Matematyka na maturze = matura niezdana

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Carnassier
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: 23 kwie 2012, o 20:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 1 raz

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Carnassier » 26 kwie 2012, o 02:06

u mnie w klasie na 14 osób próbną maturę z matematyki zdały 3. W innych klasach wcale lepiej nie było.
No i? Do jednego LO przyjmują od 150 punktów, do drugiego od 50, a do trzeciego jak się zapłaci. I potem w jednym maturę zdało 95%, w drugim 50%, a w trzecim 5%. O czym to świadczy, jeśli w każdej szkole jest ten sam program i ten sam egzamin?
Matematyka to przedmiot dla snobów, którzy nie mają żadnych sensownych zainteresowań.
W życiu całym nie spotkałem się ze snobizmem na tle matematyki (za to innych przedmiotów - owszem). Uważam za to, że matematyka uczy myślenia, kombinowania - rozwiązywania problemów pomysłowo, a nie na "chama".
No i w większości nieprzydatny w życiu.
A Twoim zdaniem jakie umiejętności nabyte w szkole są przydatne w życiu? I czy do życia zaliczamy również ewentualną pracę?
ktoś wybiera sobie pracę jako nauczyciel matematyki
Zastanawiałem się kiedyś dlaczego ludzie o stosunkowo nieprzeciętnej wiedzy pracują za wynagrodzenia niewiele wyższe niż minimum i to nierzadko w trudnych warunkach. Do tej pory nie wiem.
jakie odpowiedzi? Jedynie głupia gadka, żebym sobie korki załatwił podczas gdy mówię, że nie ważne kto mi tłumaczy, czy nauczyciel, czy kolega, to i tak nie rozumiem (czyżby matematycy mieli problemy z czytaniem ze zrozumieniem?)
Wybacz, ale jakie pytanie takie odpowiedzi. Chcę schudnąć, ale nie mogę. Próbowałem wszystkich diet i ćwiczyłem 48h na dobę. Cały świat jest przeciwko mnie!!!

Na koniec:
Każdy mówisz może zdobyć te 30%
Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że każdy - nawet debil. Wyczulonych na język informuję, że chodzi mi o niepełnosprawnego o inteligencji przeciętnego 12-latka. Żeby złapać 15 punktów w ubiegłym roku wystarczyło znać:
  1. równania i nierówności z jedną niewiadomą
  2. procent (prosty)
  3. funkcja (liniowa)
  4. prawdopodobieństwo (rzut kostką)
Logarytmu i ciągów nie wpisuje, bo chyba w karcie wzorów są ich definicje?
Rekrutacja Instytut Matematyczny, Uniwersytet Wrocławski (gif)

Awatar użytkownika
miki999
Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 8691
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: miki999 » 26 kwie 2012, o 09:21

Każdy mówisz może zdobyć te 30%? To dziwne, że u mnie w klasie na 14 osób próbną maturę z matematyki zdały 3. W innych klasach wcale lepiej nie było.
A ja bym się cieszył, gdyby tak się też stało na zwykłej maturze. W przeciwnym razie za 3 lata będziemy mieli 14 socjologów oraz Twój kolejny temat, w którym znów będziesz narzekał, że na 14 socjologów z Twojej grupy nikt nie znalazł pracy i że cały świat jest przeciwko Tobie.

Carnassier pisze:Żeby złapać 15 punktów w ubiegłym roku wystarczyło znać:
  1. równania i nierówności z jedną niewiadomą
  2. procent (prosty)
  3. funkcja (liniowa)
  4. prawdopodobieństwo (rzut kostką)
Dodam, że mając opanowany dobrze materiał z gimnazjum powinieneś zdać maturę.

Największa niesprawiedliwość w tym wszystkim jest taka, że nauczyciele przepuszczali Cię z klasy do klasy, bo nie chcieli Ci robić problemów. Gdyby sprawiedliwość istniała, to wciąż byłbyś co najwyżej w 1. klasie liceum.

Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 9834
Rejestracja: 18 gru 2007, o 03:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował: 90 razy
Pomógł: 2628 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: » 26 kwie 2012, o 09:46

Osoba która nie potrafi zdać tak prostej rzeczy jak matura podstawowa z matematyki, nie zasługuje w oczywisty sposób na średnie wykształcenie...
Grzechu_ pisze:Matematyka to przedmiot dla snobów, którzy nie mają żadnych sensownych zainteresowań.
... i może co najwyżej próbować się dowartościować obrażając tych, którzy umiejętność logicznego myślenia posiedli w co najmniej podstawowy sposób. Pochylam się nad tym z serdecznym współczuciem.

Qń, snob bez żadnych sensowych zainteresowań.

Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 26530
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 4439 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Jan Kraszewski » 26 kwie 2012, o 09:52

Qń pisze:Qń, snob bez żadnych sensowych zainteresowań.
W końcu zrozumiałem, co robię w tym towarzystwie. Ciągnie swój do swego...

JK

fuzzgun

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: fuzzgun » 26 kwie 2012, o 11:50

Pan Bóg stwarzając Wszechświat od matematyki się nie wyłamywał. Pójdziesz do piekła. Matematyka to też konkretne zainteresowanie.-- 26 kwi 2012, o 12:05 --Przepraszam. Sensowne zainteresowanie bo chyba tak napisałeś.

miodzio1988

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: miodzio1988 » 26 kwie 2012, o 12:09

http://kwejk.pl/obrazek/1119738/lepszy, ... nista.html

tak sobie kwejka przeglądałem

Grzechu_, tylko nie wyjeżdżaj teraz z tekstem, że jesteś humanistą. Błagam.
Największa niesprawiedliwość w tym wszystkim jest taka, że nauczyciele przepuszczali Cię z klasy do klasy, bo nie chcieli Ci robić problemów. Gdyby sprawiedliwość istniała, to wciąż byłbyś co najwyżej w 1. klasie liceum.


Tutaj Mikiego w pełni popieram. Kiedy Ci ludzie się nauczą, że nie wszystko będą mieli podsuwane pod nos tylko trzeba walczyć o niektóre rzeczy?

Endejk
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 4 gru 2011, o 19:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Endejk » 26 kwie 2012, o 15:49

Druga rzecz, chcę mieć maturę, w tym problem. A przez matmę jej mieć nie będę. Bo co z tego, że z polskiego będę miał 80%, z angielskiego 70%, skoro z maty będę miał 20%?
Podstawowe pytanie brzmi po co komu taka matura, z nieźle napisanymi podstawami, bez matmy, skoro i tak na żadne sensowne studia z takimi wynikami się nie pójdzie ?

W ogóle, nie potrafię zrozumieć, jak można mieć wielki problem ze ZDANIEM podstawowej matmy. Ja przed maturą siedziałem w historii, bo to był dla mnie najważniejszy przedmiot ,poza tym WOS i polski. Z matmy nie robiłem praktycznie nic w trzeciej klasie. Z fakultetów miałem 1, z matematykami jako przedmiotu 2. Warto dodać, że przez pół liceum matematyki praktycznie nie miałem, bo (genialna zresztą) moja główna nauczycielka od matematyki była zajęta umieraniem (wiem ,że to może brzmi chamsko, ale tak się to przedstawiało), więc miałem albo zastępstwa z tym kto miał akurat czas (co prawda dzięki temu miałem z nauczycielem roku ,ale wiele to nie dawało, bo nie miał czasu za bardzo, wszak dyrektor ).
W dodatku przyszedłem na tę maturę nie wyspany i paru zadań nie zrobiłem, bo mi się zwyczajnie nie chciało (na zasadzie "mam to gdzieś - .- najwyżej poprawie - .-").
No i miałem 38% może mało, ale wtedy matma nie była mi do niczego potrzebna, więc byłem zadowolony

