Problem z matematyką.

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Slavianin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 24 kwie 2014, o 21:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 2 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Slavianin » 24 kwie 2014, o 21:39

Witam wszystkich serdecznie. Jestem nowy na tym forum, więc proszę abyście nie wyśmiewali mnie w znaczący sposób. Zacznę może wszystko od początku...
Otóż już od podstawówki szczerze nienawidziłem matematyki. Nie wiem skąd to się wzięło, moja mama próbowała mnie wytresować na doskonałego ucznia czego teraz żałuje. Może to właśnie z tego wynika fakt, że tego czego nie mogłem się wyuczyć na pamięć i zadowolić tym ambicji mamy, przyprawiało mnie o stres i gorycz porażki. Potem było gimnazjum. Uczyłem się schematów na pamięć, wmawiałem sobie że nigdy nie zrozumiem matematyki i taki już mój los. Egzamin gimnazjalny jak się pewnie domyślacie, napisałem bardzo słabo. Nie chcę podawać wyniku, ale był on spowodowany w dużym stopniu stresem, ale pewnie także brakiem matematycznego myślenia. Teraz jestem w liceum i dostrzegam jak duże braki mam w matematyce. Jestem w pierwszej klasie i jestem po prostu sobą załamany. Najgorsze jest to, że mój ojciec był świetnym matematykiem, studiował na SGH, a ja jestem po prostu kompletnym dnem. Co prawda nigdy nie potrafił mi nic wytłumaczyć, zawsze się denerwował ale co z tego... Najbardziej śmieszne jest to, że nauczyciele mnie chwalą i nie mają w większości żadnych zastrzeżeń. Jestem bardzo dobry z polskiego i z przedmiotów takich jak historia, wos. Nie nazywam tego przedmiotami humanistycznymi, bo pierwotne pojęcie humanisty oznacza co innego.
Podsumowując, tam gdzie matematyka, tam zawsze mam problem. Gdy widzę działanie matematyczne, ogarnia mnie stres i przerażenie, że jak źle odpowiem to wyjdę na kompletnego debila. W sumie za takiego się uważam. Jednak przejdźmy do pytań...
Czy jest dla mnie jakakolwiek nadzieja? Czy od razu lepiej, żebym od razu odpuścił sobie liceum i poszedł kopać rowy? Naprawdę już nie wiem co robić. Czy warto w ogóle pracować nad matematyką? Boję się, że na zawsze pozostanę idiotą...
Rekrutacja Instytut Matematyczny, Uniwersytet Wrocławski (gif)

Awatar użytkownika
Kacperdev
Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 3260
Rejestracja: 23 mar 2010, o 19:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 686 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Kacperdev » 24 kwie 2014, o 21:44

Jestem zdania, że odsetek idiotów matematycznych jest tak samo znikomy jak ogromnych geniuszy. ; ). Każdy może się nauczyć matematyki na przyzwoitym poziomie, ale jak sam zauważyłeś problemy już miałeś w podstawówce.

Matematyka jest bezlitosna jeżeli chodzi o zaległości. Powinieneś wrócić do podstaw i po kolei przerabiać materiał. Na spokojnie, może z czyjąś pomocą (tata?).

Głowa do góry!

piasek101
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 23149
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: piaski
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 3156 razy

Problem z matematyką.

Post autor: piasek101 » 24 kwie 2014, o 21:47

Przeczytałem pobieżnie - i zauważyłem swobodę z jaką to napisałeś - nie we wszystkim musisz być dobry, a humanizm (może) masz we krwi.

Dawidk01
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 32
Rejestracja: 2 kwie 2014, o 21:08
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Tuszyn
Podziękował: 2 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Dawidk01 » 24 kwie 2014, o 21:50

Nie denerwuj się. Poświęć więcej czasu matmie, myśl o niej, szukaj nowych rozwiązań. Zacznij nadrabiać zaległości. Na spokojnie do tego podejdź.

