Z czego śmieją się matematycy?
Z czego śmieją się matematycy?
Matematycy śmieją się z siebie...
i co wy na to ?
Odsyłam do strony:
i co wy na to ?
Odsyłam do strony:
Ostatnio zmieniony 31 paź 2006, o 11:14 przez Tomasz B, łącznie zmieniany 1 raz.
- dem
- Użytkownik

- Posty: 518
- Rejestracja: 5 sty 2005, o 21:02
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Rzeszów
- Pomógł: 17 razy
Z czego śmieją się matematycy?
To jest fajne:):
Po czym można poznać matematyka?
RANO - przed śniadaniem całuje jajko, a żonę puka łyżeczką w czoło.
W CIĄGU DNIA - rozwiązuje zadania kredą na karoserii mijanego czarnego mercedesa i dziwi się, że tablica mu odjeżdża.*
WIECZOREM - wyrzuca za drzwi zegarek i nakręca kota.**
Po czym można poznać matematyka?
RANO - przed śniadaniem całuje jajko, a żonę puka łyżeczką w czoło.
W CIĄGU DNIA - rozwiązuje zadania kredą na karoserii mijanego czarnego mercedesa i dziwi się, że tablica mu odjeżdża.*
WIECZOREM - wyrzuca za drzwi zegarek i nakręca kota.**
-
droopy
- Użytkownik

- Posty: 308
- Rejestracja: 21 sty 2005, o 13:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław / Suchedniów
- Pomógł: 2 razy
Z czego śmieją się matematycy?
Czystość, porządek i blask nie dają się pogodzić z przybytkiem nauki. Na propozycję, aby w czasie ferii oczyszczono szklany dach krużganku w jednym z college'ów, gdyż jest tak brudny, że nie przepuszcza światła, jeden z profesorów odrzekł:
- Myć? Po co? Czy my jesteśmy fotochemikami, żeby nam światło było potrzebne?

- Myć? Po co? Czy my jesteśmy fotochemikami, żeby nam światło było potrzebne?
-
arigo
- Użytkownik

- Posty: 813
- Rejestracja: 23 paź 2004, o 10:17
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Lublin
- Pomógł: 28 razy
Z czego śmieją się matematycy?
skoro juz taki temat powstal to podaje linka do mojej dawnej kolekcji kawalow zwiazanych szeroko z matematyka - kilka jest wybornych ^_^
- dem
- Użytkownik

- Posty: 518
- Rejestracja: 5 sty 2005, o 21:02
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Rzeszów
- Pomógł: 17 razy
Z czego śmieją się matematycy?
Ehhhhh.... te dwa mnie rozbiły:)
Fizyk i matematyk zostali poddani sprawdzianowi umiejętności wykonywania prostych czynności. Pierwszy odpowiadał fizyk : - Proszę sobie wyobrazić - mówi egzaminator - że trzeba zagotować trochę wody na herbatę. co należy zrobić, jeśli mamy do dyspozycji wyposażenie kuchenne ? Fizyk wzioł z szafki czajnik, napełnił go wodą z kranu, postawił na kuchence gazowej i uruchomił palnik. - Bardzo dobrze - pochwalił egzaminator - Teraz pan - zwrócił się do matematyka, który bacznie przypatrywał się poczynaniom swego kolegi. Matematyk podszedł do kuchenki, zdjšł czajnik, wylał z niego wodę do zlewu, a następnie odstawił go na miejsce w szafce i usiadł zadowolony, że sprowadził problem do zagadnienia, które zostało już rozwišzane.
Grupy inżynierów i informatyków jechały pocišgiem na konferencję. Każdy z inżynierów miał swój bilet, a grupa informatyków miała tylko jeden bilet na wszystkich. Inżynierowie śmiali się i żartowali z informatyków, nagle jeden z informatyków mówi:
- Idzie konduktor! - i wszyscy poszli do toalety.
Inżynierowie byli zaintrygowani.
Konduktor wszedł i mówi:
- Bilety poproszę - i skasował bilety wszystkim inżynierom.
Potem poszedł do toalety, zapukał w drzwi i mówi:
- Bilet proszę - wtedy informatycy przesunęli bilet pod drzwiami.
