Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Aaa widzisz. Ale starzenie to też jakiś ruch tak - no chociażby włosów, które rosną w dosłownym tego słowa znaczeniu - sięgając absurdu. Ja wiem i rozumiem o co Ci chodzi. Pisząc natomiast o braku ruchu rozumiem totalną pustkę. Czy czas ma jakąś gęstość ? Czy może jest go mniej lub więcej we wszechświecie ? Czy jeśli weźmiemy i zamkniemy w pudełku np. wycinek kosmosu (próżnię czyli NIC) i go odizolujemy to jak z pozycji tego pudełka zdefiniować czas ? Chyba nie ma takiej możliwości - i o to mi chodzi. Czasu nie ma jeśli nie ma ruchu - jeśli nie możesz napisać że coś było wcześniej i coś było później albo że coś się zmieniło względem czegoś innego.
Idę po piwo. Nie ma bata. Lubię takie pisanio-myślenie. ;]
Idę po piwo. Nie ma bata. Lubię takie pisanio-myślenie. ;]
-
Aram
- Użytkownik

- Posty: 292
- Rejestracja: 19 lut 2005, o 13:57
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Sochaczew
- Podziękował: 7 razy
- Pomógł: 9 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
peemovsky : widze ze idziesz tokiem myslenia ktorym ja kiedys szlem, ze czas to ruch, a ruch to czas, jedno nie istnieje bez drugiego.
Kiedys, jakies 4 lata temu myslalem wlasnie o problemie czasu. Z mojego myslenia powstal pewien pomysl ktory zreszta spisalem na komputerze. Sadze ze jest to dobry moment do poddania go pod pierwsza krytyke.
Nierozwiązywalność natury czasu.
Stwierdzenie o nature czasu jest nie rozwiązywalne z punktu doświadczalnego.
Rozpatrujac kazdy uklad we wszechswiecie za pomoca aparatu poznawczego
jakim jest doswiadczenie umawiamy sie ze "czas" jest czescia doswiadczenia.
Bo musi byc. Nie istnieje przeciez aparat poznawczy ktory bada bez "czasu".
Jesli istnialby takowy to znaczy ze: nie badal by nic bo nie mialby dostatecznie
duzo "czasu" na pomiar - w tym wypadku wcale by go nie mial. Wiec : Jesli "czas"
jest czescia doswiadczenia to znaczy ze niemozliwe jest dowodzenie doswiadczalne
czasu, bo na poczatku juz zaklada się o jego nature, o nature jego istnienia.
Wiec wnioskujac z poprzednich rozwazan
stwierdza się ze zaden uklad nie potrafi stwierdzic czy czas istnieje
jako cos odzielnego jako np.: wymiar czy jest tylko sceptycznym wymyslem ludzkiego umyslu
czy czyms innym.
Krotko mowiac jesli fizyka chce badac musi podpierac swoje hipotezy doświadczalnie.
Jesli doświadczenie nie potrafi w zaden sposob udowodnic pewnych zalozen tzn. ze
zadne z tych zalozen nie moze lezec w stosunku z udowodniona teoria. Mozna tylko gdybac
teoretycznie i hipotetycznie tworzac rozne modele fizyczne - co nie moze prowadzic do
zadnych ustalonych i pewnych zasad.
by Aram
czekam na opinie...
Kiedys, jakies 4 lata temu myslalem wlasnie o problemie czasu. Z mojego myslenia powstal pewien pomysl ktory zreszta spisalem na komputerze. Sadze ze jest to dobry moment do poddania go pod pierwsza krytyke.
Nierozwiązywalność natury czasu.
Stwierdzenie o nature czasu jest nie rozwiązywalne z punktu doświadczalnego.
Rozpatrujac kazdy uklad we wszechswiecie za pomoca aparatu poznawczego
jakim jest doswiadczenie umawiamy sie ze "czas" jest czescia doswiadczenia.
Bo musi byc. Nie istnieje przeciez aparat poznawczy ktory bada bez "czasu".
Jesli istnialby takowy to znaczy ze: nie badal by nic bo nie mialby dostatecznie
duzo "czasu" na pomiar - w tym wypadku wcale by go nie mial. Wiec : Jesli "czas"
jest czescia doswiadczenia to znaczy ze niemozliwe jest dowodzenie doswiadczalne
czasu, bo na poczatku juz zaklada się o jego nature, o nature jego istnienia.
Wiec wnioskujac z poprzednich rozwazan
stwierdza się ze zaden uklad nie potrafi stwierdzic czy czas istnieje
jako cos odzielnego jako np.: wymiar czy jest tylko sceptycznym wymyslem ludzkiego umyslu
czy czyms innym.
Krotko mowiac jesli fizyka chce badac musi podpierac swoje hipotezy doświadczalnie.
Jesli doświadczenie nie potrafi w zaden sposob udowodnic pewnych zalozen tzn. ze
zadne z tych zalozen nie moze lezec w stosunku z udowodniona teoria. Mozna tylko gdybac
teoretycznie i hipotetycznie tworzac rozne modele fizyczne - co nie moze prowadzic do
zadnych ustalonych i pewnych zasad.
by Aram
czekam na opinie...
-
Gambit
- Użytkownik