Dziwi mnie, że nikt tak nie narzeka na klucz na polskiego, gdzie ja mógłbym założyć grupę na fejsie " klucz polskiego zniszczył mi życie" - .-
Wybacz, ale jakie pytanie takie odpowiedzi. Chcę schudnąć, ale nie mogę. Próbowałem wszystkich diet i ćwiczyłem 48h na dobę. Cały świat jest przeciwko mnie!!!
Akurat internet jest pełen takich tekstów

KaerbEmEvig
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: 11 mar 2010, o 22:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 1 raz

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: KaerbEmEvig » 27 kwie 2012, o 14:06

Grzechu_ pisze:@miodzio1988, pracę dorywczą mam, ale aktualnie mam tyle wydatków, że na żadne korki mnie nie stać. I nie jestem upośledzony. Standardowe myślenie cwaniaka-matematyka, który lubi bawić się w te wszystkie głupie logarytmy, silnie i inne pitagorasy. Nie rozumiem co w tym fajnego, ale do rzeczy: z każdego innego przedmiotu mam dobre oceny, nawet z fizyki i chemii jakoś mi szło (tutaj akurat lenistwo, że mam dopy, ale rozumieć rozumiałem), a matmy po prostu nie ogarniam i jak już mówiłem: choćby nie wiem kto mi tłumaczył to nie zrozumiem. Więc po co mam wydawać na korki, skoro tylko kasa pójdzie w błoto? A samemu, czy z YouTube też nie ma sensu bo skoro nie rozumiem jak ktoś mi tłumaczy, to i sam nie zrozumiem. Myślisz, że nie próbowałem? Że nie siadałem i nie gapiłem się w te wzory, w gotowe rozwiązane w szkole przykłady i nie próbowałem zrobić coś samemu?

Druga rzecz, chcę mieć maturę, w tym problem. A przez matmę jej mieć nie będę. Bo co z tego, że z polskiego będę miał 80%, z angielskiego 70%, skoro z maty będę miał 20%?
Prawda w oczy kole, ale z Twoich wypowiedzi jasno wynika, że jesteś zwykłym przygłupem i na maturę nie zasługujesz.
miki999 pisze:Największa niesprawiedliwość w tym wszystkim jest taka, że nauczyciele przepuszczali Cię z klasy do klasy, bo nie chcieli Ci robić problemów. Gdyby sprawiedliwość istniała, to wciąż byłbyś co najwyżej w 1. klasie liceum.
Nauczyciele akurat wielkiego wyboru nie mieli. Z każdej osoby nieprzepuszczonej to nauczyciel musi się tłumaczyć przed kuratorium.

Vistano
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 35
Rejestracja: 6 mar 2012, o 22:21
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Vistano » 6 maja 2012, o 13:45

Matura z matematyki ma zmusić ucznia do skupienia się nad tym przedmiotem i pokazania że w gruncie rzeczy ona jest do nauczenia się.
Mimo że sam często czegoś nie rozumiem ale od kilku mc nic nie robię tylko nadrabiam swoją głupotę, podejściem do tego przedmiotu przez ostatnie 3-4 lata i z sam z siebie się śmieje ile rzeczy potrzebnych do zdania matury jest banalnie prostych.

Chcesz iść po maturze na studia ? Bez matematyki ? Na co ? - Pedagogika, psychologia, socjologia ? I zasilać szeregi bezrobotnych absolwentów którzy szli na byle jakie, łatwe studia sądząc że papierek wyższej uczelni znajdzie im świetną pracę. Mam znajomych po ww. studiach - nikt nie pracuje w wyuczonym zawodzie bo tam nie ma pracy. Trzej z nich po 22,23 lata piszą w tym roku maturę z matmy by spróbować się dostać na techniczne studia.