Konduktor skasował bilet i poszedł, a informatycy wyszli z toalety kilka chwil później. Inżynierowie czuli się naprawdę głupio.
W drodze powrotnej z konferencji inżynierowie kupili sobie jeden bilet. Zaczęli się naśmiewać z informatyków, którzy nie mieli ani jednego biletu na całš grupę.
Nagle jeden z inżynierów mówi:
- Konduktor idzie! Wszyscy informatycy poszli do toalety, a inżynierowie do drugiej.
Zanim pojawił się konduktor jeden z informatyków wyszedł, podszedł do drzwi od drugiej toalety, zapukał i powiedział:
- Bilet poproszę...
Fizyk i matematyk zostali poddani sprawdzianowi umiejętności wykonywania prostych czynności. Pierwszy odpowiadał fizyk : - Proszę sobie wyobrazić - mówi egzaminator - że trzeba zagotować trochę wody na herbatę. co należy zrobić, jeśli mamy do dyspozycji wyposażenie kuchenne ? Fizyk wzioł z szafki czajnik, napełnił go wodą z kranu, postawił na kuchence gazowej i uruchomił palnik. - Bardzo dobrze - pochwalił egzaminator - Teraz pan - zwrócił się do matematyka, który bacznie przypatrywał się poczynaniom swego kolegi. Matematyk podszedł do kuchenki, zdjšł czajnik, wylał z niego wodę do zlewu, a następnie odstawił go na miejsce w szafce i usiadł zadowolony, że sprowadził problem do zagadnienia, które zostało już rozwišzane.
Grupy inżynierów i informatyków jechały pocišgiem na konferencję. Każdy z inżynierów miał swój bilet, a grupa informatyków miała tylko jeden bilet na wszystkich. Inżynierowie śmiali się i żartowali z informatyków, nagle jeden z informatyków mówi:
- Idzie konduktor! - i wszyscy poszli do toalety.
Inżynierowie byli zaintrygowani.
Konduktor wszedł i mówi:
- Bilety poproszę - i skasował bilety wszystkim inżynierom.
Potem poszedł do toalety, zapukał w drzwi i mówi:
- Bilet proszę - wtedy informatycy przesunęli bilet pod drzwiami.
Konduktor skasował bilet i poszedł, a informatycy wyszli z toalety kilka chwil później. Inżynierowie czuli się naprawdę głupio.
W drodze powrotnej z konferencji inżynierowie kupili sobie jeden bilet. Zaczęli się naśmiewać z informatyków, którzy nie mieli ani jednego biletu na całš grupę.
Nagle jeden z inżynierów mówi:
- Konduktor idzie! Wszyscy informatycy poszli do toalety, a inżynierowie do drugiej.
Zanim pojawił się konduktor jeden z informatyków wyszedł, podszedł do drzwi od drugiej toalety, zapukał i powiedział:
- Bilet poproszę...
- Arek
- Użytkownik

- Posty: 1565
- Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koszalin
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 13 razy
Z czego śmieją się matematycy?
Zgadzam sieskoro juz taki temat powstal to podaje linka do mojej dawnej kolekcji kawalow zwiazanych szeroko z matematyka - kilka jest wybornych ^_^
To chyba dobry powód, by jednak podać je tutaj: zawsze uważałem za uciążliwe czytanie plików w notatniku [ ]
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fizyk i matematyk zostali poddani sprawdzianowi umiejętności wykonywania prostych czynności. Pierwszy odpowiadał fizyk :
- Proszę sobie wyobrazić - mówi egzaminator - że trzeba zagotować trochę wody na herbatę. co należy zrobić, jeśli mamy do dyspozycji wyposażenie kuchenne ?
Fizyk wziął z szafki czajnik, napełnił go wodą z kranu, postawił na kuchence gazowej i uruchomił palnik.
- Bardzo dobrze - pochwalił egzaminator - Teraz pan - zwrócił się do matematyka, który bacznie przypatrywał się poczynaniom swego kolegi.
