Szybko - to znaczy? (bo to pojęcie względne) Wtedy trzeba zaliczać przedmioty ,których się nie miało na informatyce więc to jest kłopotliwe, jak się przenosi po semestrze? Czy można na informatyce brać sobie dodatkowe przedmioty z matmy jako ubezpiczenie ( choć nie tylko) na wypadek późniejszego przenoszenia się na matematykę?Gromo pisze:Zawsze jesli nie bedziesz dawac sobie rady mozna przeniesc sie na matematyke w trakcie trwania semestru (byle odpowiednio szybko).
UW vs PW
-
Dulce
- Użytkownik

- Posty: 150
- Rejestracja: 5 cze 2011, o 10:44
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Polska niestety
UW vs PW
- smigol
- Użytkownik

- Posty: 3411
- Rejestracja: 20 paź 2007, o 23:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 89 razy
- Pomógł: 353 razy
UW vs PW
Dulce, jeszcze nie wiesz czy się dostaniesz na studia, nawet wyników matur nie masz, a masz w głowie tyle problemów związanych z tymi studiami, że moja siostra przez dwa lata studiowania tyle nie miała. Masz wakacje, ciesz się nimi
-
pawels
- Użytkownik

- Posty: 302
- Rejestracja: 5 wrz 2009, o 20:15
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 33 razy
UW vs PW
Wydaje mi się, że jeżeli postanowisz przenieść się jeszcze przed pierwszym kolokwium, to nie powinno być problemów, ale pewności nie mam.Dulce pisze: Szybko - to znaczy?
Co do przedmiotów nie robionych na informatyce (np. ich matematycznych odpowiednikach) to zawsze możesz próbować się na nie zarejestrować, np w rejestracji dodatkowej, albo po prostu dogadując się z wykładowcą, a następnie w przypadku zmiany kierunku, która formalnie następuje później, zaliczone wcześniej przedmioty podpiąć sobie w dogodnym dla Ciebie momencie.
-
Dulce
- Użytkownik

- Posty: 150
- Rejestracja: 5 cze 2011, o 10:44
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Polska niestety
UW vs PW
smigol pisze:Dulce, jeszcze nie wiesz czy się dostaniesz na studia, nawet wyników matur nie masz, a masz w głowie tyle problemów związanych z tymi studiami, że moja siostra przez dwa lata studiowania tyle nie miała. Masz wakacje, ciesz się nimi
wakacje wakacjami ,a tu już za trzy-cztery tygodnie trzeba będzie papiery składać
-
Gromo
- Użytkownik