- Posty: 113
- Rejestracja: 8 wrz 2004, o 22:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Łowicz
- Podziękował: 2 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Znalazłem lepszy sposób, żeby zobrazować Wam o co mi chodzi:
Wyobraźcie sobie że we Wszechświecie nie ma nic - planet, gwiazd, w ogóle atomów czy czego kolwiek innego, oprócz trzech sześcianów i linijki. Sześciany i linijka nie składają się z żadnych mniejszych części, żadnych atomów, po prostu są to bryły, nie podzielne na żadne mniejsze części.
Linjka służy nam tylko jako narzędzie do mierzenia, a trzy sześciany służą nam jako obiekty do badań. Nie obchodzi nas czym jest narysowana skala na linijce, bo linijkę tak naprawdę traktujemy tylko jako narzędzie pomocnicze. Jej też nie powinno być w tym naszym Wszechświecie
Linjika musi być do czegoś przyłożona, a w tym naszym wymyślonym Wszechświecie są tylko trzy sześciany, a więc, możemy tylko mierzyć wysokość tych sześcianów i odległość między nimi. Nie da się zmierzyć przestrzeni bo do czego niby przystawisz linijkę? Przestrzeń jest nie zmierzalna. Do czegoś zawsze trzeba tą linijkę przystawić. A jak nie przystawisz linijkę do niczego to przecież nie masz czego mierzyć, bo wystaczy zetrzeć skalę z linijki, i mamy jakąś tam bryłę. Żeby ją zmierzyć potrzebna by nam była druga linijka ze skalą. Cały ten wywód sprowadza się do tego że mierzyć można tylko materię i odległość między nią, a przestrzeń jest nie zmierzalna. Rozumiecie już o co mi chodzi? Ważne jest żeby nie traktować linijki jako obiektu badań, bo to tylko narzędzie.
No dobrze, powiecie, ale przecież można sobie wobrazić, że jakiś tam kawałe przestrzeni ma powiedzmy wymiar 12x30x20cm. To nie przestrzeń ma taki wymiar tylko miałby tam taki wymiar prostopadłościan gdyby tam był. Po prostu wymiar nie dotyczy przestrzeni. Wymiar/miara dotyczy tylko obiektów. To trochę jakby ktoś próbował sobie wyobrazić ile sekund ma odległość
Wyobraźcie sobie że we Wszechświecie nie ma nic - planet, gwiazd, w ogóle atomów czy czego kolwiek innego, oprócz trzech sześcianów i linijki. Sześciany i linijka nie składają się z żadnych mniejszych części, żadnych atomów, po prostu są to bryły, nie podzielne na żadne mniejsze części.
Linjka służy nam tylko jako narzędzie do mierzenia, a trzy sześciany służą nam jako obiekty do badań. Nie obchodzi nas czym jest narysowana skala na linijce, bo linijkę tak naprawdę traktujemy tylko jako narzędzie pomocnicze. Jej też nie powinno być w tym naszym Wszechświecie
Linjika musi być do czegoś przyłożona, a w tym naszym wymyślonym Wszechświecie są tylko trzy sześciany, a więc, możemy tylko mierzyć wysokość tych sześcianów i odległość między nimi. Nie da się zmierzyć przestrzeni bo do czego niby przystawisz linijkę? Przestrzeń jest nie zmierzalna. Do czegoś zawsze trzeba tą linijkę przystawić. A jak nie przystawisz linijkę do niczego to przecież nie masz czego mierzyć, bo wystaczy zetrzeć skalę z linijki, i mamy jakąś tam bryłę. Żeby ją zmierzyć potrzebna by nam była druga linijka ze skalą. Cały ten wywód sprowadza się do tego że mierzyć można tylko materię i odległość między nią, a przestrzeń jest nie zmierzalna. Rozumiecie już o co mi chodzi? Ważne jest żeby nie traktować linijki jako obiektu badań, bo to tylko narzędzie.
No dobrze, powiecie, ale przecież można sobie wobrazić, że jakiś tam kawałe przestrzeni ma powiedzmy wymiar 12x30x20cm. To nie przestrzeń ma taki wymiar tylko miałby tam taki wymiar prostopadłościan gdyby tam był. Po prostu wymiar nie dotyczy przestrzeni. Wymiar/miara dotyczy tylko obiektów. To trochę jakby ktoś próbował sobie wyobrazić ile sekund ma odległość
- PawelJan
- Użytkownik