Matematyk podszedł do kuchenki, zdjął czajnik, wylał z niego wodę do zlewu, a następnie odstawił go na miejsce w szafce i usiadł zadowolony, że sprowadził problem do zagadnienia, które zostało już rozwiązane.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Matematyk i chemik spędzali noc w sąsiednich pokojach hotelowych. Wśrodku nocy rozległ się nagle alarm przeciwpożarowy. Chemik pierwszy wyskoczył z łóżka, włożył buty i wyjrzał na korytarz. Kiedy zobaczył kłęby dymu poszukał strzałek wskazujących wyjście awaryjne, dotarł do schodów pożarowych i zaczął po nich zbiegać. Matematyk wyjrzał na korytarz chwilę później i zobaczywszy, że jego kolega biegnie do wyjścia awaryjnego, podążył za nim. Kiedy jednak przekonał się, że zbiega on po schodach, wrócił do sw ojego pokoju i położył się do łóżka - spokojny, że istnieje rozwiązanie problemu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewnego dnia inżynier, fizyk i matematyk otrzymali zadanie do wykonania. Zadanie polegało na tym, aby stojąc na ziemi z dostępnej ilości siatki ogrodzić jak największy teren. 1. Inżynier, stworzył idealny kwadrat i odszedł z dumą. 2. Fizyk, zakreślił idealne koło i pewny wygranej również odmaszerował. 3. Matematyk. Ten zrobił coś dziwnego. Poustawiał siatkę byle jak, tak aby grodziła "w miarę" mały teren. Następnie wskoczył do środka i zadeklarował, że jest na zewnątrz...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Polska - kraj rolniczy, dynamicznie rozwija się hodowla krów. Pewien farmer, że jako kiedyś studiował nauki ścisłe, poprosił szacowną jednostkę badawczą PAN by ta zoptymalizowała mu produkcję mleka. Natychmiast rozpisano projekt badawczy, otrzymano mnóstwo dotacji z KBN i grantów UE. Rozpisano propozycje doktoratów i habilitacji na ww. temat. Farmer jako że znal warunki finansowe młodych pracowników nauki powołał specjalny fundusz stypendialny i przeznaczył na ten cel 25% swoich rocznych zysków. Mija kilka lat, pieniądze do placówki PAN płyną szerokim strumieniem. Nasz farmer oczekuje wyników. W tym celu zaprasza do siebie najszacowniejszego profesora owej placówki naukowo-badawczej, by ten zreferował mu wyniki badań. Jak to się odbywa każdy wie: laptop (zakupiony z funduszy), dyskretny laserowy wskaźnik w dłoni. Pierwsza folia i... "Niech będzie dana idealnie kulista krowa".
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzech mężczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodzą dwie osoby. Za pół godziny wychodzą trzy.
Biolog mówi: Rozmnożyli się.
Fizyk: Nie, to błąd pomiaru.
Matematyk: Jak do środka wejdzie jeszcze jedna to dom będzie pusty...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Matematyk, Fizyk i Inżynier otrzymali identyczny problem do rozwiązania:
Udowodnić, że wszystkie liczby nieparzyste większe niż dwa są pierwsze.
Rozwiązali:
Matematyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 już nie - sprzeczność - twierdzenie jest fałszywe.
Fizyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 już nie - błąd przypadkowy eksperymentu, 11 jest pierwsza...
Inżynier: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 jest pierwsza, 11 jest pierwsza..
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fizyk zapytany na egzaminie, ile wynosi pierwiastek z dwóch, odpowiada:
- To wartość rzędu jedności.
Zapytany o to samo inżynier wyciąga suwak logarytmiczny (czy ktoś jeszcze teraz to pamięta?) i oblicza:
- To jest około 1,41.
Gdy zaś poprosić o odpowiedź ekonomistę, ten zamyka drzwi do pokoju, zbliża się do egzaminatora i pyta szeptem:
- A ile pan chce, żeby to było?
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewnego razu egzaminator zapytał studenta:
- Jak można zmierzyć wysokość budynku za pomocą barometru?
- To bardzo łatwe - odpowiedział student - trzeba wejść na dach budynku, przywiązać barometr do długiego sznura i opuścić go tak, że dotknie powierzchni gruntu; potem wystarczy wciągnąć go, mierząc długość sznura - będzie ona dawała szukaną wysokość.
- Czy to jedyna metoda, jaką pan zna? - zapytał zaskoczony profesor.