Slavianin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 24 kwie 2014, o 21:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 2 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Slavianin » 24 kwie 2014, o 22:07

To prawda, że mam zaległości w matematyce, często to zauważam ilekroć rozwiązuję zadania matematyczne. Ale nie w tym rzecz... Chodzi o to, że po prostu jakoś nie potrafię logicznie myśleć. Mam zadanie przed sobą, obliczam je i nagle ściana. Po prostu nie wiem co zrobić. Co gorsza, zrobię jakieś zadanie i jest ono źle. Analizuję potem swoje błędy i następuje zdziwienie, bo nie wiedziałem że można w ten sposób to zrobić, że wolno tak robić w zadaniach... To jest po prostu powalone. Natomiast historia idzie mi perfekcyjnie, często pamiętam wszystko z lekcji. Jak nasz nauczyciel o coś się pyta to potrafię błyskawicznie skojarzyć fakty i odpowiedzieć... Wbrew pozorom historia to nie tylko wkuwanie dat na pamięć. Tak samo na polskim. Zawsze miałem umiejętności krasomówcze na wysokim poziomie i zwykle udaje mi się perfekcyjnie lać wodę
Ale nawiązując do wcześniejszych problemów, o których wspomniałem... Da się z tego wybrnąć? Czy pracą nad matematyką jestem w stanie wykształcić sobie logiczne myślenie? Bo ono u mnie strasznie kuleje...

Awatar użytkownika
Kacperdev
Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 3260
Rejestracja: 23 mar 2010, o 19:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 686 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Kacperdev » 24 kwie 2014, o 22:11

Jeżeli kojarzysz fakty historyczne i umiesz odpowidnio wnioskować to z pewnością to duży potencjał.
Teraz tylko go odpowiednio ukierunkować. Rozwiązuj zadania od najprostszych, ale mało algorytmicznych. Nawet ze szkoły podstawowej (wbrew pozorom na tym poziomie jest całkiem sporo zadań na kombinowanie).

piasek101
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 23149
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: piaski
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 3156 razy

Problem z matematyką.

Post autor: piasek101 » 24 kwie 2014, o 22:11

,,Trening czyni mistrza."

Im więcej styczności z matmą tym mniejsze będziesz miał problemy.

Slavianin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 24 kwie 2014, o 21:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 2 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Slavianin » 24 kwie 2014, o 22:18

Dziękuję Wam za pomoc
Postaram się zastosować do rad. Z góry przepraszam za wylewanie swoich żali, ale po prostu jestem tak sfrustrowany i wkurzony na siebie, że mam dosyć tego wszystkiego. Często się zastanawiam z czego wynika mój brak logicznego wnioskowania w momencie styczności z liczbami. Może to kwestia podejścia...

piasek101
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 23149
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: piaski
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 3156 razy

Problem z matematyką.

Post autor: piasek101 » 24 kwie 2014, o 22:21

Tak jak pisałem - nie musisz być dobry ze wszystkiego.
Na pocieszenie dodam, że mi historia nigdy nie chciała wejść do czaszki.

demon_szybkosci
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 75
Rejestracja: 3 sie 2006, o 06:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował: 8 razy
Pomógł: 13 razy

Problem z matematyką.

Post autor: demon_szybkosci » 25 kwie 2014, o 04:15

Być może to, że liczby cię przerażają ma (lub może mieć) związek z tym, że boisz się tego, że dasz plamę (odniesiesz porażkę). Jednak bez umiejętności radzenia sobie z nimi będzie ci wg mnie trudno przeskoczyć te zaległości.

Są tu eksperci od matematyki, którzy biją mnie na głowę (wiedzą, doświadczeniem, pasją czy też motywacją oraz determinacją i pracowitością), ale na moje oko po prostu trzeba poszukiwać przyczyn tego co nie idzie i dlaczego nie idzie. Moje rady są takie: przede wszystkim zapisuj rodzaje błędów i to jakie masz pomysły na to - z czego mogą się brać i jak możesz je skutecznie likwidować. Pamiętaj też, że gdybyś trzaskał wszystkie zadania jednym palcem bezbłędnie, to byś nie był świetnym humanistą . A tak nieco bardziej poważnie, to uważam, że im głębiej będziesz przerabiał zadania każdego typu, tym więcej będziesz w stanie "wycisnąć z siebie". A to z kolei powinno przełożyć się na lepszą jakość myślenia logicznego. Ja obecnie mam tak, że rozwiązując zadania z poziomu szkoły podstawowej czy gimnazjalnej - po prostu robię takie "cuda", że nie wierzę, że to ja rozwiązywałem! Jednak nie zniechęcam się tym, tylko zapisuję błędy oraz analizuje ich przyczyny i poszukuję sposobów na ich wyeliminowanie (w możliwie największym zakresie).