- Posty: 957
- Rejestracja: 18 sie 2005, o 12:11
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Oleszyce/Kraków
- Pomógł: 209 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Czy Ty wogóle czytałeś mojego posta? Co z Twoimi "postulatami" ruchu?
I wogóle o jakie "nieścisłości w badaniach w makroświecie" Ci chodzi?
Wymiar dotyczy ciała, a nie przestrzeni? W Twoim modelu sam ograniczasz wymiar obiektu największym wymiarem przestrzeni...
Gambit, Ty naprawdę tak myślisz i w to wierzysz?
Jak tak to napisz, a ja rozpocznę wykład z OTW który oświeci Cię w niektórych sprawach. Czekam na odpowiedź
I wogóle o jakie "nieścisłości w badaniach w makroświecie" Ci chodzi?
Wymiar dotyczy ciała, a nie przestrzeni? W Twoim modelu sam ograniczasz wymiar obiektu największym wymiarem przestrzeni...
Gambit, Ty naprawdę tak myślisz i w to wierzysz?
Jak tak to napisz, a ja rozpocznę wykład z OTW który oświeci Cię w niektórych sprawach. Czekam na odpowiedź
- PawelJan
- Użytkownik

- Posty: 957
- Rejestracja: 18 sie 2005, o 12:11
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Oleszyce/Kraków
- Pomógł: 209 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Ale nie ma Wszechświata bez ruchu więc czas istnieje. Proste wg mnie.peemovsky pisze:Zakładając że byliśmy w wszechświecie w którym nie występuje ruch - to nie istniałby także czas
-
Gambit
- Użytkownik

- Posty: 113
- Rejestracja: 8 wrz 2004, o 22:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Łowicz
- Podziękował: 2 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Puźniej napiszę o co mi chodziło bo teraz jestem w szkolePawelJan pisze:Czy Ty wogóle czytałeś mojego posta? Co z Twoimi "postulatami" ruchu?
I wogóle o jakie "nieścisłości w badaniach w makroświecie" Ci chodzi?
Wymiar dotyczy ciała, a nie przestrzeni? W Twoim modelu sam ograniczasz wymiar obiektu największym wymiarem przestrzeni...
Powiem tak: tak myślę, ale to tylko rozkmnianie więc nie ma co mówić o wierzeniu Chętnie posłucham wykładuPawelJan pisze: Gambit, Ty naprawdę tak myślisz i w to wierzysz?
Jak tak to napisz, a ja rozpocznę wykład z OTW który oświeci Cię w niektórych sprawach. Czekam na odpowiedź
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Pawle naprawdę wjeżdżamy rozpędzonym pojadem do banga pt. filozofia, ale nie mogę ciebie nie podpuścić i nie zapytać skąd wiesz o tym że nie ma takiego wszechświata ?
- PawelJan
- Użytkownik

- Posty: 957
- Rejestracja: 18 sie 2005, o 12:11
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Oleszyce/Kraków
- Pomógł: 209 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Do Gambita: poczekam na posta. A i weź nie cytuj całych postów, wystarczyłoby napisać to od siebie co napisałeś
Do peemovskiego: bo przeczy temu mechanika kwantowa. Podpuszczasz...?
Do peemovskiego: bo przeczy temu mechanika kwantowa. Podpuszczasz...?
-
Gambit
- Użytkownik

- Posty: 113
- Rejestracja: 8 wrz 2004, o 22:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Łowicz
- Podziękował: 2 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Przemyślałem sobie to raz jeszcze z tym moim ruchem i doszedłem do wniosku, że nie wziołem pewnych rzeczy pod uwagę
Ale wykład nadal aktualny?
Ale wykład nadal aktualny?
- PawelJan
- Użytkownik