- Ależ nie, można jeszcze, na przykład, zrzucić barometr z dachu budynku, mierząc czas jego spadku na ziemię; potem wystarczy tylko skorzystać ze szkolnego wzoru na drogę w spadku swobodnym.
- I to już wszystko , co pan wie na ten temat? - rzekł coraz bardziej zdenerwowany egzaminator.
- Znam jeszcze inne metody wyznaczania wysokości budynku za pomocą barometru - odpowiedział ze spokojem student.
- Proszę więc je podać - wykrzyknął zniecierpliwiony profesor.
- Można, na przykład, wchodząc po schodach na dach, przykładać niesiony barometr do ścian klatki schodowej i zaznaczać kolejne jego długości; potem wystarczy tylko policzyć te znaczki i to daje wysokość budynku w jednostkach długości barometru. Można też, jeżeli dzień jest słoneczny, zmierzyć długość barometru i jego cienia, a następnie długość cienia budynku, skąd przez prostą proporcję obliczamy wysokość budynku. Jeśli ktoś woli bardziej wyrafinowane metody, to może przywiązać barometr do kawałka sznurka, żeby zrobić proste wahadło, a potem zmierzyć okres wahań tego wahadła na powierzchni gruntu i na dachu budynku. Wykorzystując wzór na okres wahadła, można wyznaczyć z tych pomiarów efektywne wartości przyspieszenia ziemskiego, a stąd - posługując się prawem grawitacji Newtona - w zasadzie obliczyć wysokość budynku. Ale ja uważam - ciągnął dalej niezmieszany student, nie zwracając uwagi na mdlejącego z wrażenia profesora - że najdokładniejszy wynik otrzymałbym, zanosząc ten barometr do biura zarządcy budynku. "Mam tu ładny barometr - powiedziałbym do zarządcy - i podaruję go panu, jeśli poda mi pan dokładną wysokość budynku".
- Czy naprawdę nie zna pan konwencjonalnej odpowiedzi na zadane pytanie? - wyszeptał zrezygnowany egzaminator.
- Ależ znam, tylko to takie nudne, więc chciałem wymyślić coś bardziej oryginalnego
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Grupy inżynierów i informatyków jechały pociągiem na konferencję. Każdy z inżynierów miał swój bilet, a grupa informatyków miała tylko jeden bilet na wszystkich. Inżynierowie śmiali się i żartowali z informatyków, nagle jeden z informatyków mówi:
- Idzie konduktor! - i wszyscy poszli do toalety.
Inżynierowie byli zaintrygowani.
Konduktor wszedł i mówi:
- Bilety poproszę - i skasował bilety wszystkim inżynierom.
Potem poszedł do toalety, zapukał w drzwi i mówi:
- Bilet proszę - wtedy informatycy przesunęli bilet pod drzwiami.
Konduktor skasował bilet i poszedł, a informatycy wyszli z toalety kilka chwil później. Inżynierowie czuli się naprawdę głupio.
W drodze powrotnej z konferencji inżynierowie kupili sobie jeden bilet. Zaczęli się naśmiewać z informatyków, którzy nie mieli ani jednego biletu na całą grupę.
Nagle jeden z inżynierów mówi:
- Konduktor idzie! Wszyscy informatycy poszli do toalety, a inżynierowie do drugiej.
Zanim pojawił się konduktor jeden z informatyków wyszedł, podszedł do drzwi od drugiej toalety, zapukał i powiedział:
- Bilet poproszę...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
W pociągu jadą: astronom, fizyk i matematyk. Widzą czarną krowę przez okno.
Astronom: - O, krowy w tym kraju są czarne!
Fizyk: - Dla ścisłości, w tym kraju jest przynajmniej jedna czarna krowa...
Matematyk: - Co wy wiecie o ścisłości. W tym kraju co najmniej jedna krowa jest czarna co najmniej Z JEDNEJ STRONY!
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Twierdzenie o lokalnych geniuszach. Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fizyk doświadczalny, fizyk teoretyk i matematyk zostali eksperymentalnie zamknięci na tydzień w celach więziennych. Każdemu dano 1 sztukę konserwy tyrolskiej w puszce. Po tygodniu kolejno otwierano ich cele. Fizyk doświadczalny czuł się świetnie, zauważono, że ściany jego celi były mocno zaplamione.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Rzucałem puszką o ścianę tak długo, aż zaczęła pękać i mogłem ze ścian zlizywać jej zawartość ...
