Matematyczny kompleks
-
Klarunia
- Użytkownik

- Posty: 1
- Rejestracja: 15 sty 2011, o 17:10
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Wszechświat
Matematyczny kompleks
Bardzo proszę o pomoc...
Wyjaśnię o co chodzi... Zacznę od chwalenia się, ale proszę, nie odbierzcie tego jako zarozumiałość (wymaga tego mój temat).
Otóż jestem osobą uzdolnioną plastycznie. Jako małe dziecko nigdy np nie przechodziłam czegoś takiego, jak "etap bazgrania" - od razu rysowałam płynnie. Potem wygrywałam też wiele konkursów plastycznych, nawet na szczeblu międzynarodowym. I niby powinnam się z tego cieszyć, ale... Nie do końca umiem. Bo...
Od podstawówki chciałam bardzo, ale to bardzo bardzo mieć talent matematyczny. Chciałam być inteligentna i błyskotliwa. Lubiłam matematykę i nawet nieźle wychodziło mi bawienie się liczbami, ale nigdy nie było to jakieś oszałamiające. I oczywiście zawsze był ktoś lepszy ode mnie, ktoś, kto budził powszechny zachwyt, kto robił wielkie wrażenie swoją inteligencją i "błyskiem w oku". Np mój kolega, któremu czasem nawet moja klasa biła brawo, kiedy rozwiązywał zadanie przy tablicy i nad którym wszyscy się rozpływali. Zazdrościłam mu, chociaż go lubiłam.
Nie wiem, skąd to się wzięło. Ale mam takie wrażenie, że talent matematyczny to jest coś, co faktycznie zasługuje na uznanie, bo jest taki... konkretny. Bo rozwiązuje się zadanie, albo nie. Bo kiedy jesteś bardzo inteligentny to każdy to widzi i uznaje. A talent plastyczny...? Niby mnóstwo ludzi mówi mi, że moje obrazy są niesamowite, że budzą emocje, że zapadają w pamięć. Ale jest też wiele osób, które przechodzą obok nich obojętnie albo wzruszają ramionami, jakby moja technika, nad którą pracowałam tyle lat nie robiła na nich najmniejszego wrażenia... No bo to też kwestia gustu, nie?
Nie wiem skąd wzięło się we mnie przekonanie, że talent matematyczny jest najlepszy ze wszystkich i że artystyczny jest od niego mniej wartościowy. Co o tym myślicie? Może ktoś wybije mi to z głowy? Bo jeśli to jednak nieprawda, to ja tego nie widzę...
No i jestem na studiach matematycznych. Na pierwszym roku. No i dobrze sobie radzę, ale... znowu mam na roku kolegę, który posiada tak niesamowitą koncentrację, pamięć i błyskotliwość, że szok w trampkach No i chociaż mam te 19 lat to kurcze jestem po dziecinnemu zazdrosna. Czy to nie chore? I czy też czasem jesteście zazdrośni o czyjąś inteligencję?
Wyjaśnię o co chodzi... Zacznę od chwalenia się, ale proszę, nie odbierzcie tego jako zarozumiałość (wymaga tego mój temat).
Otóż jestem osobą uzdolnioną plastycznie. Jako małe dziecko nigdy np nie przechodziłam czegoś takiego, jak "etap bazgrania" - od razu rysowałam płynnie. Potem wygrywałam też wiele konkursów plastycznych, nawet na szczeblu międzynarodowym. I niby powinnam się z tego cieszyć, ale... Nie do końca umiem. Bo...