W czasie nauki w szkole średniej pracowałem na budowie w każde wakacje. Na stanowisku gdzie byle robola przyjmą za 7-8zł na godzinę, bez nawet konkretnego wykształcenia. I nie pojmiesz ile trzeba było robić obliczeń łuków i spadów by dobrze wykonać robotę. Matematyka to Ci się tylko w 'Biedronce' lub w 'Tesco' nie przyda... a zastanów się czy chciałbyś tam całe życie pracować.

-- 6 maja 2012, o 14:06 --

[quote="Grzechu_"]Matematyka to przedmiot dla snobów, którzy nie mają żadnych sensownych zainteresowań.[/quote]

[quote="Grzechu_"]pracę dorywczą mam, ale aktualnie mam tyle wydatków, że na żadne korki mnie nie stać. I nie jestem upośledzony. Standardowe myślenie cwaniaka-matematyka, który lubi bawić się w te wszystkie głupie logarytmy, silnie i inne pitagorasy.[/quote]

Tak teraz dokładniej przeczytałem Twoje posty i jesteś tak głupi że aż mnie w oczy to zabolało czytając.

I właśnie takie osoby jak Ty, są to osoby wiecznie narzekających na życie i na państwo jak to ich ciągle kopie w d*, płaczące i lamentujące nad swoim losem nad butelką piwa pod sklepem.. że państwo nie przyszło do nich i nie powiedziało 'Panie Kowalski, mamy dla Pana dobrze płatną pracę, dom oraz miesiąc wakacji'.

Bo właśnie takie osoby, myślące 'po co mi szkoła?' 'po co mi matematyka?' ledwo kończyły naukę średnią i idąc do pracy myśleli że świat im legnie do stóp. A w rzeczywistości stoją teraz w kolejkach w Urzędach Pracy i swoją głupotę tłumaczą tym że państwo nim nic nie daje jak by im się coś należało.
Typowe myślenie naiwnego, bujającego w obłokach nastolatka.

'Matematyka to przedmiot dla snobów' - Hah... wiesz, te snoby, z fakultetem inż. przed nazwiskiem i różnicą wynagrodzenia o kilka zer za kropką... za x lat będą Ci wydawali polecenia co masz zrobić i Cię również będą zwalniać, bo nie będziesz potrafił wykorzystać twierdzenia Pitagorasa w swojej pracy. A to jest prawie podstawa tak jak dzielenie i mnożenie.
Sam osobiście znam tych 'matematycznych snobów' którzy świetnie korzystają ze swojego życia poczynając od imprez, sportów ekstremalnych i podrywaniu dziewczyn. I takie snoby są o kilka pięter wyżej od Ciebie.

Ulegasz zaściankowym stereotypom - albo po prostu do serca sobie wziąłeś gadkę swoich kumpli którzy tłumaczyli tym swoją głupte i lenistwo oraz usprawiedliwiali, picie piwa pod blokiem i 'sfirofanie dla joj'.

Życie Cię zweryfikuje i na Twoje nieszczęście boleśnie. Nie podchodź w ogóle do matury, nie zaniżaj poziomu.

Awatar użytkownika
Spektralny
Korepetytor
Korepetytor
Posty: 3964
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Praga, Dąbrowa Górnicza, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 926 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Spektralny » 6 maja 2012, o 14:17

RSM pisze:miodzio1988, jesteś okrutny! Jak to zarobić? A jak ktoś nie może? Państwo powinno dawać maturę ludziom, których nie stać na korki lub na samodzielne myślenie bez żadnego gadania!
Państwo niczego nie musi dawać. Już rozdaje matury i dyplomy "wyższych" uczelni za darmo, ewentualnie można sobie taki dyplom kupić w jednej z wyższych szkół krawiectwa i kupiectwa.

Nie każdy musi mieć maturę! Ergo, to nie jest żadna ujma nie mieć matury. Jedni budują mosty, a inni te mosty projektują - jedni i drudzy są tak samo potrzebni w kraju i wcale inżynier nie jest lepszy od budowlańca, ani budowlaniec od inżyniera.