W celi fizyka teoretyka na ścianie wydrapane były kilometrowe wzory, całki, pochodne itp. W jednym miejscu ściana była silnie zaplamiona. Sam fizyk teoretyk siedział pośrodku syty i zadowolony.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Obliczyłem kąt i optymalną siłę rzutu, przy której puszka się otwiera.
W celi matematyka znaleziono zimne ciało. Obok stała ciągle nieotworzona konserwa tyrolska, a na ścianie wydrapane było tylko jedno zdanie: "Dany jest walec..."
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Studentom zadano do sprawdzenia twierdzenie: "Wszystkie liczby nieparzyste są pierwsze".
Sprawdza chemik:
Dla 3 - zgadza się, dla 5 - zgadza się. Stwierdził więc, że twierdzenie jest prawdziwe i poszedł na piwo.
Sprawdza matematyk:
Dla 3 - zgadza się, 5 - prawda, 7 - zgadza się. No to twierdzenie jest prawdziwe - i poszedł dołączyć do chemika.
Sprawdza fizyk:
Dla 3 - zgadza się, 5 - zgadza się, 7 - wszystko w porządku, 9 - coś jest nie tak, ale sprawdźmy dalej ... 11 - zgadza się, 13 - zgadza się. Więc twierdzenie jest prawdziwe, a 9 to błąd pomiaru
------------------------------------------------------------------------------------------------------
-
Katiushka
- Użytkownik

- Posty: 3
- Rejestracja: 23 sty 2005, o 11:29
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Poland :>
Z czego śmieją się matematycy?
Na długim korytarzu na środku ustawiono piekną dziewczynę, natomiast na przeciwnych krańcach kazano stanąć matematykowi i fizykowi. Mogli zbliżać się do dziewczyny w skokach - za każdym skokiem mogli pokonać połowę odległości dzielącej ich od piękności. Fizyk zaczął iść, a matematyk stoi.
Pytają się matematyka, dlaczego stoi?
- Bo w skończonej ilości kroków nie uda mi się dojść.
Pytają się więc fizyka dlaczego idzie:
- Jasne, że wiem o tym co matematyk, ale to jest bardzo dobre przybliżenie.
=========================================================
Pewnego razu matematykowi zepsuł się kaloryfer. Zadzwonił po hydraulika. Ten przyszedł, popukał postukał i naprawił uszkodzenie. Matematyk się ucieszył, spytał o cenę. Hydraulik zażyczył sobie odpowiednią liczbę złotówek.
Panie, ale to połowa mojej pensji - powiedział matematyk.
To gdzie pan pracujesz? - spytał hydraulik.
Na uniwersytecie, jestem matematykiem.
Eeeee... nie warto. Chodź pan do nas. Postukasz, popukasz i zarobisz 3 razy więcej. Tylko przy zgłoszeniu niech pan poda wykształcenie podstawowe, bo u nas wyższe nie jest najlepiej widziane - poradził hydraulik.
Matematyk zrobił jak mu radzono. Zarabiał 3 razy więcej, postukał, popukał, żadnych problemów, żyć nie umierać ...
Ale wyszło zarządzenie, że należy podwyższyć kwalifikacje. Więc matematyk musiał pójść na kurs dokształcający. Siedzi na lekcji w klasie, pani nauczycielka zaczęła lekcję - Zobaczmy, co pamiętamy z matematyki. Jaki jest wzór na pole koła?
Padło na matematyka. Musiał iść do tablicy. Niestety matematyk wzoru zapomniał, więc zaczął go wyprowadzać. Zapisał jedną tablicę, drugą i wyszło mu minus pi*r^2. Ten minus mu się nie podobał więc zaczął wszystko od początku, ale znowu wyszło to samo. Popatrzył więc na klasę z nadzieją, że ktoś mu podpowie. A cała klasa szeptem: "zmień granice całkowania, zmień granice całkowania".