Od podstawówki chciałam bardzo, ale to bardzo bardzo mieć talent matematyczny. Chciałam być inteligentna i błyskotliwa. Lubiłam matematykę i nawet nieźle wychodziło mi bawienie się liczbami, ale nigdy nie było to jakieś oszałamiające. I oczywiście zawsze był ktoś lepszy ode mnie, ktoś, kto budził powszechny zachwyt, kto robił wielkie wrażenie swoją inteligencją i "błyskiem w oku". Np mój kolega, któremu czasem nawet moja klasa biła brawo, kiedy rozwiązywał zadanie przy tablicy i nad którym wszyscy się rozpływali. Zazdrościłam mu, chociaż go lubiłam.
Nie wiem, skąd to się wzięło. Ale mam takie wrażenie, że talent matematyczny to jest coś, co faktycznie zasługuje na uznanie, bo jest taki... konkretny. Bo rozwiązuje się zadanie, albo nie. Bo kiedy jesteś bardzo inteligentny to każdy to widzi i uznaje. A talent plastyczny...? Niby mnóstwo ludzi mówi mi, że moje obrazy są niesamowite, że budzą emocje, że zapadają w pamięć. Ale jest też wiele osób, które przechodzą obok nich obojętnie albo wzruszają ramionami, jakby moja technika, nad którą pracowałam tyle lat nie robiła na nich najmniejszego wrażenia... No bo to też kwestia gustu, nie?
Nie wiem skąd wzięło się we mnie przekonanie, że talent matematyczny jest najlepszy ze wszystkich i że artystyczny jest od niego mniej wartościowy. Co o tym myślicie? Może ktoś wybije mi to z głowy? Bo jeśli to jednak nieprawda, to ja tego nie widzę...
No i jestem na studiach matematycznych. Na pierwszym roku. No i dobrze sobie radzę, ale... znowu mam na roku kolegę, który posiada tak niesamowitą koncentrację, pamięć i błyskotliwość, że szok w trampkach No i chociaż mam te 19 lat to kurcze jestem po dziecinnemu zazdrosna. Czy to nie chore? I czy też czasem jesteście zazdrośni o czyjąś inteligencję?
-
miodzio1988
Matematyczny kompleks
Nieźle...dziwna klasa.Np mój kolega, któremu czasem nawet moja klasa biła brawo, kiedy rozwiązywał zadanie przy tablicy i nad którym wszyscy się rozpływali.
To samo masz z masą studentów ( szczególnie na polibudzie), którzy matematykę tylko zaliczyli i jednak tego talentu do matmy nie podziwiają Normalka.Niby mnóstwo ludzi mówi mi, że moje obrazy są niesamowite, że budzą emocje, że zapadają w pamięć. Ale jest też wiele osób, które przechodzą obok nich obojętnie albo wzruszają ramionami,
Nie jest najlepszy. Przekonałem Cię?Nie wiem skąd wzięło się we mnie przekonanie, że talent matematyczny jest najlepszy ze wszystkich i że artystyczny jest od niego mniej wartościowy.
Trochę. Rozumiem motywację do pracy jak się widzi kogoś bardziej błyskotliwego, ale zazdrość?Czy to nie chore?
- Althorion
- Użytkownik