- Posty: 74
- Rejestracja: 20 kwie 2010, o 18:52
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: P-ków Tryb.
- Pomógł: 8 razy
UW vs PW
Szybko to znaczy mniej wiecej w przeciagu pierwszego miesiaca. Tak zeby nie miec zaleglosci na tej matematyce. Mozna tez po semestrze, ale trzeba zaliczyc wszystkie przedmioty, na ktore sie jest zapisanym. A co do przedmiotow i ich odpowiednikow na informatyce, to odsylam do informatora, tam jest gdzies rozpisane jakie przedmioty sa rownowazne na obu kierunkach z punktu widzenia kazdego kierunku.
UW vs PW
Dostałam się na informatykę na MiNI PW i na MIM UW i teraz zupełnie nie wiem co wybrać...
Przeczytałam w internecie już chyba wszystko na ten temat i generalnie większość ludzi twierdzi, że najwyższy poziom jest na MIM UW i okej, jestem bardzo ambitna, ale nie wiem czy dam radę, gdyż nie miałam jeszcze styczności z analizą matematyczną, a z programowania jak na razie to tylko Pascal.
Jestem pracowita i mam naprawdę duże ambicje. Matmę lubię od zawsze i nigdy nie miałam z nią problemu, jednak nie wiem czy tak dobrze pójdzie mi z analizą...
Czy myślicie, że jest jakikolwiek sens, żeby iść na UW?
Ewentualnie (pytałam już w innym temacie, ale nie dostałam wyczerpującej odpowiedzi), czy można się przenieść najwyżej później na MiNI, nie tracąc roku?
Przeczytałam w internecie już chyba wszystko na ten temat i generalnie większość ludzi twierdzi, że najwyższy poziom jest na MIM UW i okej, jestem bardzo ambitna, ale nie wiem czy dam radę, gdyż nie miałam jeszcze styczności z analizą matematyczną, a z programowania jak na razie to tylko Pascal.
Jestem pracowita i mam naprawdę duże ambicje. Matmę lubię od zawsze i nigdy nie miałam z nią problemu, jednak nie wiem czy tak dobrze pójdzie mi z analizą...
Czy myślicie, że jest jakikolwiek sens, żeby iść na UW?
Ewentualnie (pytałam już w innym temacie, ale nie dostałam wyczerpującej odpowiedzi), czy można się przenieść najwyżej później na MiNI, nie tracąc roku?
UW vs PW
Hej. Po pierwsze radziłbym Tobie zastanowić się najpierw, czy chcesz iść na programowanie. To nie tylko klepanie linijek kodu - to także myślenie, poznawanie frameworków, praca na dość wysokim poziomie abstrakcji (często nie tej matematycznej). Informatyka na studiach dużo ci nie da - jeśli uważasz, że nauczysz się na studiach programowania, to jesteś w dużym błędzie. One dadzą ci podstawy do nauki, reszty musisz uczyć się sama, siedząc w domu, czytając albo książki tematyczne (najczęściej po angielsku), albo 1000-2000 stronicowe dokumentacje danego języka wraz z tutorialami od osób bardziej doświadczonych. Ambicja, ambicją, ale jeśli uważasz, że już na studiach chcesz nauczyć się konkretnego języka, to idź na UW, poznasz dużo teorii.mrotka pisze:Dostałam się na informatykę na MiNI PW i na MIM UW i teraz zupełnie nie wiem co wybrać...
Przeczytałam w internecie już chyba wszystko na ten temat i generalnie większość ludzi twierdzi, że najwyższy poziom jest na MIM UW i okej, jestem bardzo ambitna, ale nie wiem czy dam radę, gdyż nie miałam jeszcze styczności z analizą matematyczną, a z programowania jak na razie to tylko Pascal.
Jestem pracowita i mam naprawdę duże ambicje. Matmę lubię od zawsze i nigdy nie miałam z nią problemu, jednak nie wiem czy tak dobrze pójdzie mi z analizą...
Czy myślicie, że jest jakikolwiek sens, żeby iść na UW?
Ewentualnie (pytałam już w innym temacie, ale nie dostałam wyczerpującej odpowiedzi), czy można się przenieść najwyżej później na MiNI, nie tracąc roku?