Dobrym sposobem byłoby także uczenie kogoś matematyki na nieco niższym poziomie niż obecnie jesteś. W ten sposób mógłbyś przy okazji zobaczyć jak inni funkcjonują oraz to, że nawet banalne rzeczy może być niekiedy trudno przekazać lub pojąć. Oczywiście dobrze byłoby, abyś na początek dorwał jakiegoś brata, siostrę, kuzyna lub brata kolegi (koleżanki) - tak, abyś się nie stresował dodatkowo, że musisz być perfekcyjny. Warto zaznaczyć, że matematykę można tłumaczyć na wiele sposobów - także na wesoło (a dzieciaki to naprawdę lubią).

Dodam dla otuchy, że ja osobiście miewałem uczniów, którzy gdy widzieli symbol \(\displaystyle{ \sqrt{}}\) albo nawet \(\displaystyle{ \%}\)... to już "głupieli" (czasem także jak zobaczyli symbol "x"). Dlatego warto pozwolić sobie na to, aby być głupim - byle tylko nie przekraczać dziennego limitu (powiedzmy ustawionego na "ilość minut" bądź "ilość udanych prób"). Im bardziej będziesz się bał porażki tym większą moc będzie nad tobą miała. Jeśli natomiast ją zaakceptujesz, to z czasem powinieneś się śmiać z własnej głupoty i nieporadności (także tej matematycznej).

W innym wypadku ja (jak i wielu humanistów mojego kalibru) musiałbym odpuścić naukę matematyki: zarówno samego siebie jak i innych typów zwanych "niekumatymi matematycznie" (albo "beznadziejne przypadki")

PS. Z tego co zrozumiałem (z twojej wypowiedzi) to bardzo dobrze idzie ci to, aby prezentować innym to co masz w głowie. Myślę, że to może być cenne oręże w przypadku, gdybyś chciał wykorzystać tę silną stronę w swojej karierze ucznia (lub być może nawet i życiowej).

Awatar użytkownika
Cosinus01
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 227
Rejestracja: 18 lut 2014, o 14:32
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 34 razy
Pomógł: 17 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Cosinus01 » 25 kwie 2014, o 07:43

Slavianin, ja za to boję się biologii, bo kompletnie jej nie czaję. Nie ma kogoś, kto byłby dobry ze wszystkiego, który dogodziłby każdemu. Jak mam okazję styczności z matematyką, to w siódmym niebie jestem.

Do matematyki trzeba podchodzić tak jak to innych przedmiotów, szczególnie historii, biologii i chemii organicznej - nie wolno robić sobie zaległości i trzeba się uczyć systematycznie, bo dalej się nie pójdzie. W biologii i chemii (zwłaszcza organicznej) jedno wynika z drugiego, np. "u płazów podobnie jak u ryb" - ale jak jest u ryb? U mnie jest taki problem, że biologii systematycznie się nie uczę, a efekty są takie, że zaległości mam po prostu mnóstwo i trzeba się zabrać za to wszystko w wakacje. Z historią podobnie, np. "a to wszystko dzięki Kongresowi Wiedeńskiemu" - no ale co wtedy się wydarzyło?

Może z matematyką trzeba postępować jak z kobietą - trzeba się postarać, żeby ją zrozumieć. ORAZ się o nią troszczyć. Ja pielęgnuję mój zeszyt od matematyki, to jest najcenniejsza rzecz pod słońcem, czysto i starannie go prowadzę. Dodatkowo daje mi to frajdę, ale przede wszystkim dobrze jest mieć coś, na czym komuś bardzo, ale to bardzo, zależy. Może dojść do takiego momentu, kiedy się ktoś kompletnie zakocha w matematyce, nie będzie mógł przestać o niej myśleć. To nie jest szaleństwo, to jest prawdziwa pasja. Oczywiście nie można się zajmować tylko i wyłącznie matematyką, bo naprawdę można oszaleć - warto też uprawiać jakieś sporty.