- Posty: 4293
- Rejestracja: 5 kwie 2009, o 18:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 662 razy
Matematyczny kompleks
Bez przerwy. Tylko nie ma co załamywać wtedy rąk, a nadrabiać pracowitością.I czy też czasem jesteście zazdrośni o czyjąś inteligencję?
- Inkwizytor
- Użytkownik

- Posty: 4089
- Rejestracja: 16 maja 2009, o 15:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Poznań
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 428 razy
Matematyczny kompleks
Kilkoro moich znajomych to matematyczne "nogi", a są to bardzo błyskotliwe i niebywale inteligentne osoby. Tak więc pragnę Cie zapewnić, że inteligencja, to nie umiejętnośc rozwiązywania zadań a i tu wstawię własną definicję: "to umiejętność jak najbardziej zbliżonego do optymalnego wykorzystania posiadanych zasobów (zarówno tych materialnych jak i niematerialnych - wiedza, umiejętności)"Klarunia pisze: Od podstawówki chciałam bardzo, ale to bardzo bardzo mieć talent matematyczny. Chciałam być inteligentna i błyskotliwa.
O Twojej inteligencji i błyskotliwości będzie świadczyć nie to jak dobrze radzisz sobie z problemami matematycznymi, ale m.in. to jak poradzisz sobie ze swoimi umiejętnościami.
W każdej dziedzinie można spotkać wirtuozów i rzemieślników. Absolutnie w każdej. Wirtuozi mają to do siebie, że nie oglądają się na cały świat i nie zastanawiają sie nad tym czy "w oczach świata" to czym się zajmują jest lepsze czy gorsze. Czy w ogóle istnieje jakieś stopniowanie ważności. Oni po prostu robią swoje i to jeszcze jak robią.Klarunia pisze: Nie wiem, skąd to się wzięło. Ale mam takie wrażenie, że talent matematyczny to jest coś, co faktycznie zasługuje na uznanie, bo jest taki... konkretny.
Mogę Ci wskazać mnóstwo osób, które wzruszą ramionami na wiadomość, że jest ktoś kto w ciągu 30sekund w pamięci rozwiąże dowolne równanie różniczkowe niejednorodne (do ciekawskich: nie wiem czy ktoś taki istnieje, to tylko przykład obrazujący). To kwestia priorytetów i zainteresowań jakimi kierujemy się w życiu.Klarunia pisze: Ale jest też wiele osób, które przechodzą obok nich obojętnie albo wzruszają ramionami, jakby moja technika, nad którą pracowałam tyle lat nie robiła na nich najmniejszego wrażenia... No bo to też kwestia gustu, nie?
Ja też nie wiem skąd Ci się to wzięło.Klarunia pisze: Nie wiem skąd wzięło się we mnie przekonanie, że talent matematyczny jest najlepszy ze wszystkich i że artystyczny jest od niego mniej wartościowy.
No i po co? Jeśli już koniecznie "musisz" studiowac coś ścisłego z otoczką matematyczną, to nie lepiej architekturę, dekorację wnętrz, projektowanie przemysłowe (przedmioty,pojemniki). Tam trzeba umieć liczyć ale i wrażliwość plastyczna, wyobraźnia, nowe/inne spojrzenie są konieczne. Zwłaszcza gdy chce się projektować miejsca użyteczności publicznej/przedmioty codziennego użytku te z najwyższej półki. To mogłoby być idealne połączenie dla Ciebie. O ile jednak nie zechcesz wrócić do "zwykłego" malowaniaKlarunia pisze: No i jestem na studiach matematycznych. Na pierwszym roku. No i dobrze sobie radzę, ale...
Juz dawno doszedłem do tego że nie należy być zazdrosnym o talenta innych ludzi, tylko skoncentrowac się na pielęgnacji własnych. Dawno pogodziłem się z tym że nie będę rysował portretów, koni w galopie, że nie będę grał na żadnym instrumencie (słoń nadepnął mi na ucho + chyba mam za mało połączeń między półkulami by synchronizować ruchy rąk ) - tak więc ogniska z gitarą i zarywanie panienek na "dom wschodzącego słońca" to niestety nie moja działka Oczywiście gdyby sie uprzeć i stracić mnóstwo czasu mógłbym dojśc do jakichś mizernych efektów dających się ścierpieć ale pytanie po co? W imię czego? Co z tego że sobie pobrzdąkam, jak przyjdzie koleś 10 lat młodszy mający gitarę w ręku od miesiąca i zagra bezbłednie całą czarną płytę MetallikiKlarunia pisze: Czy to nie chore? I czy też czasem jesteście zazdrośni o czyjąś inteligencję?
Ukłucie zazdrości?miodzio1988 pisze:Nieźle...dziwna klasa.Np mój kolega, któremu czasem nawet moja klasa biła brawo, kiedy rozwiązywał zadanie przy tablicy i nad którym wszyscy się rozpływali.
-
miodzio1988
- Lorek
- Użytkownik

- Posty: 7069
- Rejestracja: 2 sty 2006, o 22:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Ruda Śląska
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 1327 razy
Matematyczny kompleks
Zazdrość niekoniecznie musi być negatywnym uczuciem, wszystko zależy od tego, do czego prowadzi. Mnie na przykład by się przydało zazdrościć komuś wiedzy czy umiejętności, bo by mnie to motywowało do pracy, a tak jak jestem najlepszy w swoim gronie, to mi się nie chceTrochę. Rozumiem motywację do pracy jak się widzi kogoś bardziej błyskotliwego, ale zazdrość?
A ta klaszcząca klasa to faktycznie jest dziwna...
- Inkwizytor
- Użytkownik