No, a jeśli idziesz na informatykę tylko dlatego, że jest najwyższy próg (mam nadzieję, że nie), to możesz (z dużym prawdopodobieństwem) stracić kilka lat nauki i nadal mało wyniesiesz.
UW vs PW
Zdaję sobie sprawę, że do większości rzeczy trzeba dojść samemu i dużo pracować w domu i jestem na to przygotowana. Tym bardziej, skoro programowanie to nie tylko klepanie linijek kodu, jestem tym zainteresowana Wolę mieć lepiej rozwinięty umysł, niż tylko ciągle opierać się na pewnych schematach.
Oczywiście, że nie idę na informatykę, bo jest największy próg! Idę tam, bo od zawsze wiedziałam, że chcę robić coś związanego z matematyką, a do tego już od podstawówki ciekawiło mnie tworzenie stron internetowych itp. Wiadomo, że to trochę dziecinne i niewiele ma to do tego, co robi się na studiach na informatyce, ale po prostu czuję, że to jest to, czym chcę zajmować się w przyszłości i jestem w stanie włożyć w to naprawdę dużo pracy.
Mimo wszystko, jednak, mam lekkie obawy, że poziom na UW będzie dla mnie zbyt wysoki, że będę dawać z siebie wszystko, a mimo to nie dam rady. Wiadomo, że przede wszystkim ciężka praca, ale może jednak lepiej wybrać PW? Wiem, że tam też nie jest łatwo, ale słyszałam opinię, że raczej stamtąd tylu ludzi nie wylatuje.
Oczywiście, że nie idę na informatykę, bo jest największy próg! Idę tam, bo od zawsze wiedziałam, że chcę robić coś związanego z matematyką, a do tego już od podstawówki ciekawiło mnie tworzenie stron internetowych itp. Wiadomo, że to trochę dziecinne i niewiele ma to do tego, co robi się na studiach na informatyce, ale po prostu czuję, że to jest to, czym chcę zajmować się w przyszłości i jestem w stanie włożyć w to naprawdę dużo pracy.
Mimo wszystko, jednak, mam lekkie obawy, że poziom na UW będzie dla mnie zbyt wysoki, że będę dawać z siebie wszystko, a mimo to nie dam rady. Wiadomo, że przede wszystkim ciężka praca, ale może jednak lepiej wybrać PW? Wiem, że tam też nie jest łatwo, ale słyszałam opinię, że raczej stamtąd tylu ludzi nie wylatuje.
UW vs PW
A robiłaś kiedykolwiek coś w tym kierunku poza informatyką w szkole? Musisz mieć smykałkę do tego, bo inaczej zeżrą cię nudy.mrotka pisze:Oczywiście, że nie idę na informatykę, bo jest największy próg! Idę tam, bo od zawsze wiedziałam, że chcę robić coś związanego z matematyką, a do tego już od podstawówki ciekawiło mnie tworzenie stron internetowych itp. Wiadomo, że to trochę dziecinne i niewiele ma to do tego, co robi się na studiach na informatyce, ale po prostu czuję, że to jest to, czym chcę zajmować się w przyszłości i jestem w stanie włożyć w to naprawdę dużo pracy.
Idź tam, gdzie chcesz iść, a nie gdzie jest łatwiej.mrotka pisze:Mimo wszystko, jednak, mam lekkie obawy, że poziom na UW będzie dla mnie zbyt wysoki, że będę dawać z siebie wszystko, a mimo to nie dam rady. Wiadomo, że przede wszystkim ciężka praca, ale może jednak lepiej wybrać PW? Wiem, że tam też nie jest łatwo, ale słyszałam opinię, że raczej stamtąd tylu ludzi nie wylatuje.
Wybacz, że tak trochę zgryźliwie. Nie ma to na celu zdenerwowania ciebie, raczej pomocy podjęcia właściwej decyzji.
UW vs PW
Większość rzeczy (co prawda nie jest tego dużo, no ale zawsze coś) robiłam poza szkołą, bo u mnie w szkole raczej informatyka to była trochę kpina Jak już mówiłam, czuję, że to właśnie chcę robić, więc mam nadzieję, że się nie zawiodę na swoich przeczuciach.
Masz rację, wybieram chyba jednak UW i mam nadzieję, że nie będę żałować
Masz rację, wybieram chyba jednak UW i mam nadzieję, że nie będę żałować
-
RSM
- Użytkownik