==========================================================
Podobno matematycy mówią: Jak nie można czegoś policzyć, to dać to fizykom. Oni policzą wszystko, nawet to czego nie da się policzyć.
==========================================================
ze strony
Pytają się matematyka, dlaczego stoi?
- Bo w skończonej ilości kroków nie uda mi się dojść.
Pytają się więc fizyka dlaczego idzie:
- Jasne, że wiem o tym co matematyk, ale to jest bardzo dobre przybliżenie.
=========================================================
Pewnego razu matematykowi zepsuł się kaloryfer. Zadzwonił po hydraulika. Ten przyszedł, popukał postukał i naprawił uszkodzenie. Matematyk się ucieszył, spytał o cenę. Hydraulik zażyczył sobie odpowiednią liczbę złotówek.
Panie, ale to połowa mojej pensji - powiedział matematyk.
To gdzie pan pracujesz? - spytał hydraulik.
Na uniwersytecie, jestem matematykiem.
Eeeee... nie warto. Chodź pan do nas. Postukasz, popukasz i zarobisz 3 razy więcej. Tylko przy zgłoszeniu niech pan poda wykształcenie podstawowe, bo u nas wyższe nie jest najlepiej widziane - poradził hydraulik.
Matematyk zrobił jak mu radzono. Zarabiał 3 razy więcej, postukał, popukał, żadnych problemów, żyć nie umierać ...
Ale wyszło zarządzenie, że należy podwyższyć kwalifikacje. Więc matematyk musiał pójść na kurs dokształcający. Siedzi na lekcji w klasie, pani nauczycielka zaczęła lekcję - Zobaczmy, co pamiętamy z matematyki. Jaki jest wzór na pole koła?
Padło na matematyka. Musiał iść do tablicy. Niestety matematyk wzoru zapomniał, więc zaczął go wyprowadzać. Zapisał jedną tablicę, drugą i wyszło mu minus pi*r^2. Ten minus mu się nie podobał więc zaczął wszystko od początku, ale znowu wyszło to samo. Popatrzył więc na klasę z nadzieją, że ktoś mu podpowie. A cała klasa szeptem: "zmień granice całkowania, zmień granice całkowania".
==========================================================
Podobno matematycy mówią: Jak nie można czegoś policzyć, to dać to fizykom. Oni policzą wszystko, nawet to czego nie da się policzyć.
==========================================================
ze strony
-
meteor2017
- Użytkownik

- Posty: 1
- Rejestracja: 19 paź 2005, o 19:22
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Mazowsze
Z czego śmieją się matematycy?
To ja wrzuce swoj dowcip autorski z cwiczen z procesow stochastycznych, na ktorych procesy Wienera nisko lataly calymi stadami:
-Czy jest coś gorszego od Procesu Wienera?
-Tak - Proces Wienera i jego niezależna kopia.
i zapraszam na stronke:
-Czy jest coś gorszego od Procesu Wienera?
-Tak - Proces Wienera i jego niezależna kopia.
i zapraszam na stronke:
- (c)RaSz
- Użytkownik

- Posty: 39
- Rejestracja: 6 maja 2005, o 02:19
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Stare Załubice village
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 1 raz
Z czego śmieją się matematycy?
No naprawdę – kłamstwo wierutne! - jeśli chodzi o ten bezsensowny kawałek, gdzie niby chemicy nie wiedzą, jak się zabrać za rozkład liczb pierwszych. Dla nas, chemików – to po prostu mały pikuś - a jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to proszę zerknąć tu Zaczyna się on gdzieś tak w połowie drugiego tematu („To zależy...”), od słowa ”Komentator” – lecz jednak warto przeczytać od samego początku, aby nie zgubić wątku. Każdy chyba po tym zrozumie, że właśnie tylko i wyłącznie chemicy mają do rozkładu liczb pierwszych właściwe przygotowanie, oraz umiejętności zawodowe – natomiast matematycy są w tej sprawie dziwnie ślamazarni, aby nawet nie powiedzieć: nieporadni... No, ale to po prostu sprawa użycia odpowiednich środków - ot co...
A jako że liczbami pierwszymi interesuję się dość osobiście – tedy przytoczony przez Arka przykład – uświadomił mi, jak dalece można nie rozumieć piękna, i siły - zdecydowanego, naukowego podejścia... Prawdziwy, dociekliwy badacz – nie cofa się przed niczym!