- Posty: 4089
- Rejestracja: 16 maja 2009, o 15:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Poznań
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 428 razy
Matematyczny kompleks
Jeśli nauczyciel zdenerwowany na klase rzucił na twarz zadanie mówiąc: "jeśli choć jedna osoba w klasie rozwiąże to zadanie to nie zrobię kartkówki na następnej lekcji", to podejrzewam że w niejednej klasie ten, kto by zrobił to zadanie, dostałby standing ovation od całej klasyLorek pisze:A ta klaszcząca klasa to faktycznie jest dziwna...
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36051
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5341 razy
Matematyczny kompleks
A ja bym się na Twoim miejscu ucieszył, że dobrze sobie radzisz... I do tego możesz narysować karykaturę swojego kolegi, a on nie narysuje Twojej.Klarunia pisze:No i jestem na studiach matematycznych. Na pierwszym roku. No i dobrze sobie radzę,
JK
-
Klarunia
- Użytkownik

- Posty: 1
- Rejestracja: 15 sty 2011, o 17:10
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Wszechświat
Matematyczny kompleks
W sumie, jak się nad tym teraz zastanawiam to może faktycznie... W każdym razie to wyglądało tak, że czasem były zadania, nad którymi wszyscy się męczyliśmy i nie umieliśmy zrobić, a on w końcu jako jedyny znajdował rozwiązanie i przedstawiał je na tablicy. Jeszcze miał taki dar przemawiania, że chciało się słuchać i co by nie powiedział... brzmiało mądrze Był laureatem OM. Między nami i nim rozciągała się przepaść i to robiło na wszystkich wrażenie. Sama nie wiem, czy to było normalne. Mnie to dołowało. Przez trzy lata chodziłam z nim do klasy i czułam się źle. Bo on oprócz talentu matematycznego miał też fajną osobowość, potrafił świetnie tłumaczyć, więc wszyscy byli mu wdzięczni. I jeszcze, (jakby tego było mało ) uczył nas pewien nauczyciel, którego ja poznałam dużo wcześniej, zanim poszłam do tamtej szkoły i spotkałam tego chłopaka. I ten nauczyciel był dla mnie jak ojciec. Bardzo mnie lubił. To się skończyło, kiedy poszłam do tamtej szkoły, bo zaczął się zachwyt nad tamtym chłopakiem. I jak się zaczął, to ten nauczyciel nagle coraz częściej mnie ostro krytykował i wymagał ode mnie, żebym była na takim poziomie jak ten chłopak. Straszne to było.Nieźle...dziwna klasa.
A to mi dało do myślenia W sumie ja też przecież znam takie osoby... Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam, dziękuję I dziękuję za wszystkie odpowiedzi (choć jak ktoś jeszcze coś napisze, to mi będzie miło ) Niektóre też mi pomogły, ale jak zaczełam o nich pisać, to nie mogłam skończyćKilkoro moich znajomych to matematyczne "nogi", a są to bardzo błyskotliwe i niebywale inteligentne osoby. Tak więc pragnę Cie zapewnić, że inteligencja, to nie umiejętnośc rozwiązywania zadań
-
Annie16
- Użytkownik

- Posty: 23
- Rejestracja: 29 paź 2010, o 20:54
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 1 raz
Matematyczny kompleks
Ja myślę, że nie chodzi tu tylko o zazdrość Klarunia. Masz niską samoocenę, przez co myślisz, że nigdy nie dojdziesz do takiego poziomu co opisywany przez ciebie kolega. Musisz uwierzyć, że potrafisz mu dorównać, a jestem pewna, że potrafisz.
- miki999
- Użytkownik

- Posty: 8358
- Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 36 razy
- Pomógł: 1001 razy
Matematyczny kompleks
Myślę, że problem leży, gdzie indziej. Po prostu należy się pogodzić z tym, że zawsze będzie ktoś lepszy od Ciebie. Nawet jeśli całe życie spędzisz w książkach. Czy to źle? Według mnie to wspaniałe i motywujące.Ja myślę, że nie chodzi tu tylko o zazdrość Klarunia. Masz niską samoocenę, przez co myślisz, że nigdy nie dojdziesz do takiego poziomu co opisywany przez ciebie kolega. Musisz uwierzyć, że potrafisz mu dorównać, a jestem pewna, że potrafisz.
-
Annie16
- Użytkownik