Poziom nauczania w Polsce jest zły, ale podejście uczniów do nauki jeszcze gorsze. Ludzie po szkole średniej często nie potrafią się wysłowić i sklecić kilku zdań bez błędu ortograficznego (czy ktoś jeszcze dziś używa litery "ę"?).

Osoba, która przez 3/4 lata szkoły nie próbowała się uczyć ze wszystkich sił, nie ma prawa krytykować nikogo ani lamentować, że nie ma pieniędzy na korepetycje. Chcieć to móc. W szczególności zdać maturę z matematyki na poziomie podstawowym, która obecnie niemal sprowadza się wyłącznie do odczytywania danych z tabelek i wykresów. Polecam wszystkim maturzystom by rzucili okiem na egzaminy wstępne do liceów sprzed kilku(nastu) lat. Były trudniejsze niż obecne matury!

Awatar użytkownika
Ponewor
Moderator
Moderator
Posty: 2218
Rejestracja: 30 sty 2012, o 21:05
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 70 razy
Pomógł: 296 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Ponewor » 6 maja 2012, o 14:51

Później przyjdzie paru panów mieniących się lekarzami, naukowcami i wymyśli jakieś dysgrafie, dysortografie, dyskalkulie zamiast powiedzieć kretynowi, że jest kretynem, a niewyuczonemu, że jest leniem ...

rutra
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 131
Rejestracja: 6 wrz 2009, o 18:55
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 5 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: rutra » 6 maja 2012, o 18:00

Grzechu_ pisze:Matematyka to przedmiot dla snobów, którzy nie mają żadnych sensownych zainteresowań.
Wypraszam sobie, mam wiele zainteresowań. Czas pokaże jak będzie czas, będę mógł realizować swoje pasje, marzenia. Jak ktoś nie umie matematyki, nie potrafi logicznie myśleć, to takim człowiekiem później łatwo manipulować. Wystarczy mu pokazać słupki, a on już wie na kogo ma głosować. Wystarczy mu powiedzieć, że elektrownie atomowe są złe, bo mogą wybuchnąć i stwierdzi, że lepiej żyć "bezpiecznie" podczas gdy za 1g uranu można mieć tyle energii co za pół tony węgla.

Vistano
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 35
Rejestracja: 6 mar 2012, o 22:21
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Vistano » 6 maja 2012, o 22:48

Dyskusja dalej w tym temacie nie ma sensu. Autor tematu jest po prostu typowo, prosto myślącą osobą i żadne argumenty mu nie wyperswadują głupoty w tym myśleniu.

Obudzi się za 5,10,15 lat kiedy będzie nim pomiatał taki 'matematyczny snob' z tytułem inż. przed nazwiskiem. Bo ten snob przez lata uczenia się matematyki wyrobił sobie szanse na rozwój i karierę zawodową a on z takim podejściem do matematyki będzie zwykłym robolem.

P.S : Po drugie, prędzej uwierzę że Demokratyczna Republika Konga stała się światową potęgą gospodarczą w niż to że Ty, bez znajomości podstaw matematyki (wymaganej na maturze by zdać) miałeś dobrą ocenę z Fizyki.
Chyba że nauczyciel Cię krzywdził...

Glo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 684
Rejestracja: 6 lis 2009, o 21:00
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 59 razy
Pomógł: 101 razy

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Glo » 7 maja 2012, o 16:48

Moja dziewczyna nigdy matematyką się nie interesowała, podstawowy egzamin pisała biednie. Dwa miesiące temu poprosiła mnie, żebym pomógł jej z nauką. Postarała się, posiedziała kilkadziesiąt godzin, przyłożyła się - nie sądzę, żeby zdała poniżej 80%, a to i tak wynik obarczony korektą na wszelkie możliwe kataklizmy i niesprzyjające warunki. Aha - zdaje trzy przedmioty humanistyczne na poziomie rozszerzonym, na próbnych maturach osiągając trzykrotnie najwyższy wynik w szkole.