A jako że liczbami pierwszymi interesuję się dość osobiście – tedy przytoczony przez Arka przykład – uświadomił mi, jak dalece można nie rozumieć piękna, i siły - zdecydowanego, naukowego podejścia... Prawdziwy, dociekliwy badacz – nie cofa się przed niczym!
- Arek
- Użytkownik

- Posty: 1565
- Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koszalin
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 13 razy
Z czego śmieją się matematycy?
Heh... cóż... chciałbym przypomniec jaki jest temat tego wątku...A jako że liczbami pierwszymi interesuję się dość osobiście – tedy przytoczony przez Arka przykład – uświadomił mi, jak dalece można nie rozumieć piękna, i siły - zdecydowanego, naukowego podejścia... Prawdziwy, dociekliwy badacz – nie cofa się przed niczym!
Tak więc o ile muszę to wyjaśniać dokładnie i osobno dla (c)Rasz - to post o żartach matematycznych... Możliwe jednak, że w istocie chemikom trzeba takie rzeczy tłumaczyć osobno...
Co do umiejętności matematyków dotyczących rozkładu liczb pierwszych - dają sobie radę - tak mi się zdaje... Ale oczywiscie doceniam wysokie (mam nadzieje...) umiejetnosci chemików w tym, jak i w innych fragmentach matematyki...
- (c)RaSz
- Użytkownik

- Posty: 39
- Rejestracja: 6 maja 2005, o 02:19
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Stare Załubice village
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 1 raz
Z czego śmieją się matematycy?
Widzę Arek, że miałeś dziś ciężki dzień? Ale jeśli jesteś aż tak zmęczony w poniedziałek, i to raptem w południe – to jak Ty biedaku dotrwasz do piątku, co? A w dodatku: to przecież pierwszy miesiąc po wakacjach, do czerwca kuuuUuuupa czasu! Obawiam się, że możesz nie dociągnąć, i pewnie jeszcze przed sesją zimową przyjdzie nam ściągać Cię z rynny...
Kiedy chcesz dop..p..yć komuś, kto – jak Ci się zdaje - coś tam rąbnął, jak łysy warkoczem w komodę, to przedtem się upewnij, czy czegoś... nie przeoczyłeś. Może on i jest kretynem, a może – sam się wpuszczasz... do wody! Co do stopnia mojego zidiocenia, to, rzecz chyba zrozumiała: nemo iudex in propria sua causa... Jednak jestem w stanie stwierdzić, iż bez wątpienia:
1) Czytać... umiem.
2) Po przeczytaniu – jestem w stanie zapamiętać co przeczytałem – przynajmniej do końca strony (czasem nawet trzech!)...
3) Piszesz bowiem: „chciałbym przypomniec jaki jest temat tego wątku...” – świetny pomysł! - i co, czy już sobie przypomniałeś? Zerknij, jest zarówno na górze, jak i na dole strony!
4) „Tak więc o ile muszę to wyjaśniać dokładnie i osobno dla (c)Rasz - to post o żartach matematycznych” – uuuuuAuu, przeoczyłem! Nie pomyślałem bowiem, iż żart chemiczny - jest dla niektórych matematyków, być może zbyt... trudny. Przepraaaaszam! Ale po prostu nie sądziłem „że matematykom trzeba takie rzeczy tłumaczyć... osobno”
5) Czytam jeszcze: „Ale oczywiscie doceniam wysokie (mam nadzieje...) umiejetnosci chemików...” – no, ale najwyraźniej nie aż tak, aby zerknąć w podany odsyłacz – no bo: co taki chemik mógłby wymyślić. Dynamit? – a kogo to obchodzi?!!
