakieś 3 godziny dziennie. Ale jeśli lubi się matmę, to może to być całkiem niezłą rozrywką i ćwiczeniem umysłu.
I nie muszą one być wcale trudne. Moga to być zwykłe przykłady, równania.
Oczywiście ważne jest sięganie po trudniejsze zadania, zwłaszcza jesli chcesz dobrze napisać maturę rozszerzoną.
Jednak, aby nabrać biegłości w liczeniu i nie zastanawiać się za długo nad czymś, trzeba dużo ćwiczyć. Polecam rozwiązywanie wszystkich zadań z podręcznika z matmy. Wszystkich, jak leci. Jeśli znajdziesz czas, możesz też sięgnąć po zbiory zadań, ale myślę, że zadania podręcznikowe wystarczą.
Jeśli będziesz ćwiczył sumiennie i konsekwentnie, to dość szybko zauważysz rezultaty.
Właściwie nie poleciłam Ci nic nadzwyczajnego, bo tak jest w wielu innych dziedzinach.
Jedyną wadą takiego systemu jest to, że zajmuje sporo czasu. Żeby osiagnąć rezultaty trzeba ćwiczyć jakieś 3 godziny dziennie. Ale jeśli lubi się matmę, to może to być całkiem niezłą rozrywką i ćwiczeniem umysłu.
-
patry93
- Użytkownik

- Posty: 1234
- Rejestracja: 30 sty 2007, o 20:22
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koziegłówki/Wrocław
- Podziękował: 352 razy
- Pomógł: 33 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
Freddy Eliot - niestety, nieprawda Chyba mogę powiedzieć, że całkiem sporo czasu poświęcam matmie, a mimo to (w sumie nie "mimo", ale napisałem tak w nawiązaniu do Twojej wypowiedzi) zadania robię wolno (hm, powoli lepiej brzmi ) i w sumie mam z tym problem odkąd pamiętam
-
Freddy Eliot
- Użytkownik

- Posty: 402
- Rejestracja: 11 kwie 2011, o 19:51
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Białystok
- Podziękował: 26 razy
- Pomógł: 88 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
Cóż, podejrzewam, że sposób nauki jest kwestią charakteru i umiejętności. Każdy uczy się tak jak mu jest najwygodniej i najwydajniej. W moim przypadku robienie zadań przyniosło bardzo duży postęp w szybkości ich wykonywania. Dlatego też poleciłam to.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36051
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5341 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
A najsmutniejsze jest to, że szybkość rozwiązywania zadań matematycznych w zasadzie o niczym nie świadczy i nie jest do niczego potrzebna. Poza egzaminami...
JK
JK
-
morros
- Użytkownik

- Posty: 19
- Rejestracja: 23 wrz 2010, o 19:37
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Szczecin
- Podziękował: 4 razy
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
No właśnie, poza egzaminami.....
Matmę bardzo lubię, jęśli mogę ją uprawiać w domowym zaciszu albo na lekcji bez stresu. Wtedy to przyjemność.
Matmę bardzo lubię, jęśli mogę ją uprawiać w domowym zaciszu albo na lekcji bez stresu. Wtedy to przyjemność.
-
szw1710
Problem z zbyt wolnym rozwiązywaniem zadań.
Ja nigdy ze względów czasowo-stresowych nie umiałem pisać kolokwiów. Też robię zadania wolno i nie łapię wszystkiego w lot. Jeśli uczestniczę w seminarium naukowym, nie jestem w stanie nadążyć za prelegentem, chyba, że zajmuje się dokładnie tym samym, co ja. Na seminarium idę po to, żeby zobaczyć, jakie są główne wyniki, narzędzia itp. i jeśli temat mnie bardziej zainteresuje, proszę o pracę, jakieś pisane materiały, rozmawiam z prelegentem po referacie. Na pewno wolne myślenie i liczenie nie jest wadą. Można być bardzo skutecznym... jak czołg. Kilka dni temu w temacie 287365.htm napisałem, że nie można być jednocześnie piękną i bogatą. Na pewno zaletą jest szybkie i poprawne rozwiązywanie zadań, ale brak szybkości nie jest wadą.
Co do egzaminów - zdaję sobie sprawę, że student się denerwuje bardziej niż ja, który mam te wszystkie rzeczy dawno za sobą. Dlatego zadania powinny być możliwie nieskomplikowane rachunkowo, a mają sprawdzać opanowanie materiału. Przecież np. znajomość wzoru na pochodną funkcji złożonej sprawdzę sobie na przykładzie funkcji \(\displaystyle{ f(x)=\sqrt{1+\sin^2 x},}\) czy nawet \(\displaystyle{ f(x)=\sqrt{1+x^2},}\) choć mógłbym wziąć coś takiego:
\(\displaystyle{ f(x)=\ln\left(\arcsin\sqrt{\frac{1-\sin^2 x}{1+\sin^2 x}}\right)\cdot \left(x^2+4x+5\right)^x\,.}\)
Tylko po co, skoro szanse na poprawne policzenie pochodnej takiej funkcji w warunkach egzaminu i stresu przez choćby najzdolniejszego studenta są bliskie zeru. Sam nie wiem czy się wyrobię powiedzmy w 5 minut. Nie zdążę, stawiam na 10. A 10 minut dla wykładowcy oznacza według mojej zasady 90 minut dla studenta i cały czas egzaminu mamy wypełniony. A gdzie pozostałe zadania? Dla mnie zagadnienie obliczenia pochodnych tych trzech funkcji jest ideowo identyczne, ale realizacja pierwszych dwóch zadań jest łatwa i możliwa do wykonania.
Co do egzaminów - zdaję sobie sprawę, że student się denerwuje bardziej niż ja, który mam te wszystkie rzeczy dawno za sobą. Dlatego zadania powinny być możliwie nieskomplikowane rachunkowo, a mają sprawdzać opanowanie materiału. Przecież np. znajomość wzoru na pochodną funkcji złożonej sprawdzę sobie na przykładzie funkcji \(\displaystyle{ f(x)=\sqrt{1+\sin^2 x},}\) czy nawet \(\displaystyle{ f(x)=\sqrt{1+x^2},}\) choć mógłbym wziąć coś takiego:
\(\displaystyle{ f(x)=\ln\left(\arcsin\sqrt{\frac{1-\sin^2 x}{1+\sin^2 x}}\right)\cdot \left(x^2+4x+5\right)^x\,.}\)
Tylko po co, skoro szanse na poprawne policzenie pochodnej takiej funkcji w warunkach egzaminu i stresu przez choćby najzdolniejszego studenta są bliskie zeru. Sam nie wiem czy się wyrobię powiedzmy w 5 minut. Nie zdążę, stawiam na 10. A 10 minut dla wykładowcy oznacza według mojej zasady 90 minut dla studenta i cały czas egzaminu mamy wypełniony. A gdzie pozostałe zadania? Dla mnie zagadnienie obliczenia pochodnych tych trzech funkcji jest ideowo identyczne, ale realizacja pierwszych dwóch zadań jest łatwa i możliwa do wykonania.