- Posty: 957
- Rejestracja: 18 sie 2005, o 12:11
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Oleszyce/Kraków
- Pomógł: 209 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
Mam nadzieję że wróciłeś już przez to odpowiednie ścieżki
Czemu nie, wykład co prawda miał służyć przekonaniu, ale będzie bardziej edukacyjny
Postaram się coś napisać dzisiaj jeszcze.
[ Dodano: Sro Wrz 07, 2005 12:28 am ]
No cóż... dziś już nie dam rady, bedzie musialo być jutro, mam nadzieję że chętni cierpliwie poczekają
[ Dodano: Czw Wrz 08, 2005 9:10 pm ]
A więc tak. Chciałeś Gambit odrzucić przestrzeń i czas.
Powiedzmy wprost, że tym samym chciałbyś odrzucić grawitację, która jest po prostu skutkiem krzywizny czasoprzestrzeni, żeby już nie powiedzieć nią samą. Jak wtedy opiszesz świat, bez grawitacji?
Twoim argumentem (?) była niemożliwość wyobrażenia sobie czterowymiarowej przestrzeni, w której mamy żyć. Pozwól, że odeślę Cię do mojego postu na innym forum - dokładnie drugi mój post od góry . Dotyczy co prawda rozszerzania Wszechświata, ale i też tego, "w czym jest nasz Wszechświat", w czym się rozszerza co również widziałem u CIebie na początku dyskusji.
Niemożność wyobrażenie 4D...
Niech odpowiem za Thornem:
Wyobraź sobie świat ludzi jak my, ale dwówymiarowych i mogących się poruszać tylko dwuwymiarowo, dajmy na to, "płaszczaków". Żyją oni na swej również dwuwymiarowej powierzchni, poza którą rzecz jasna nie mogą wyglądnąć. Ale ich przestrzeń jest... wygięta. Niech nam przypomina lej z diagramów osadzających przypominających nam czarne dziury. Płaszczaki oczywiście nie wiedzą o tym - nie mogą patrzeć poza drugi wymiar.
Ich wszechświat będzie więc płaszczyzną (płaską ) z "wyciśniętym" dołem, powiedzmy lejem, kraterem.
Płaszczaki mogą badać swój świat - rysując dwie proste niewchodzące do leja i równoległe do siebie nigdy nie zauważą, żeby się przecięły. Tam też suma kątów każdego trójkąta będzie wynosiła 180°, a obwód koła - 2ΠR.
Lecz kiedy narysują dwie proste początkowo równoległe do siebie i wchodzące do krateru, przetną się one na jego dnie - płaszczaki odkryją, że ich świat jest zakrzywiony. Obwód okręgu przy dnie krateru będzie mniejszy od 2piR, a trójkąty będą miały więcej niż 180° sumy miar kątów wewnętrznych.
Teraz płaszczaki już mogą wysuwać hipotezy, że ich przestrzeń osadzona jest w jakiejś większej i wtedy opis ich zjawisk jest w pełni euklidesowy. My sobie ją śmiało wyobrazimy: jest to po prostu 3D. Płaszczaki jednak nigdy nie zobaczą nic z tej 3D - jest ona dla nich jedynie przestrzenią hipotetyczną. Ten trzeci wymiar nie ma oczywiście nic wspólnego z wymiarem czasowym płaszczaków - jego również jednak mogą sobie uważać za trzeci wymiar.
Analogia jest chyba jasna, zastąpmy "płaszczaki" przez ludzie, 2D przez 3D a 3D przez 4D i mamy nas
Udało się bez większej OTW, przepraszam za opóźnienie
Czemu nie, wykład co prawda miał służyć przekonaniu, ale będzie bardziej edukacyjny
Postaram się coś napisać dzisiaj jeszcze.
[ Dodano: Sro Wrz 07, 2005 12:28 am ]
No cóż... dziś już nie dam rady, bedzie musialo być jutro, mam nadzieję że chętni cierpliwie poczekają
[ Dodano: Czw Wrz 08, 2005 9:10 pm ]
A więc tak. Chciałeś Gambit odrzucić przestrzeń i czas.
Powiedzmy wprost, że tym samym chciałbyś odrzucić grawitację, która jest po prostu skutkiem krzywizny czasoprzestrzeni, żeby już nie powiedzieć nią samą. Jak wtedy opiszesz świat, bez grawitacji?
Twoim argumentem (?) była niemożliwość wyobrażenia sobie czterowymiarowej przestrzeni, w której mamy żyć. Pozwól, że odeślę Cię do mojego postu na innym forum - dokładnie drugi mój post od góry . Dotyczy co prawda rozszerzania Wszechświata, ale i też tego, "w czym jest nasz Wszechświat", w czym się rozszerza co również widziałem u CIebie na początku dyskusji.
Niemożność wyobrażenie 4D...
Niech odpowiem za Thornem:
Wyobraź sobie świat ludzi jak my, ale dwówymiarowych i mogących się poruszać tylko dwuwymiarowo, dajmy na to, "płaszczaków". Żyją oni na swej również dwuwymiarowej powierzchni, poza którą rzecz jasna nie mogą wyglądnąć. Ale ich przestrzeń jest... wygięta. Niech nam przypomina lej z diagramów osadzających przypominających nam czarne dziury. Płaszczaki oczywiście nie wiedzą o tym - nie mogą patrzeć poza drugi wymiar.
Ich wszechświat będzie więc płaszczyzną (płaską ) z "wyciśniętym" dołem, powiedzmy lejem, kraterem.
Płaszczaki mogą badać swój świat - rysując dwie proste niewchodzące do leja i równoległe do siebie nigdy nie zauważą, żeby się przecięły. Tam też suma kątów każdego trójkąta będzie wynosiła 180°, a obwód koła - 2ΠR.
Lecz kiedy narysują dwie proste początkowo równoległe do siebie i wchodzące do krateru, przetną się one na jego dnie - płaszczaki odkryją, że ich świat jest zakrzywiony. Obwód okręgu przy dnie krateru będzie mniejszy od 2piR, a trójkąty będą miały więcej niż 180° sumy miar kątów wewnętrznych.
Teraz płaszczaki już mogą wysuwać hipotezy, że ich przestrzeń osadzona jest w jakiejś większej i wtedy opis ich zjawisk jest w pełni euklidesowy. My sobie ją śmiało wyobrazimy: jest to po prostu 3D. Płaszczaki jednak nigdy nie zobaczą nic z tej 3D - jest ona dla nich jedynie przestrzenią hipotetyczną. Ten trzeci wymiar nie ma oczywiście nic wspólnego z wymiarem czasowym płaszczaków - jego również jednak mogą sobie uważać za trzeci wymiar.
Analogia jest chyba jasna, zastąpmy "płaszczaki" przez ludzie, 2D przez 3D a 3D przez 4D i mamy nas
Udało się bez większej OTW, przepraszam za opóźnienie
-
Gambit
- Użytkownik