Slavianin, daj sobie szansę. Nikt nie jest geniuszem za pierwszym podejściem do jakiejś dziedziny, ale niewykluczone, że może się nim po jakimś czasie stać. Nie poddawaj się, nie trać wiary w siebie, a opinie o tym, że masz duży potencjał i możliwości potraktuj jako komplement i sprawdź, czy mówią prawdę - podejmij wyzwanie i okiełznaj matematykę.

http://www.matematyka.pl/360924.htm#p5226105 - tutaj jest mój post odnośnie podobnej sprawy, może tam też znajdziesz jakieś warte porady.

Kartezjusz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 7272
Rejestracja: 14 lut 2008, o 08:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Z Bielskia-Białej
Podziękował: 3 razy
Pomógł: 942 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Kartezjusz » 25 kwie 2014, o 16:21

Będę szczery. Obawiam się,że twoje problemy są głębsze niż matematyczne. Wynikają z chęci spełnienia oczekiwań innych. Niepokoją mnie stwierdzenia typu " jestem dnem " oraz ten ciągły stres, który sam sobie nakręcasz, jakbyś miał go mało. Ciężko jest być dobrym ze wszystkiego, a desperackie próby tego mogą nawet zaprowadzić do psychiatry(!) . Z chęcią pogadam z Tobą na Priv napisz mi coś. W poniedziałek lub wtorek odpiszę

a4karo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 18433
Rejestracja: 15 maja 2011, o 20:55
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 3115 razy

Problem z matematyką.

Post autor: a4karo » 25 kwie 2014, o 17:24

A może po prostu zacznij od poczytania paru książek, które popularyzuja matematykę bez większego zacięcia naukowego czy dydaktycznego (np. Lilavati lub Śladami Pitagorasa, obie Szczepana Jeleńskiego)

Slavianin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 24 kwie 2014, o 21:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 2 razy

Problem z matematyką.

Post autor: Slavianin » 27 kwie 2014, o 17:57

demon_szybkosci
Dziękuję za słowa otuchy. Masz rację, zawsze lepiej mi szło przedstawianie swoich planów i kierowanie grupą ludzi. Potrafię organizować grupę i przejmować inicjatywę. Ludzie uważają mnie za człowieka mądrego, pomimo tego że nie jest to prawdą...
Tak czy inaczej uwielbiam konwersować i dlatego także działam politycznie. Zwykle mam tak, że mam jakieś rozważania filozoficzne i nie potrafię ich uporządkować w myślach, a jednak gdy z kimś na ten temat rozmawiam to wszystko samo mi wychodzi z ust... Gdy o tym opowiadam doznaję pewnego olśnienia. Nie wiem skąd to się bierze...
Cosinus01
Czyli podstawy, podstawy i jeszcze raz podstawy... Boję się, że mimo tego iż będę pracował to nic się nie zmieni. Ech. Nadzieja umiera ostatnia....

krl
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 503
Rejestracja: 10 lis 2009, o 22:39
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Pomógł: 107 razy

Problem z matematyką.

Post autor: krl » 27 kwie 2014, o 19:02

Skoro umiesz kojarzyć fakty na historii, przekonująco argumentować, to znaczy, że umiesz myśleć logicznie. Myślenie logiczne przejawia się nie tylko w matematyce, ale w całej nauce, również w naukach humanistycznych. A historia to przecież nie nauka dat, lecz związków przyczynowych między wydarzeniami, tzn. procesów historycznych.
Problemy z matematyką mogą brać się stąd, że ludzie nie rozumieją matematycznych znaczków. Tzn. nie widzą związku między nimi a rzeczywistością. Jeśli ktoś traktuje rozwiązywanie równań jako zabawę ze znaczkami (układankę) bez realnego znaczenia, to faktycznie może mieć problemy z motywacją. Bo po co uczyć się jakichś abstrakcyjnych układanek? Piszesz, że w gimnazjum uczyłeś się schematów na pamięć. Domyślam się, że bez ich zrozumienia, bez przekonania do ich poprawności. To by podpadało pod powyższy schemat...
Powtórzę tylko to, co zostało powiedziane już wyżej: trzeba zaczynać od podstaw.
Poza tym, nie każdy musi być geniuszem matematycznym.

ODPOWIEDZ