- Posty: 23
- Rejestracja: 29 paź 2010, o 20:54
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 1 raz
Matematyczny kompleks
Wspaniałe i motywujące? To, że zawsze będziesz gorszy od kogoś w dziedzinie, w której chciałabyś/chciałbyś być najlepszym? Nie miki, sorry, ale to nie jest motywujące. Motywujące jest to, że dążysz do doskonałości w tym, co kochasz.-- 18 lip 2011, o 12:24 --W ogóle chyba zastanawianie się nad tym, co inny człowiek robi, a czego nam brak prowadzi do zwątpienia w nasze możliwości.
-
kamil13151
- Użytkownik

- Posty: 5009
- Rejestracja: 28 wrz 2009, o 16:53
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 459 razy
- Pomógł: 912 razy
Matematyczny kompleks
Bardzo dobra rada, ale bez pracy tego nie dokonasz. Musisz sobie postawić jakiś cel, pracować w domu, jeżeli oczywiście kochasz matematykę, a nie na przymus ślęczeć nad zadaniami. Ja postanowiłem sobie zdanie rozszerzonej matematyki na poziomie 80+%, czy mi się powiedzie, nie wiem, ale wiem, że moje umiejętności drastycznie wzrosły jak zacząłem nad sobą pracować. Jeszcze pół roku temu nie miałem pojęcia jak zrobić pewne zadania, a teraz się śmieję jakie to proste i jak ja tego nie mogłem zrobić, dziwne, co nie?Musisz uwierzyć, że potrafisz mu dorównać, a jestem pewna, że potrafisz.
Ja zazdroszczę Tobie talentu artystycznego, też chciałbym ładnie malować, ale nawet jakbym chciał to i tak bazgrzę, a więc każdy komuś czegoś zazdrości. Zobacz, że i Ty masz talent do matematyki i To od Ciebie zależy jak go rozwiniesz, Twój kolega zapewne bardzo wcześnie zaczął to robić i dlatego tak się rozwinął. Jak to mówią bez pracy nie ma kołaczy. Też chciałbym od razu wszystko umieć, ale do tego potrzeba czasu, bo by wszyscy byli mistrzami świata.
- Althorion
- Użytkownik

- Posty: 4293
- Rejestracja: 5 kwie 2009, o 18:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 662 razy
Matematyczny kompleks
Mnie tam motywuje. Jakbym to ja był lepszy, to by mi się starać nie chciało.To, że zawsze będziesz gorszy od kogoś w dziedzinie, w której chciałabyś/chciałbyś być najlepszym? Nie miki, sorry, ale to nie jest motywujące.
- miki999
- Użytkownik

- Posty: 8358
- Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 36 razy
- Pomógł: 1001 razy
Matematyczny kompleks
A to, że ktoś jest lepszy od Ciebie, sprawia, że nie dążysz do doskonałości?Wspaniałe i motywujące? To, że zawsze będziesz gorszy od kogoś w dziedzinie, w której chciałabyś/chciałbyś być najlepszym? Nie miki, sorry, ale to nie jest motywujące. Motywujące jest to, że dążysz do doskonałości w tym, co kochasz.
Nie zgodzę się z opinią wielu ludzi, którzy napisali:
Spotkasz w swoim życiu jeszcze wielu ludzi, którym nigdy nie dorównasz. Ponadto mam wrażenie, że dla Ciebie nie tyle ważne jest, aby być najlepszą, ale żeby posiadać etykietkę najlepszej. Chciałabyś, aby to Tobie ludzie bili brawo i Ciebie podziwiali. To się nazywa próżność.Musisz uwierzyć, że potrafisz mu dorównać, a jestem pewna, że potrafisz.
Osobiście zawsze lubię patrzeć jak ludzie mądrzejsi zmagają się z jakimś problemem. Jak w różny i niestandardowy sposób próbują dojść do rozwiązania i jak to, co ja zrobiłem na 8 kartkach A4, oni robią na 2 stronach. Tak, to jest inspirujące.