- Posty: 195
- Rejestracja: 1 lip 2011, o 21:41
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Internet
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 13 razy
UW vs PW
Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia:
Do Warszawy pojechałem z kolegą, który chciał iść i dostał się na PW na budownictwo. W poniedziałek (wyniki rekrutacji na UW) kompletowałem dokumenty (o zgrozy ile ich było potrzebnych, a na oddtaek urzędy, które musiałem odwiedzić są porozrzucane po całym mieście) i po prostu zapomniałem skserować dowodu. Ok, stwierdziłem, że w sekretariacie na wydziale matematyki mi to skserują. Niestety, Bardzo 'miła' pani stwierdziła, że ksera nie posiadają... Dodatkowo za żadne skarby świata nie chciała przyjąć dokumentów w teczce na gumkę. Musiała być wiązana (sic!). Ręce mi opadły. Zaczęliśmy szukać punktu ksero/sklepu papierniczego. Różni ludzie kierowali nas w różne miejsca. Po godzinach poszukiwań stwierdziliśmy, że pojedziemy na PW, żeby chociaż kolega zdążył złożyć tego dnia (12.07) dokumenty. I co moje piękne oczy zobaczyły... Wchodzimy do gmachu głównego, od razu w kiosku kupiłem sobie odpowiednią teczkę, której nie mogłem znaleźć w promieniu kilometra od wydziału MIMUW. Dalej. Na dużej hali poustawione boksy, w każdym boksie składało się papiery na odpowiedni wydział, w innym boksie punkt ksero. Raj na ziemi. Całe składanie papierów zajęło 5 minut (razem ze staniem w kolejce). Panie rekrutujące kolegę miały dla niego teczkę, podania etc..
Po wyjściu z gmachu PW skserowałem sobie w pobliskiej księgarni dowód (skserowałem sobie również na PW podając się za przyszłego studenta, niestety mój plan nie wypalił, przybili pieczątkę PW
). Jak już wróciliśmy na ul. Banacha obsługiwała mnie inna pani. Ta już była bardzo wyrozumiała, wszystko mi powiedziała etc. etc..
Podsumowując. PW bije na głowę UW pod względem organizacji (przynajmniej podczas rekrutacji). Mam nadzieję, że to tylko pierwsze i ostatnie złe doświadczenia z panią sekretarką (te panie sekretarki z kawałów to przy niej pikuś).
Do Warszawy pojechałem z kolegą, który chciał iść i dostał się na PW na budownictwo. W poniedziałek (wyniki rekrutacji na UW) kompletowałem dokumenty (o zgrozy ile ich było potrzebnych, a na oddtaek urzędy, które musiałem odwiedzić są porozrzucane po całym mieście) i po prostu zapomniałem skserować dowodu. Ok, stwierdziłem, że w sekretariacie na wydziale matematyki mi to skserują. Niestety, Bardzo 'miła' pani stwierdziła, że ksera nie posiadają... Dodatkowo za żadne skarby świata nie chciała przyjąć dokumentów w teczce na gumkę. Musiała być wiązana (sic!). Ręce mi opadły. Zaczęliśmy szukać punktu ksero/sklepu papierniczego. Różni ludzie kierowali nas w różne miejsca. Po godzinach poszukiwań stwierdziliśmy, że pojedziemy na PW, żeby chociaż kolega zdążył złożyć tego dnia (12.07) dokumenty. I co moje piękne oczy zobaczyły... Wchodzimy do gmachu głównego, od razu w kiosku kupiłem sobie odpowiednią teczkę, której nie mogłem znaleźć w promieniu kilometra od wydziału MIMUW. Dalej. Na dużej hali poustawione boksy, w każdym boksie składało się papiery na odpowiedni wydział, w innym boksie punkt ksero. Raj na ziemi. Całe składanie papierów zajęło 5 minut (razem ze staniem w kolejce). Panie rekrutujące kolegę miały dla niego teczkę, podania etc..
Po wyjściu z gmachu PW skserowałem sobie w pobliskiej księgarni dowód (skserowałem sobie również na PW podając się za przyszłego studenta, niestety mój plan nie wypalił, przybili pieczątkę PW
Podsumowując. PW bije na głowę UW pod względem organizacji (przynajmniej podczas rekrutacji). Mam nadzieję, że to tylko pierwsze i ostatnie złe doświadczenia z panią sekretarką (te panie sekretarki z kawałów to przy niej pikuś).
UW vs PW
Zapewne byłeś nie w sekretariacie, a w dziekanacie. Przyzwyczaj się, (prawie) wszędzie jest ta opryskliwość.RSM pisze:Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia:
Do Warszawy pojechałem z kolegą, który chciał iść i dostał się na PW na budownictwo. W poniedziałek (wyniki rekrutacji na UW) kompletowałem dokumenty (o zgrozy ile ich było potrzebnych, a na oddtaek urzędy, które musiałem odwiedzić są porozrzucane po całym mieście) i po prostu zapomniałem skserować dowodu. Ok, stwierdziłem, że w sekretariacie na wydziale matematyki mi to skserują. Niestety, Bardzo 'miła' pani stwierdziła, że ksera nie posiadają... Dodatkowo za żadne skarby świata nie chciała przyjąć dokumentów w teczce na gumkę. Musiała być wiązana (sic!). Ręce mi opadły. Zaczęliśmy szukać punktu ksero/sklepu papierniczego. Różni ludzie kierowali nas w różne miejsca. Po godzinach poszukiwań stwierdziliśmy, że pojedziemy na PW, żeby chociaż kolega zdążył złożyć tego dnia (12.07) dokumenty. I co moje piękne oczy zobaczyły... Wchodzimy do gmachu głównego, od razu w kiosku kupiłem sobie odpowiednią teczkę, której nie mogłem znaleźć w promieniu kilometra od wydziału MIMUW. Dalej. Na dużej hali poustawione boksy, w każdym boksie składało się papiery na odpowiedni wydział, w innym boksie punkt ksero. Raj na ziemi. Całe składanie papierów zajęło 5 minut (razem ze staniem w kolejce). Panie rekrutujące kolegę miały dla niego teczkę, podania etc..
Po wyjściu z gmachu PW skserowałem sobie w pobliskiej księgarni dowód (skserowałem sobie również na PW podając się za przyszłego studenta, niestety mój plan nie wypalił, przybili pieczątkę PW). Jak już wróciliśmy na ul. Banacha obsługiwała mnie inna pani. Ta już była bardzo wyrozumiała, wszystko mi powiedziała etc. etc..
Podsumowując. PW bije na głowę UW pod względem organizacji (przynajmniej podczas rekrutacji). Mam nadzieję, że to tylko pierwsze i ostatnie złe doświadczenia z panią sekretarką (te panie sekretarki z kawałów to przy niej pikuś).
-
adambak
- Użytkownik