Ale jak ktoś nie chce, to i grabiami go do zeszytu nie zaciągniesz.

Grzechu_
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: 24 kwie 2012, o 22:21
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska

Matematyka na maturze = matura niezdana

Post autor: Grzechu_ » 8 maja 2012, o 17:46

@miodzio1988, nie chce mi się cytować poszczególnych fragmentów Twojej wypowiedzi do mnie, więc odpowiem w jednym ciągu. Otóż po pierwsze, na studia się nie wybieram. Nie po to szedłem do technikum, żeby teraz iść na studia po których i tak w tym kraju skończę na kasie w Biedronce albo na taśmie w Mokate. Po drugie, co z tego, że matura nie jest obowiązkowa, skoro większość pracodawców na to patrzy? Wiec tak czy siak jest "obowiązkowa", szkoda tylko, że polskie szkolnictwo jest jakie jest. Uczą rzeczy nieprzydatnych w normalnym życiu, z których potem trzeba zdawać egzaminy. Dla porównania w takiej Anglii jest zajebiste szkolnictwo - nie będę się rozpisywał, kto chce to poszuka jak to tam wygląda. Ja mam kilku znajomych w różnym wieku co tam mieszkają i wiem. Po czwarte, widzę, że jednak niektórzy nie potrafią zrozumieć, że to, że ktoś nie umie matmy nie musi wynikać z braku nauki, a po prostu z tego, że komuś to do głowy nie wchodzi. I nie obchodzi mnie, że ktoś niepełnosprawny sobie poradził bo jego niepełnosprawność najprawdopodobniej nie miała wpływu na to, a nie każdy rodzi się matematykiem. On widać, mimo swojego kalectwa, jakiekolwiek by nie było (niepełnosprawny to też człowiek bez nóg, co to ma wspólnego?) miał smykałkę do matmy.

@Vistano, chyba nie wiesz jak w tym kraju wygląda sytuacja. Otóż ludzie po zawodówkach niejednokrotnie zarabiają więcej od tych po nie wiadomo jakich studiach i wcale nie są im do tego potrzebne wzory matematyczne. Ja ukończyłem technikum, mam również zawód i to nie jakiś robol. Pożyczka z UE, założenie własnej firmy i po sprawie. Wtedy to ja nie przyjmę tych wielce wykształconych matematyków. A jak nie wyjdzie to do Anglii, Niemiec albo innego normalnego kraju bo tutaj to nie ma co.

@Glo, no widzisz... dobrze dla niej, że jej pomogłeś, mi nie miał kto pomóc. Wszyscy znajomi równie słabi z matmy co ja, a na korki mnie nie stać bo, żeby coś ogarnąć to trzeba sporo czasu, a co za tym idzie jeszcze więcej pieniędzy.

I do tych co mówią, że leń itp. Sam się uczyć uczyłem, siedziałem nad zeszytem, w szkole uważałem, ale po prostu nie ogarniam, a na korki jak wyżej napisałem mnie nie stać i co za to mogę? Zresztą w pierwszym poście napisałem, że choćbym nie wiem ile siedział i kto mi tłumaczył to nic to nie da, ale widać jak ktoś dobry w matmy to już z polskiego nie i czytać za bardzo nie potraficie.

@rutra, a co ma matematyka do logicznego myślenia? Bo właśnie nic. Ile życiowych żartów, że jak logicznie wychodzi dana odpowiedź z matmy, to zaznacz inną. Wejdź w temat o maturze tegorocznej, napisałem jak logicznie zrobiłem zadanie 32. A tysiące wzorów i innego badziewia to nie jest logicznie. Logicznie to jak sam kombinujesz właśnie jak coś rozwiązać po swojemu.

ODPOWIEDZ