- Posty: 113
- Rejestracja: 8 wrz 2004, o 22:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Łowicz
- Podziękował: 2 razy
Zdaję mi się że odkryłem budowę Wszechświata... :)
DZIĘKI WIELKIE ZA NAKIEROWANIE NA WŁAŚCIWĄ DROGĘ! TERAZ JUŻ TO ROZUMIEM. NAPRAWDĘ JESTEM BARDZO WDZIĘCZNY. SAM W KOŃCU W ŻYCIU BYM DO TEGO NIE DOSZEDŁ.
Chciałem jeszcze tylko dodać, że to, że ludzie jako gatunek postrzegają tak świat to nie znaczy jeszcze, że on taki jest. Ale ty to pewnie już wiesz...
A co do wiary to rozpoczynam wątek w którym chce wytłumaczyć dlaczego sądzę a wręcz jestem pewien, że boga nie ma. I nawet nie zależy mi, żebyś zabrał udział w dyskusji, ale zapoznaj się z chociaż z moim argumentami. Może znajdziesz coś ciekawego dla siebie? Kto wie
Rozpocznę go w dziale fizyka, ponieważ adresowany jest do fizyków.
Chciałem jeszcze tylko dodać, że to, że ludzie jako gatunek postrzegają tak świat to nie znaczy jeszcze, że on taki jest. Ale ty to pewnie już wiesz...
A co do wiary to rozpoczynam wątek w którym chce wytłumaczyć dlaczego sądzę a wręcz jestem pewien, że boga nie ma. I nawet nie zależy mi, żebyś zabrał udział w dyskusji, ale zapoznaj się z chociaż z moim argumentami. Może znajdziesz coś ciekawego dla siebie? Kto wie
Rozpocznę go w dziale fizyka, ponieważ adresowany jest do fizyków.