- Posty: 1270
- Rejestracja: 8 sty 2011, o 18:18
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 295 razy
- Pomógł: 115 razy
UW vs PW
no ale jakby nie było, nie to jest najważniejsze na uczelni.. ważny jest poziom nauczania, a takim UW może się pochwalić.. oczywiście przekonamy się za kilka miesięcy
- argv
- Użytkownik

- Posty: 546
- Rejestracja: 27 maja 2009, o 01:27
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 51 razy
- Pomógł: 66 razy
UW vs PW
Blondyna tak wam dała w kość ? Faktem jest, że jeśli chodzi o dziekanat p. Pająk z MiNI PW jest przykładem jak można być bardzo miłym, pomocnym i życzliwym człowiekiem, szkoda że nie wszędzie zatrudnia się takich ludzi ... Ale z drugiej strony dzięki usosowi do dziekanatu mimuw trzeba zawitać tylko 2 razy do roku a i przy odpowiednim podejsciu, paniom zdarza się nawet być miłym (!).
-
Dulce
- Użytkownik

- Posty: 150
- Rejestracja: 5 cze 2011, o 10:44
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Polska niestety
UW vs PW
RSM pisze:Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia:
Do Warszawy pojechałem z kolegą, który chciał iść i dostał się na PW na budownictwo. W poniedziałek (wyniki rekrutacji na UW) kompletowałem dokumenty (o zgrozy ile ich było potrzebnych, a na oddtaek urzędy, które musiałem odwiedzić są porozrzucane po całym mieście) i po prostu zapomniałem skserować dowodu. Ok, stwierdziłem, że w sekretariacie na wydziale matematyki mi to skserują. Niestety, Bardzo 'miła' pani stwierdziła, że ksera nie posiadają... Dodatkowo za żadne skarby świata nie chciała przyjąć dokumentów w teczce na gumkę. Musiała być wiązana (sic!). Ręce mi opadły. Zaczęliśmy szukać punktu ksero/sklepu papierniczego. Różni ludzie kierowali nas w różne miejsca. Po godzinach poszukiwań stwierdziliśmy, że pojedziemy na PW, żeby chociaż kolega zdążył złożyć tego dnia (12.07) dokumenty. I co moje piękne oczy zobaczyły... Wchodzimy do gmachu głównego, od razu w kiosku kupiłem sobie odpowiednią teczkę, której nie mogłem znaleźć w promieniu kilometra od wydziału MIMUW. Dalej. Na dużej hali poustawione boksy, w każdym boksie składało się papiery na odpowiedni wydział, w innym boksie punkt ksero. Raj na ziemi. Całe składanie papierów zajęło 5 minut (razem ze staniem w kolejce). Panie rekrutujące kolegę miały dla niego teczkę, podania etc..
Po wyjściu z gmachu PW skserowałem sobie w pobliskiej księgarni dowód (skserowałem sobie również na PW podając się za przyszłego studenta, niestety mój plan nie wypalił, przybili pieczątkę PW). Jak już wróciliśmy na ul. Banacha obsługiwała mnie inna pani. Ta już była bardzo wyrozumiała, wszystko mi powiedziała etc. etc..
Podsumowując. PW bije na głowę UW pod względem organizacji (przynajmniej podczas rekrutacji). Mam nadzieję, że to tylko pierwsze i ostatnie złe doświadczenia z panią sekretarką (te panie sekretarki z kawałów to przy niej pikuś).
RSM - miałeś pecha ,bo ja też miałam teczkę na gumkę ,ale babka w sekretariacie (owszem miła nie była) dała mi teczkę wiązaną...także nie musiałam nigdzie latać...