Eeech, Arek! - nie chowaj urazy, ale na przyszłość, zanim się zaczniesz pastwić nad przeciwnikiem zanim zmarnotrawisz przedpołudnie obmyślając ciętą ripostę – to po prostu przeczytaj. Do końca. To czasem pomaga! A często nawet pozwoli Ci oszczędzić sobie (a może i mi?) zbędnej pisaniny... No i nie chciałbym tu zbierać cięgów w zastępstwie, czyli za to, że niejaki Alfred N. nie uznał za stosowne, aby ufundować sowite nagrody dla matematyka, tudzież filozofa. Myślę, że to jedynie obniża wartość laurek wystawianych w Sztokholmie i Oslo. Jednak nie zapominajmy, że to były jego pieniądze, więc co, gdyby postanowił je – choćby i przepić? Natomiast dyskryminacja dwóch ważnych nauk – mogła mieć źródło w dyskryminacji samego Alfreda, oraz jego dokonań, nie sądzisz? Dynamit? Jakieś wybuchy? Technika? Fuj!! – więc może pewna taka pycha matematyków, irytująca (dla wielu!), i mało... uzasadniona duma z czystości ich dziedziny – mogła go przekonać, iż to nie żadna splendid isolation, a po prostu zwykła poza, maniera ludzi z natury nieużytych... Nie sądzisz?
Zaś co do poważnych metod, dotyczących L. pierwszych – to napiszę w innym, już sierioznym wątku, pewnie niezadługo...
Kiedy chcesz dop..p..yć komuś, kto – jak Ci się zdaje - coś tam rąbnął, jak łysy warkoczem w komodę, to przedtem się upewnij, czy czegoś... nie przeoczyłeś. Może on i jest kretynem, a może – sam się wpuszczasz... do wody! Co do stopnia mojego zidiocenia, to, rzecz chyba zrozumiała: nemo iudex in propria sua causa... Jednak jestem w stanie stwierdzić, iż bez wątpienia:
1) Czytać... umiem.
2) Po przeczytaniu – jestem w stanie zapamiętać co przeczytałem – przynajmniej do końca strony (czasem nawet trzech!)...
3) Piszesz bowiem: „chciałbym przypomniec jaki jest temat tego wątku...” – świetny pomysł! - i co, czy już sobie przypomniałeś? Zerknij, jest zarówno na górze, jak i na dole strony!
4) „Tak więc o ile muszę to wyjaśniać dokładnie i osobno dla (c)Rasz - to post o żartach matematycznych” – uuuuuAuu, przeoczyłem! Nie pomyślałem bowiem, iż żart chemiczny - jest dla niektórych matematyków, być może zbyt... trudny. Przepraaaaszam! Ale po prostu nie sądziłem „że matematykom trzeba takie rzeczy tłumaczyć... osobno”
5) Czytam jeszcze: „Ale oczywiscie doceniam wysokie (mam nadzieje...) umiejetnosci chemików...” – no, ale najwyraźniej nie aż tak, aby zerknąć w podany odsyłacz – no bo: co taki chemik mógłby wymyślić. Dynamit? – a kogo to obchodzi?!!
Eeech, Arek! - nie chowaj urazy, ale na przyszłość, zanim się zaczniesz pastwić nad przeciwnikiem zanim zmarnotrawisz przedpołudnie obmyślając ciętą ripostę – to po prostu przeczytaj. Do końca. To czasem pomaga! A często nawet pozwoli Ci oszczędzić sobie (a może i mi?) zbędnej pisaniny... No i nie chciałbym tu zbierać cięgów w zastępstwie, czyli za to, że niejaki Alfred N. nie uznał za stosowne, aby ufundować sowite nagrody dla matematyka, tudzież filozofa. Myślę, że to jedynie obniża wartość laurek wystawianych w Sztokholmie i Oslo. Jednak nie zapominajmy, że to były jego pieniądze, więc co, gdyby postanowił je – choćby i przepić? Natomiast dyskryminacja dwóch ważnych nauk – mogła mieć źródło w dyskryminacji samego Alfreda, oraz jego dokonań, nie sądzisz? Dynamit? Jakieś wybuchy? Technika? Fuj!! – więc może pewna taka pycha matematyków, irytująca (dla wielu!), i mało... uzasadniona duma z czystości ich dziedziny – mogła go przekonać, iż to nie żadna splendid isolation, a po prostu zwykła poza, maniera ludzi z natury nieużytych... Nie sądzisz?
Zaś co do poważnych metod, dotyczących L. pierwszych – to napiszę w innym, już sierioznym wątku, pewnie niezadługo...

